To już prawdziwa armia. Tak kadrę polskich skoczków będzie układał Michał Doleżal

Polska reprezentacja w skokach narciarskich zaczyna sezon letni – zawody LGP w Wiśle otwierają dzisiejsze treningi i kwalifikacje. My znamy już częściowo jedną z metod, być może najważniejszą, jaką do pracy z naszymi zawodnikami przyjął nowy trener Biało-Czerwonych, Czech Michał Doleżal. Połączenie kadr i wspólne treningi to coś, o co aż prosiło się przy narzekaniu na problemy z młodszymi zawodnikami i brak rotacji w składzie pierwszej reprezentacji. Teraz obecne mają być oba te elementy. 

Wczorajsza konferencja prasowa, niejako otwierająca letni sezon skoków dla reprezentacji Polski została zorganizowana zarówno dla kadry A, jak i B. Dwa stoły za jakimi usiedli nasi zawodnicy stworzyły zatem pokaźny skokowy arsenał, jakim dysponuje nasza kadra. Apoloniusz Tajner, witając się z naszymi zawodnikami skomentował „To już prawdziwa armia”. Należałoby zapytać: czy wcześniej jej nie mieliśmy? W teorii wciąż przecież skoczków było tyle samo. Inna sprawa, że nie byli oni odpowiednio gospodarowani i zarządzani, a wszystko skupiało się wokół problemu mniejszej jakości sportowej młodszego zespołu, a następnie tego, że nie mają w jaki sposób na sporcie zarabiać, co generuje dla nich mnóstwo problemów.

Jednym z pierwszych kroków na jakie zdecydował się Michał Doleżal były wspólne treningi kadr A i B, przemieszanych pomiędzy sobą. Z resztą w odpowiedni sposób, bo Czech doskonale zdaje sobie sprawę, na jakim celu koncentruje się obecnie jego praca. To niekoniecznie są sprawy przyziemne, a każdy sezon ma tylko pokazać, że jest dobrym kierunkiem dla polskich skoków, które obecnie spoglądają łakomie na Pekin 2022 – igrzyska olimpijskie, które pokażą nam, ile pozostało jeszcze mówienia o „przyszłości”. Każdy mówi o tym bardzo delikatnie, unikając wręcz wspominania o możliwym wyczerpaniu się u nas zasobów. Nawet zagraniczni eksperci są pewni, że utrzymamy się na powierzchni. Będąc realistyczni, musimy jednak mówić, że taktyka Doleżala poza dopasowaniem do obecnej sytuacji i walki w Pucharach Świata, mistrzostwach świata, czy to w narciarstwie klasycznym czy lotach narciarskich, ma w kalendarzu znacznie ważniejszą datę.

– Treningi z pierwszą kadrą dają dużo, uczą i pokazują, do czego będziemy chcieli dążyć – mówił wczoraj Kacper Juroszek, który został wcielony do kadry B i od razu dostał do dyspozycji nowe możliwości. Trenerzy Maciusiak i Doleżal wspominali o absolutnej konieczności kontynuacji łączenia obu kadr. Taka jest zatem filozofia, choć Doleżal poza główną myślą myślenia o kadrze w sposób heynenowski – jako o całości, ma też w głowie indywidualne plany zawodników.

– O ile w Zakopanem i tutaj w Wiśle wystawiamy najlepszy skład i pełną kadrę to w ciągu sezonu letniego będzie się to zmieniać – powiedział Michał Doleżal. – Będziemy się później zastanawiać, jak dysponować konkretnymi skoczkami, mając na uwadze także chęć wystawienia jak największej liczby zawodników zimą i w PŚ i w PK – tłumaczył. To, co ciekawe ma zacząć się dziać już od przyszłego tygodnia. Według zgłoszenia dokonanego do organizatorów LGP w Hinterzarten przez PZN, wśród 7 skoczków nie ma Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i Jakuba Wolnego. Zgłoszeni to: Stefan Hula, Maciej Kot, Klemens Murańka, Tomasz Pilch, Andrzej Stękała, Paweł Wąsek i Aleksander Zniszczoł. W kolejnych zawodach możemy się zatem spodziewać prawdopodobnie kolejnych roszad.

Pełną filozofię Doleżala poznamy zgodnie z jego wypowiedziami, wynikami zawodników i kolejnymi startami. Zapowiedział się jednak dość wyraźnie i w wyjątkowy sposób. Teraz czas sprawdzić, jak jego pomysł wyjdzie w rzeczywistości. Zaczynamy już za kilkanaście minut od piątkowych startów na skoczni imienia Adama Małysza.

Z Wisły dla Sportswinwinter.pl, Jakub Balcerski

Jakub Balcerski

Szef działu skoki narciarskie, dziennikarz Polskiego Radia

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: