Polskie biathlonistki o inauguracji sezonu w Pucharze Świata

FOT: zimbio.com
FOT: zimbio.com

Polskie biathlonistki przyzwoicie rozpoczęły sezon 2015/2016 w Pucharze Świata. Aż pięć z nich zapunktowało w dotychczasowych zawodach, ale do hurraoptymizmu jeszcze daleka droga.

W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata najwyżej z Polek plasuje się Krystyna Guzik. Jedna z najbardziej doświadczonych biathlonistek w polskiej kadrze sześciokrotnie punktowała i była jedną z wiodących postaci w sztafecie, która zakończyła zawody w austriackim Hochfilzen na czwartej pozycji. Guzik bardzo poprawiła się jeśli chodzi o bieg, ale piętą Achillesową stało się teraz strzelanie. Polka w sobotnim biegu na dochodzenie w Pokljuce spudłowała ośmiokrotnie i zeszła z trasy. Po biegu wicemistrzyni świata z Novego Mesta skomentowała swój występ na jednym z portali społecznościowych – Dzisiaj wykorzystałam max błędów jakie można popełnić. Dla Mnie bieg skończył się wraz z pierwszym strzelaniem. Moja nieuwaga. Powinnam patrzeć na chorągiewki i na słońce.
Dalej już nie było szans walczyć o dobre miejsce więc wolałam zostawić siły na masstart.* – napisała Guzik.

17. zawodniczka klasyfikacji generalnej zdaje sobie sprawę z tego, co musi poprawić, aby mieć szansę na jeszcze wyższe lokaty. Już kilka razy w tym sezonie zdarzało się, że była możliwość, aby znaleźć się na podium, ale wszystko psuło strzelanie. Guzik patrzy jednak na resztę Pucharu Świata z optymizmem. – Brakuje troszkę szczęścia na strzelnicy, ale jeszcze przyjdzie w odpowiednim czasie. Dzisiaj tylko 21 miejsce. Ale fajnie jest być w 30 najlepszych zawodniczek. Po Nowym Roku walczymy dalej.* – dodała polska biathlonistka.

W zupełnie innym nastroju jest obecnie Weronika Nowakowska. Medalistka mistrzostw świata z Kontiolahti  tym sezonie nie przypomina zawodniczki, która walczyła regularnie o czołową dziesiątkę Pucharu Świata. Najlepszym miejscem wywalczonym przez biathlonistkę z Dusznik-Zdroju jest 21. pozycja w sprincie w Ostersund podczas pierwszych zawodów w sezonie. Po biegu Polka nie była z siebie zbyt zadowolona, ale była przekonana, że stać ją na dużo więcej. – Do połowy wyścigu było bardzo dobrze… ale po trzech trafionych strzałach na stójce głowa zaczęła do mnie gadać zamiast wykonać zadanie do końca jak należy. Dzisiaj tylko postraszyłam … ale to dopiero początek karuzeli* – pisała Nowakowska na swoim profilu na portalu społecznościowym.

Niestety, kolejne starty były dla polskiej biathlonistki katastrofą. W Pokljuce nie udało jej się zakwalifikować do biegu pościgowego, a wcześniej nawet nie zdobywała punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Tutaj także winą za wyniki można obarczyć strzelanie, przez które Polka traciła szansę na dobre wyniki. Zwłaszcza po nieudanym sprincie w słoweńskiej Pokljuce Nowakowska była z siebie bardzo niezadowolona, ale jednocześnie pełna nadziei na lepsze starty. – Nie pamiętam kiedy pościg czy mass start oglądałam z perspektywy kibica (nic przyjemnego jak dla mnie). Po piątkowym sprincie miałam ochotę złapać pierwszy samolot i uciec… To był strasznie ciężki rok przygotowań i beznadziejny grudzień, najgorszy od lat.Jest mi cholernie przykro ale dziękuję losowi za tę lekcję.
Sezon się nie skończył…*
– napisała biathlonistka.

Początek sezonu nie był także tak udany, jak oczekiwałaby sama biathlonistka, dla Moniki Hojnisz. Polka zdobywała punkty do klasyfikacji generalnej, ale brakowało błysku, który sprawiłby, że udałoby się wskoczyć do czołowej dziesiątki czy na podium. W pierwszym biegu indywidualnym Hojnisz uplasowała się na 21. pozycji i była to jej najlepsza lokata aż do sprintu w Pokljuce. 24-latka z Chorzowa w Słowenii złapała drugi oddech i, mimo niskiego miejsca w klasyfikacji generalnej, awansować do biegu masowego z udziałem 30 najlepszych biathlonistek świata. Mało brakowało, a Hojnisz wskoczyłaby na podium. Zabrakło jednak celności na strzelnicy. Brązowa medalistka mistrzostw globu z Novego Mesta z optymizmem patrzy w przyszłość, a Pokljuka dała jej nadzieję na lepszą drugą część sezonu. – POKLJUKA przyniosła mi wiele radości i motywacji. Dzięki ekipo za 3 dni trudu,pracy i emocji. Wierzę, że w tych przytulakach „na szczęście” drzemią jeszcze pokłady energii dlatego na pewno nie zapomnę o nich po świętach*. – napisała chorzowianka na swoim profilu na portalu społecznościowym.

Źródło: facebook.com / informacja własna

*Zachowano oryginalną pisownię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.