Powrót do saneczkarskich korzeni

GANGNEUNG, SOUTH KOREA – FEBRUARY 12: (BROADCAST-OUT) Silver medalist in the Luge Men’s Singles Chris Mazdzer of the United States poses for a portrait on the Today Show Set on February 12, 2018 in Gangneung, South Korea. (Photo by Marianna Massey/Getty Images) *** Local Caption *** Chris Mazdzer

W saneczkarskim świecie ostatnio głośno zrobiło się Chrisie Mazdzerze. Amerykanin postanowił jeździć w jedynkach i dwójkach. Takie połączenie stosowali zawodnicy w początkach historii saneczkarstwa.

Na koniec sezonu 2017/18 Chris Mazdzer osiągnął najlepszy wynik w karierze. Na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu zdobył srebrny medal. Tym samym został pierwszym Amerykaninem, który w jedynkach mężczyzn wywalczył medal olimpijski. Do tej pory na olimpijskich podiach w saneczkarstwie stawali tylko sportowcy z Europy. Wielu sportowców po igrzyskach olimpijskich kończy karierę. Tak było w przypadku Matthewa Mortensena. Startował on w dwójkach razem z Jaysonem Terdimanem. Start w Pjongczangu nie był dla nich najlepszy, bo zajęli 10. miejsce i przegrali z drugą dwójką amerykańską Justinem Krewsonem/Andrewem Sherkiem.

Po zakończeniu kariery przez Mortensena, Terdiman i Mazdzer ponownie stworzyli duet. Ponownie, bo mieli już przyjemność startować razem. W 2008 roku na torze w amerykańskim Lake Placid odbyły się mistrzostwa świata juniorów. Mazdzer i Terdiman w dwójkach zdobyli srebrny medal, przegrywając z niemieckim duetem Toni Eggert/Marcel Oster. Obecny partner Eggerta z dwójki, Sascha Benecken zajął 6. miejsce w jedynkach. W zawodach indywidualnych nie mogło zabraknąć Mazdzera. Saneczkarz ze Stanów Zjednoczonych był czwarty i nieznacznie przegrał medal ze swoim rodakiem Robertem Huerbinem. Dwie czołowe pozycje zajęli Wolfgang Kindl i Felix Loch, którzy mogą pochwalić się późniejszymi sukcesami wśród seniorów. Mazdzer na MŚJ w 2006 roku w Altenbergu zdobył srebro w jedynkach i brąz w dwójkach z Mike’m McTiguem. Rok później w Cesanie zajął trzecie miejsce, już z Terdimanem.

W sezonie 2008/09 podczas dwóch zawodów Pucharu Świata Mazdzer łączył jazdę w jedynkach i dwójkach. Potem skupił się tylko na jedynkach, a Terdiman trafił po pewnym czasie do dwójki z Christianem Niccunem. Przed minionym sezonem drogi amerykańskich saneczkarzy ponownie się zeszły. Chris Mazdzer stał się najbardziej zapracowanym zawodnikiem. Na początku sezonu 2018/19 na zawodach Pucharu Świata w Lake Placid oddał aż sześć ślizgów. Do tego ze świetnymi wynikami. Zmagania te były ważne dla Amerykanów, gdyż rozegrano wówczas mistrzostwa Ameryki Północnej. Wicemistrz olimpijski był czwarty w jedynkach i tym samym został mistrzem kontynentu. W dwójkach Mazdzer/Terdiman uplasowali się na 6. pozycji i zostali drugim duetem Ameryki Północnej. Na zakończenie pucharu rozegrano sprinty. W nich zajęli drugie miejsce, uzyskując najlepszy wynik w historii wspólnych startów.

Jeśli wszystko będzie się dalej tak dobrze układać, to Chris Mazdzer może z powodzeniem połączyć dwie konkurencje. Przy dużej ambicji Amerykanina nie jest to niemożliwe. Saneczkarz nie boi się wyzwań. W wolnych chwilach zajmuje się wspinaczką górską, jazdą na motocyklu czy narciarstwem. W młodości uprawiał lacrosse i piłkę nożną. Ostatnio także wziął udział w edycji „Tańca z Gwiazdami” przeznaczonej dla amerykańskich sportowców. Latem lubi pojeździć na sankach po drogach. Sukcesów na torach lodowych przychodzi coraz więcej.

Wielu startujących obecnie saneczkarzy jeździło w swojej karierze w jedynkach i dwójkach. Jednak nie łączyli oni tych konkurencji, przynajmniej nie na takim poziomie, jak chce to uczynić Chris Mazdzer. Wojciech Chmielewski ostatnio skupił się na startach w dwójce z Jakubem Kowalewskim. Jedynki nie są dla niego obce. W sezonie 2015/16 zajął 18. miejsce w klasyfikacji dwójek i 37. w jedynkach. W Oberhofie oraz w Siguldzie startował w obydwu konkurencjach. W 2017 roku pod nieobecność Macieja Kurowskiego został mistrzem Polski w jedynkach. Do tego dołożył zwycięstwo w dwójkach z Jakubem Kowalewskim, który w jedynkach był szósty.

