Polskie bobsleje u progu nowego sezonu. „Od dwóch miesięcy każdy trenuje sam w domu”

fot. IBSF

Polskie bobsleje u progu nowego sezonu mają wreszcie nowego trenera, ale problemu nie zostały definitywnie zażegnane. Niemiec zastąpił na stanowisku szkoleniowca Janisa Mininsa, który złożył rezygnację. Polscy bobsleiści w trybie natychmiastowym muszą przygotować się do sezonu z nowym trenerem.

W poprzednim sezonie dwójka Mateusz Luty i Krzysztof Tylkowski zaprezentowała się z bardzo dobrej strony. Polski pilot zajął 9. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Polacy dwukrotnie uplasowali się na 7. pozycji w pucharowych zawodach. Ponad miesiąc temu Janis Minins zrezygnował z prowadzenia polskiej kadry. W wywiadzie dla naszego portalu Łotysz przyznał, że Polacy zrobili bardzo duży postęp, ale ze względu na problemy (głównie finansowe) sytuacja wróciła do punktu, w którym rozpoczynał pracę z kadrą.

W ważnym momencie polscy bobsleiści pozostali bez trenera. U progu sezonu kadrę przejął Rudi Lochner. Były niemiecki bobsleista w 1991 roku został mistrzem świata, a rok później zdobył srebrny medal Igrzysk Olimpijskich. Największe sukcesy odniósł w dwójce z Markusem Zimmermannem. Od 1985 roku był pilotem, a wcześniej startował jako rozpychający w czwórce. Ostatnio pracował w sklepie jako księgowy. Prywatnie jest wujkiem słynnego niemieckiego pilota, Johannesa Lochnera.

Polscy bobsleiści spotkają się z nowym trenerem po weekendzie na zgrupowaniu w Winterbergu. Nastroje w naszej ekipie opisuje dla naszego portalu Krzysztof Tylkowski. – Nie jesteśmy źle nastawieni do nowego trenera. Bardziej boli nas to, że trwało to tak długo, gdyż Janis [Minins] odszedł we wrześniu, a wypowiedzenie złożył nawet 3 miesiące wcześniej. Jedyne co nam wiadomo na temat nowego trenera jest to, że kiedyś był dobrym pilotem. Nie mamy pojęcia, czy kiedykolwiek miał styczność z pracą trenerską. Tak samo nie wiemy, kiedy ostatnio w ogóle miał okazję być na torze – powiedział reprezentant Polski.

Polskie bobsleje mają wiele pytań bez odpowiedzi. Nie wiadomo, jak będzie wyglądać współpraca z Rudim Lochnerem. Do tego pozostało bardzo mało czasu. – Obawiamy się, że gdy zobaczy realia polskich bobów to zaraz zniknie. Straciliśmy dużo czasu, gdyż wszystkie reprezentacje już od dawna jeżdżą i trenują. Nam zostaje wiara w to, że Mateusz [Luty] wykorzysta swoje duże doświadczenie jako pilot. Jednak w Pucharze Świata są sami piloci z dużym stażem – kontynuuje Tylkowski.

– Od dwóch miesięcy każdy trenuje sam w domu.  Z trenerem przygotowania motorycznego ostatnio widzieliśmy się we wrześniu. Jedyny kontakt, jaki z nim mieliśmy to internet albo telefon – przyznał polski bobsleista o ostatnich przygotowaniach do sezonu. Wiadomo, że polskiej kadry zabraknie na inaugurację Pucharu Świata w Lake Placid. Na dodatek Polacy wciąż czekają na decyzję nowego trenera na temat pierwszych startów w sezonie 2019/20. – Nie mam pojęcia, jakie plany startowe przewidział nowy trener. Ale przypuszczam, że mogą to być Puchary Europy w Winterbergu i Altenbergu. Są to ważne tory w tym sezonie, gdyż w Winterbergu odbędą się mistrzostwa Europy, a w Altenbergu mistrzostwa świata. Co dalej, nie wiem. Szkoda, że do Pucharu Europy w Altenbergu, który jest na początku grudnia, wykonamy tak małą ilość ślizgów – przyznał Krzysztof Tylkowski.

Ważną rolę w bobslejach odgrywa sprzęt. Niestety, sytuacja nie tylko się nie poprawiła, a wręcz przeciwnie, jest jeszcze gorzej. – Wracamy na stary bobslej, gdyż nie dysponujemy już tym, którym jeździliśmy w zeszłym sezonie. Według testów, jakie przeprowadzaliśmy rok temu z Janisem [Mininsem], ten na którym aktualnie będziemy jeździć, jest wolniejszy o kilkanaście setnych niż tamten z zeszłego sezonu – dodał reprezentant Polski.

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: