Therese! Zwolnij, bo brakuje nam tchu [felieton]

Therese Johaug od ponad trzech lat nie ma łatwego życia. Najpierw wpadka dopingowa, potem dyskwalifikacja na dwa sezony a następnie walka z opinią. Norweżka wróciła przed rokiem w imponującym stylu. Podczas mistrzostw świata w Seefeld wygrała wszystkie biegi dystansowe. Rywalki niedługo po starcie wiedziały najczęściej, że nie mają już żadnych szans na zwycięstwo. W tej sytuacji coraz trudniej im o motywację. Media zaś albo na siłę szukają faworytów, albo… rezygnują z transmisji. Czy to próba wpłynięcia na kobietę, która wreszcie może seryjnie wygrywać?

Komu przeszkadzał wielki pojedynek Marit Bjoergen z Justyną Kowalczyk? Dlaczego nikt nie rzucał kamieniem, kiedy o zwycięstwo biła się z nimi głównie Therese Johaug? Przez lata w biegach narciarskich trudno było o podium biegaczkom z innych państw niż Norwegia, Szwecja i Polska. To był elektryzujący okres dla polskich i norweskich kibiców. Kiedy w szranki stawały Kowalczyk, Bjoergen i Johaug (później nieco Charlotte Kalla), to pozostałe biegaczki o podium mogły właściwie pomarzyć. Gdy pojawiły się problemy zdrowotne u Justyny, potem Marit Bjoergen zrobiła sobie przerwę z powodu ciąży, a Therese Johaug zaliczyła wpadkę dopingową, wszystko jakby się zmieniło. Zawodniczki z innych państw nie musiały walczy o miejsca od czwartego w dół. Coraz częściej zaczynały dochodzić do głosu. Nie było bowiem trzech legend, które rywalizowały ze sobą w jednym czasie. Co prawda była albo Bjoergen, albo Johaug, ale po 2015 roku nie spotkały się już na trasach Pucharu Świata. Teraz, kiedy Therese wróciła po przerwie i chce się wreszcie „nawygrywać”, pojawiają się głosy zawodu. A to Johaug zabija rywalizację, a to odbiera motywację…

Wcześniej wydawało mi się, że takie odważne tezy mogą pojawiać się głównie w żartach. Kilka tygodni temu zmieniłem zdanie. Karierę zakończyła ledwie 26-letnia Nathalie von Siebenthal. Sama nie przyznała, że to Therese była powodem jej decyzji. Głos zabrał jednak trener. – Powrót Johaug do sportu zmienił charakter wyścigu. W trakcie zawodów zawsze jest bardzo szybka. Taki obrót sytuacji, który wpływa na całe środowisko biegowe, nie odpowiada Nathalie – powiedział Peter von Allmen. Zaskakujące? Dla wielu pewnie nie… Moim zdaniem, osoba ze sztabu szkoleniowego nie powinna takich tez wygłaszać. W końcu kto, jak nie trener, powinien motywować zawodników do wytrwałej pracy. Bez niej przecież nie da się być najlepszym. Na tym jednak nie koniec. – Rosyjscy kibice będą mieli tej zimy problemy z oglądaniem swoich reprezentantek w Pucharze Świata w biegach narciarskich. Jak donosi agencja informacyjna RIA Novosti, jedna z największych rosyjskich stacji telewizyjnych – Pierwyj Kanał – nie była bowiem zainteresowana transmisjami z zawodów kobiet. Jednym z powodów takiej decyzji miałaby być… dominacja Therese Johaug – napisaliśmy kilkanaście dni temu. Taką tezę potwierdzała dawna mistrzyni Jelena Wialbe. – Jeśli cały czas wygrywa ta sama osoba to publiczność się męczy i nie jest to dobre dla „produktu” – mówiła.

Zgadzam się z tezą, że wygrywanie jednego zawodnika przez cały sezon, nie jest dobre dla dyscypliny. Nie jest też dobrze, kiedy wciąż wygrywają Norweżki. To zdanie powinny jednak wygłaszać media i kibice. Kiedy ludzie związani ze sportem zaczynają atakować najlepszą biegaczkę świata za to, że jest dużo lepsza od pozostałych, to wszystko mija się ze sportem. Przecież o to w nim chodzi, żeby starać się być jak najlepszym. Czy to wina Therese, że została obdarzona tak wielkim talentem? Pamiętajmy też, że Johaug wygrywa „tylko” w biegach dystansowych. A jak było z Marit Bjoergen? Najlepsza była na 30 kilometrów, ale także i w sprintach. Therese minionej zimy triumfowała dziesięć razy na dwadzieścia dziewięć startów indywidualnych (licząc także etapowe zawody). Przyznajmy, że nie jest to jakiś kolosalny wynik. Obalmy także mit, że Norweżka wygrywa każdy bieg. Pod koniec sezonu masowy wyścig na 10 km w Quebecu wygrała Stina Nilsson. Ktoś powie, że Johaug nie startowała w wielu zawodach. No tak, ale kiedy narzekamy na jej wygrane, to nie żałujemy chyba, że jej brakuje na trasie?

Podsumowując muszę przyznać, że zastanawiałem się nad dalszym losem Therese Johaug. Jej też nie byłoby łatwo wygrywać bieg po biegu. Sama ze sobą. Rywalizacja taka w końcu wyczerpuje motywację. Myślałem, że to prędzej nadejdzie, niż głośne krzyki: „Therese! Zwolnij, bo brakuje nam tchu!”. Na razie zanosi się jednak na to, że dziesięciokrotna mistrzyni świata będzie biegała wspaniale, aż osiągnie od dawna wyczekiwany cel. Tak, trudno w to uwierzyć, ale „zabijająca dyscyplinę wygranymi” biegaczka, nie zdobyła dotąd tytułu mistrzyni olimpijskiej indywidualnie. Do igrzysk jeszcze dwa i pół sezonu. Wytrzymacie? Jeśli nie, to trzymajcie kciuki za Fridę Karlsson. Wieść niesie, że to ona w przyszłości zabije biegi narciarskie…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: