Polonia w Norwegii ma nowego idola!

Niemal 6 lat czekaliśmy na kolejne zwycięstwo polskiego skoczka w Norwegii. 17. marca 2007 roku w Oslo bez żadnych wątpliwości triumfował Adam Małysz, który po zdobyciu złotego medalu na Mistrzostwach Świata w Predazzo, gonił Kryształową Kulę. Dziś mamy zupełnie podobną sytuację – Kamil również został Mistrzem Świata, jest w świetnej formie, a różnią się tylko celem, który mogą jeszcze osiągnąć. Bez wątpienia to jest bardzo dobry okres dla wszystkich kibiców skoków narciarskich w Polsce, ale nie tylko. Jak można było zobaczyć w Trondheim – przez te 6 lat w kraju wikingów nie zmieniło się właściwie nic.
Jeszcze nigdy w karierze nie udało się Kamilowi wygrać dwóch konkursów z rzędu. To jest wielki znak wielkiej formy, która dzisiaj nie pozostawia żadnych nadziei rywalom. Długo na to czekaliśmy, ale powiedzmy sobie szczerze, że teraz nikt nie wspomina gorszych chwil. A jeśli ktoś pamięta, to pewnie podchodzi do tego z uśmiechem na twarzy. Stoch oddał skok na 140 metrów! To był prawdziwy nokaut, ponieważ drugi najdłuższy skok wynosił 136 metrów. Tym samym byliśmy świadkami siódmej wiktorii i piętnastego podium autorstwa naszego Mistrza. Dodatkowo było to jubileuszowe, bo 50. zwycięstwo polskiego skoczka w historii Pucharu Świata i 7. na ziemi norweskiej. Tutaj wygrywać chce każdy skoczek, a już na pewno miło wygrywa się naszym skoczkom. Nie raz przekonał się o tym Adam Małysz, a teraz także Kamil. Wszyscy wiemy, że w Norwegii mieszka bardzo dużo Polaków i właściwie nie powinno nas dziwić, że jakaś grupa przybyła na zmagania do Trondheim. Nie dziwi, ale sposób w jaki oni potrafią się zachować… kapitalny! Przyznam, że ja miałem ciary przez cały czas od momentu skoku Kamila – do końca ceremonii dekoracji najlepszych. Właściwie zwykle na obcej ziemi wysłuchujemy muzyki hymnu, a w Trondheim słyszeliśmy tylko śpiew kibiców. Richard Freitag i Daiki Ito, stojący obok Stocha, nie mogli się nadziwić temu, co się dzieje dookoła nich. Nasz skoczek stał dumny, uśmiechnięty i przede wszystkim szczęśliwy. Po hymnie odbyło się tradycyjne „dziękujemy” i skandowanie jego imienia! Nie mam już żadnych wątpliwości, że Polonia w kraju Bjorna Wirkoli ma nowego idola. Wiele bym dał, aby móc znaleźć się dzisiaj w Oslo, bo przewiduje, że dzisiaj to dopiero będą tłumy i atmosfera. Nareszcie! Nareszcie!

Przegląd prasy!

Postanowiłem ostatnio, że od czasu do czasu chciałbym napisać tutaj o tym, co piszą w gazetach. Nie zdziwi pewnie nikogo fakt, że ostatnimi czasy z pierwszych stron nie znika Kamil Stoch. W sobotnim numerze „Przeglądu sportowego” wita nas zdjęcie naszego skoczka i tytuł „Mistrzowska forma Stocha”. Uwielbiam czytać „Przegląd”, kiedy rozpisują się na temat sukcesu polskiego sportowca. Poza tym, że trafiła się mała pomyłka (po pierwszej serii wg autora prowadził Richard Freitag), to możemy znaleźć tutaj bardzo ciekawe statystyki,  o których nieco napisałem wyżej. Ten najpopularniejszy sportowy dziennik w Polsce nie zapomina także wspomnieć o tym, że świetny starty zaliczyła w Trondheim cała polska kadra. Przypomnijmy, że punktowało wczoraj aż pięciu naszych skoczków! Łącznie zdobyli oni 152 punkty i pod tym względem był to najlepszy wyniki naszych w tym sezonie. Ciekawy komentarz do konkursu napisał Kamil Wolnicki, który nazywa Stocha nowym królem.
Oprócz „Przeglądu sportowego” chcę wspomnieć, że o skokach często pisze się w „Fakcie”. Mimo, że zwykle nie piszą tutaj jakoś wybitnie, to trzeba im przyznać, że wczoraj przygotowali ciekawy materiał. Artykuł „W końcu docenili mistrza” to zwrócenie uwagi na fakt, że Kamil dostaje wreszcie wyższe oceny od sędziów. Autor powołuje się na noty z przebiegu całego sezonu i porównuje je z tymi, jakie Stoch otrzymuje obecnie. Przykro, że nie wspomniano tutaj nic, a nic o sukcesie naszego skoczka w Trondheim. Ale o tym już mówiłem kiedyś, że tutaj szuka się jakiegoś sensacyjnego lub innowacyjnego tematu. Tym razem można jednak pogratulować autorowi ciekawego pomysłu. Rzeczywiście sędziowie nareszcie zaczynają doceniać technikę Kamila. I oby tak do końca sezonu. Jak myślicie, czy jutrzejsze wydania gazet będą znowu gościły Kamila w roli zwycięzcy? Ja w to gorąco wierzę!


„Gdzie to było? W Trondheim? A może w Zakopanem lub Wiśle?”

Marek Rudziński, Trondheim 2013 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *