Raw Air – 5 prostych kroków do wykończenia skoczka [ZOBACZ JAK]

(fot:/commons.wikimedia.org)

Turniej Raw Air to najnowszy krzyk mody w skokach narciarskich. Ta długość, to napięcie, te skomplikowane obliczenia klasyfikacji generalnej. No, wszystko czego nam było trzeba! Prologi, drużynówki, strzały, wybuchy… Brakuje tylko otwierającego całość zjazdu Romoerena na sankach po Holmenkollbakken. I powagi w całej sytuacji. Zwycięzca przez 10 dni bez przerwy powinien brać udział w praktycznie wszystkich sesjach na skoczni. Nowy Turniej Czterech Skoczni, ot co.

A teraz na poważnie. Czy ktokolwiek w tym momencie myśli o nazywaniem tego z jakąkolwiek dozą szacunku czymś, co w przyszłości podbije serca kibiców? Tylko tych normalnych, myślących trochę o problemie zmęczenia całym sezonem. Nie tych krzyczących przez ścianę : „Ty, Grażyna Małysze skakają tera codziennie, wisz?”. Po stronkach na facebooku krąży świetny mem ilustrujący całą sytuację – niedzielni kibice skaczą z radości, skoczkowie patrzą z niedowierzaniem, a eksperci i przede wszystkim komentatorzy wyjmują kalkulatory. Od jutra matura ze skoków.

 Sama koncepcja wydawałaby się ciekawa… tylko że jest nie do zrealizowania. Samo rozegranie Raw Air w tym roku, nawet bez większych przeszkód mnie jeszcze tak bardzo nie zadziwi. Ale już konsekwencja jego rozgrywania przez kolejnych parę lat – jak najbardziej. Dla mnie Turniej Czterech Skoczni jest tylko jeden i powielanie go w formie rozszerzania pozostałych konkursów PŚ jest zupełnie bezcelowe. Idąc tym tokiem rozumowania powinniśmy uznać znane wszystkim internetowym trollom z zeszłego sezonu Igrzyska Olimpijskie w Wiśle i Zakopanem, w Kuusamo moglibyśmy zorganizować MŚ w klepaniu buli, a na każdym Pucharze Kontynentalnym w Iron Mountain zawody dla jury w odejmowaniu punktów za wiatr.

 Nadchodzi najważniejsza partia tekstu – pytanie „na co to wszystko?”. Emocji, zgaduję że w skokach nam nie brakuje. Natężenia konkursów też. Przeliczania punktów, skomplikowanych wzorów na deltę wiatrową i logarytmu lądowania Simona Ammanna też nie. Odpowiedź jest zatem tak prosta, jak i głupia – to najzwyczajniej w świecie kolejne utrudnienie sobie życia. Ja wiem, że to może podgrzać atmosferę walki o Kryształową Kulę, bo wzrośnie zmęczenie. Ale czy o to chodzi? No bo co do prestiżu turnieju to nie oszukujmy się, że większość zawodników jeśli będzie dekorowana na podium to zachowa się w stylu Piotrka Żyły w Lahti. Tylko, że Piotrek był w lekkim szoku.

Nawiążę do wstępu – Turniej Nordycki był dla mnie akceptowalny. Niezbyt skomplikowany, bez zbędnej zawieruchy i prestiżu. Dodatkowy. Przymiotnik, którego brakuje w opisach Raw Air. I będzie brakowało przy narzekaniu w Vikersund. A może nawet wcześniej. Nie nazwę tego co się za moment wydarzy historycznym momentem, bo to nie stworzy praktycznie żadnej historii. Zamaże pustą kartkę, którą prawdopodobnie wyrwiemy za maksymalnie dwa sezony i oddalimy w otchłań skokowego świata bez sentymentu.

Jakub Balcerski

Szef działu skoki narciarskie, dziennikarz Polskiego Radia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.