Wojciech Chmielewski podzielił się z nami swoją opinią na temat jazdy w dwóch specjalnościach. – Kiedyś jeździłem jedynki oraz dwójki i wiem, że można to łączyć nawet z nie najgorszym skutkiem. Jest to na pewno bardzo duże obciążenie treningowe. Ciężko jest utrzymać, a nawet zbudować szczyt formy, bo cały czas jest się przemęczonym – tłumaczy olimpijczyk z Pjongczangu. Różnice w prowadzeniu jedynki i dwójki są spore. Chmielewski postanowił zrezygnować ze startów w jedynkach na rzecz lepszych wyników w dwójkach. – Czucie prędkości w jedynkach jest dużo większe niż w dwójkach. Inne jest także sterowanie. Gdy jest się zmęczonym, to brakuje koncentracji, która jest spowodowana wycieńczeniem, przez co ślizgi nie są idealne. Jeśli ktoś chce jeździć w obydwu konkurencjach na najwyższym poziomie, musi ciężko przepracować lato. Jednak to też nie gwarantuje dobrej jazdy w zimie – dodaje Chmielewski.

W początkach historii saneczkarstwa połączenie jedynek i dwójek było bardzo popularne. Pierwsze mistrzostwa świata rozegrano w 1955 roku w Oslo. Tam brylowali Austriacy. W dwójkach triumfowali Hans Krausner i Josef Thaler. Drugi z nich w jedynkach zdobył srebrny medal. Trzeci był Josef Isser. W zawodach duetów zajął on drugie miejsce ze swoją siostrą, Marią, która w jedynkach pań była druga. Wówczas w walce o medale liczyły się także dwójki mieszane. Teraz jest to niemożliwe. Polskim przykładem łączenia dwóch specjalności wśród kobiet jest Janina Suszczewska-Siwy. W 1958 roku na mistrzostwach w Krynicy wywalczyła srebro w duecie z Jerzym Koszlą, a pięć lat później była trzecia w jedynkach w Imst. Właśnie mistrzostwa w 1963 roku były bardzo udane dla polskich dwójek. Wygrali Ryszard Pędrak-Janowicz i Lucjan Kudzia przed Edwardem Fenderem i Mieczysławem Pawełkiewiczem. Pędrak-Janowicz w 1958 roku w Krynicy zdobył srebro w jedynkach i brąz w dwójkach. Pawełkiewicz na mistrzostwach globu w 1965 roku w Davos był drugi w zmaganiach jedynek.

Łącznie ponad 20 saneczkarzy zdobyło na mistrzostwach świata medale w jedynkach oraz dwójkach. Ostatnimi z nich byli włoscy bracia Huberowie. Wilfred i Norbert zdobywali swoje medale w latach 90. ubiegłego wieku. Jednak najważniejsze są igrzyska olimpijskie, na których nie zabrakło zawodników, którzy z powodzeniem rywalizowali w obu konkurencjach. Saneczkarstwo zadebiutowało na igrzyskach w Innsbrucku w 1964 roku. Triumfował wówczas Thomas Koehler przed Klausem Bonsackiem. Niemcy mieli powalczyć o medal także w dwójkach, ale po pierwszym, nieudanym ślizgu zrezygnowali z dalszej rywalizacji. Koehler i Bonsack „odegrali się” cztery lata później. W Grenoble sięgnęli po złoto w dwójkach. W jedynkach zajęli odpowiednio drugie i trzecie miejsce. Niemieccy saneczkarze musieli uznać wyższość Manfreda Schmida. Austriak z Francji przywiózł także srebrny krążek wywalczony w duecie z Ewaldem Walchem.

Nikomu nie udało się zdobyć tytułu mistrza olimpijskiego w dwóch specjalnościach na tych samych igrzyskach. Oprócz Bonsacka, Koehlera i Schmida medale olimpijskie w jedynkach i dwójkach mają także: Niemcy Wolfram Fiedler (dwa brązowe medale w Sapporo 1972) i Hans Rinn (złoto w dwójkach w Innsbrucku 1976 i Lake Placid 1980 oraz brąz w jedynkach w 1976) oraz Włoch Paul Hildgartner (złoto w dwójkach w Sapporo 1972 i w jedynkach w Sarajewie w 1984 oraz srebro w jedynkach w Lake Placid w 1980). Trzeba przyznać, że kiedyś łatwiej było połączyć obie specjalności na wysokim poziomie. Teraz oprócz zawodów indywidualnych rozgrywane są także sztafety, w których rzecz jasna można wystartować tylko w jednej konkurencji. Chris Mazdzer może wrócić do przeszłości saneczkarstwa i z powodzeniem łączyć jedynki oraz dwójki. Chociaż na koniec minionego sezonu skupił się przede wszystkim na dwójkach, odpuszczając kilka startów w jedynkach. W przyszłym sezonie zobaczymy, jaką ścieżkę obierze Amerykanin.

źródło: informacja własna/fil-luge.org

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: