Skoczkowie drugiego planu: Jussi Hautamäki i Arttu Lappi

Jakiś rok temu postanowiłem rozpocząć na tym blogu serię wpisów o skoczkach, których nazwiska zapadły w naszą pamięć mimo braku większych sukcesów. Jedni nie osiągnęli zupełnie nic (o ile to w ogóle możliwe), inni zaś zmagali się z szarością wśród licznych gwiazd w swojej reprezentacji. Jedno przecież jest pewne. Każdy z nich starał się, jak tylko mógł, aby rozwijać się na każdym kroku. Niektórzy mieli lepsze ku temu warunki, inni zaś gorsze. Pragnę, aby zawodników z tej dyscypliny traktować jako jedną wielką rodzinę, która uprawia sport, dający nam dowód na to, że sen o locie człowieka może się spełnić. I widzimy to w każdym sezonie.

Dzisiaj zaglądamy do kadry Finlandii. Wiele wielkich gwiazd skoków narciarskich, ale co za tym idzie, jeszcze więcej „szarych myszek”. Na naszej scenie skoków możemy zaobserwować, że brat bratu może okazać się nie równy. Chociaż obaj z jednej rodziny, to nie każdy rozwija się tak samo. Rodzeństwo Kot ma jednak przed sobą jeszcze długą przyszłość, czego o braciach Hautamäki powiedzieć nie można. Jussi jest starszym bratem Mattiego. Ten młodszy owiany jest wielką chwałą, bo osiągał w swojej karierze niebywałe sukcesy. Medale olimpijskie i Mistrzostw Świata. Zwycięstwa w konkursach o Kryształową Kulę i w Turnieju Nordyckim. Matti liczył się w najlepszych swoich latach zawsze. Potrafił sprostać wymaganiom takich gwiazd jak Ahonen czy Małysz. Jussi zaginął gdzieś w cieniu swojego młodszego brata. Nie wygrał ani jednego konkursu PŚ, ale stanął raz na trzecim miejscu. Było to podczas konkursu w Sapporo (27.01.2001), kiedy wygrywał Adam Małysz. W swojej karierze 9 razy gościł w czołowej dziesiątce, a jego najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej to piętnaste. Raz znalazł się w reprezentacji Finlandii na Mistrzostwach Świata w Oberstdorfie (2005), gdzie na skoczni normalnej zajął 15. miejsce. Jako swój największy sukces w karierze może z pewnością uznać dwa srebrne medale (indywidualnie i drużynowo) zdobyte podczas Mistrzostw Świata Juniorów w kanadyjskim Canmore (1997). W Pucharze Świata po raz ostatni pojawił się 10.03.2009 r. w Kuopio. Zajął wówczas 31. lokatę. Absolutnie nie można napisać, że J. Hautamäki nie osiągnął nic, ale w tak wielkiej kadrze i przy tak zdolnym młodszym bracie, jego sukcesy są jako kropla w morzu. Istotne, ale mało widoczne. Ktoś nakapał ich więcej.


Źródło: berktuschi.com
Źródło: berktuschi.com

Kolejny zawodnik, którego nazwisko kojarzy każdy zagorzały fan skoków, to Arttu Lappi. Ten osobnik nie musiał zmagać się z silniejszą marką w postaci rodzeństwa. Wystarczająco dużą siła był fakt, że startował w barwach Finlandii. Nie dawno skończył 30 lat. Jego kariera była nieco bardziej bogata w sukcesy. Jako junior podczas MŚJ w Schonach najpierw zajął 44. miejsce indywidualnie, a następnie sięgnął z drużyną po złoto. Lappi był kolejnym utalentowanym zawodnikiem w kadrze fińskiej. W Pucharze Świata debiutował 1. marca 2002 roku (Lahti) i zajął bardzo wysokie 8. miejsce. W tym sezonie udało mu się zapunktować jeszcze dwa razy (Falun i Oslo). W sezonie 2002/2003 zgromadził 241 punktów dwa razy goszcząc w czołowej dziesiątce. Znalazł się w kadrze na Mistrzostwa Świata w Val di fiemme, gdzie indywidualnie zajął 12. miejsce (K-120) i 6. miejsce (K-95). Podczas tego samego czempionatu powtórzył sukces z młodzieńczych lat, sięgając po złoto w konkursie drużynowym. Na kolejne znaczące sukcesy musiał poczekać kilka lat. Sezon 2006/2007 był najlepszym w jego karierze. Podczas jednoseryjnego konkursu, inaugurującego PŚ w Kuusamo, odniósł swoje pierwsze (jedyne) zwycięstwo w karierze. Niektórzy mogli jego nagłą formę uznać za niespodziankę, ale on w tym sezonie pokazał, że stać go na dobre rezultaty. Zajął szóste miejsce w Turnieju Czterech Skoczni, a w Pucharze Świata zgromadził 466 punktów, co dało mu ostatecznie 15. miejsce. Ponownie znalazł się w reprezentacji Finlandii na Mistrzostwa Świata w Sapporo 2007 (11. miejsce – K-120, 22. – K-90 i 4. w konkursie drużyn). Kolejny sezon w wykonaniu Arttu był już dużo słabszy. Zdobył zaledwie 27 punktów. Po raz ostatni w Pucharze Świata wystąpił podczas zawodów w Willingen w 2008 roku (50. miejsce).

Lappi osiągnął z pewnością dużo więcej sukcesów od Hautamäki, ale obaj nie goszczą w galerii sław z największymi trofeami w skokach narciarskich. Brakowało im przede wszystkim instynktu mistrzowskiego, który zostaje przydzielony tylko nielicznym. Zabrakło sukcesów indywidualnych. Natomiast nie każdy musi być Małyszem. Wystarczy usiąść na belkę, odepchnąć się i skoczyć. Wystarczy… chociaż dla szarego człowieka to już zdecydowanie za duża dawka szaleństwa. Stąd każdy z nich w mojej opinii jest bohaterem. Pamiętajmy i o nich: Jussi Hautamäki i Arttu Lappi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *