Pjongczang 2018: Zwycięzcy, przegrani i sensacje w biegach narciarskich

fot.cdn.fasterskier.com

Kolejną dyscypliną, w której przyznaję nagrody – Henryki i antynagrody – Jarmuże są biegi narciarskie. Tu medali do rozdania jest sporo, więcej jest też możliwości sprawienia jakiś sensacji, stąd konkurencja tu była wyjątkowo silna.

MĘŻCZYŹNI

I. OLIMPIJSKIE HENRYKI

ZWYCIĘZCY

WYRÓŻNIENIA

francuskie sztafety – wyróżnienie zbiorowe. Francuzi w biegach narciarskich niby nie są potęgą, niby są od nich lepsi, a jednak w obydwu konkurencjach drużynowych ulegli tylko Norwegom i drużynie Olimpijczyków z Rosji. Poczesne miejsce zajmuje tu Maurice Manificat, który był w składzie obydwu drużyn.

Johannes Hoesflot Klaebo (Norwegia) – gdyby formuła, którą sobie narzuciłem pozwalała dać dwie równorzędne nagrody, to Klaebo dostałby ją obok zwycięzcy. Niemniej trzymam się zasad – cztery wyróżnienia i jedna nagroda. Lider PŚ wygrał indywidualnie sprint, był też dwukrotnie złoty w obydwu konkurencjach drużynowych. Nie udało mu się w biegu łączonym, a w maratonie w ogóle nie wystartował – chyba jeszcze za wcześnie. Niemniej – urodził się chyba Norwegom nowy Bjoern Daehlie.

Simen Hegstad Krueger (Norwegia) – do tej pory w cieniu kolegów, z tylko jednym zwycięstwem w Pucharze Świata, w Pjongczangu jego forma eksplodowała na niespotykaną wcześniej skalę. Złoto w biegu łączonym (zwanym też skiathlonem, ale to dość paskudna nazwa), srebro w biegu indywidualnym, złoto w drużynie. Udało się Kruegerowi osiągnąć to, co nie udało się wielu jego niby to bardziej do tego predystynowanym kolegom.

Federico Pellegrino (Włochy) – niby tylko srebrny w sprincie, ale warto zauważyć, że po totalnej porażce biegowej z Soczi Włochy dzięki niemu wróciły do grona państw, które zdobywają medale olimpijskie w biegach. Kiedyś w ogóle nie było mowy, o tym by wśród nich ich nie było.

NAGRODA:

Dario Cologna (Szwajcaria) – obojętnie jakim stylem biega się indywidualnie na Igrzyskach Olimpijskich Dario Cologna ciągle zwycięski. Wicelider Pucharu Świata znowu we wspaniałej formie. Zdobył swój trzeci z rzędu złoty medal w biegu indywidualnym, zaś czwarty złoty olimpijski medal w ogóle! Dokonał czegoś niesamowitego, więc to on, a nie Klaebo zostaje nagrodzony Henrykiem w kategorii zwycięzcy.

SENSACJE

WYRÓŻNIENIA

Aleksander Bolszunow (Olimpijczyk z Rosji) – za młody, by podpaść w aferze dopingowej (w której chyba – wszystko na to wskazuje – niejeden działacz antydopingowy może odpowiedzieć za zniesławienie). Na swych pierwszych Igrzyskach nie mógł reprezentować Rosji, ale pod flagą olimpijską zdobył aż cztery medale – indywidualnie trzeci w sprincie i drugi w maratonie (cóż za rozrzut!), zaś w obydwu drużynach – srebrny.

Kamil Bury (Polska) – mam świadomość, że to wyróżnienie jest mocno na wyrost i… na zachętę. Nie oszukujmy się Kamil Bury furory na ZIO w Pjongczangu nie zrobił, ale osiągnął najlepszy wynik indywidualny wśród Polaków i jako jedyny – także licząc kobiety – który wystąpił w finale sprintu. Tak jak pisałem – nominacja na zachętę, by nie zrezygnował i także w PŚ niebawem zdobył swoje pierwsze punkty.

Simen Hegstad Krueger (Norwegia) – wyróżniłem go też wśród zwycięzców, ale i wśród sensacji należy go umieścić, gdyż tak dobrego wyniku (zwłaszcza indywidualnie) niewielu się po Kruegerze spodziewało.

Iivo Niskanen (Finlandia) – to już drugie Igrzyska, z których Fin wyjeżdża ze złotem – pierwsze, w którym wygrywa indywidualnie. I to w najbardziej prestiżowym biegu – na 50 km. Niby ciągle w czołówce, ale nie był brany pod uwagę jako jeden z głównych faworytów do złota. Mimo to w pięknym, efektownym stylu triumfował w maratonie narciarskim.

NAGRODA

Denis Spitsow (Olimpijczyk z Rosji) – na niego nikt szczególnie nie stawiał, a tymczasem debiutujący w PŚ w tym sezonie Rosjanin zdobył brąz indywidualnie  w biegu na 15 km i dwa srebra w drużynie. Wynik to godny podziwu. Niezależnie jak się skończy sprawa rosyjskich sportowców – następcy już jeżdżą na światowym poziomie.

II. OLIMPIJSKIE JARMUŻE

WYRÓŻNIENIA

Alex Harvey (Kanada) – czwarty w Pucharze Świata Kanadyjczyk nie wypadł w Pjongczangu źle. Ósmy w biegu łączonym, siódmy w indywidualnym, tuż za podium po ciężkiej walce z Larkowem w maratonie, niemniej jako najwyżej sklasyfikowany w PŚ zawodnik bez medalu ZIO otrzymuje wyróżnienie niejako z automatu.

Andy Musgrave (Wielka Brytania) – na Igrzyskach rozgrywano „jego” bieg – indywidualny techniką klasyczną. Starty w PŚ i bardzo dobry start w biegu łączonym pokazywały, że ma szanse powalczyć z najlepszymi. Niemniej – na pewno zawiódł. Nie pojawiłby się tu, gdyby w biegu na 15 km po prostu nie stanął na podium, ale – 28. lokata już go do tego niestety uprawnia.

Maciej Staręga (Polska) – na medal nikt tak naprawdę nie liczył, wiadomo – lepiej mu wychodzą sprinty techniką dowolną, ale przecież w „klasyku” nie raz bywał już w 30 i naprawdę rozczarowuje fakt, iż do finałów zakwalifikował się Kamil Bury, a lider ekipy Staręga nie. Wiadomo, problemy z kontuzją. Wiadomo – najlepszy Polak od czasów Krężeloka w sprintach. Wiadomo – ciężko pana Macieja nie lubić. Niemniej – po prostu rozczarował. Sam zresztą swojego rozczarowania nie kryjąc.

szwedzka drużyna – w Soczi obrodziło medalami, w Pjongczangu – nawet jednego skromnego brązu nie udało się zdobyć. Ciężko wyróżnić tu kogokolwiek, bowiem Szwedom (w przeciwieństwie do Szwedek) te Igrzyska w ogóle nie wyszły.

ANTY-NAGRODA

MKOL – Cóż, nagroda w tej kategorii trafia do Komitetu Olimpijskiego. A za co? Za brak konsekwencji i niesprawiedliwość. Ciężko tak naprawdę uznać, co w Soczi wydarzało się z rosyjskimi sportowcami. Niemniej jeśli wygrywają oni odwołanie i przywraca się im medale, to nie powinno się blokować ich startu na Igrzyskach – dla mnie to jasne. Jestem wyjątkowo czuły na zjawisko „zawodnicy tracą przez niekompetencję działaczy”, a z czymś takim mieliśmy w przypadku rosyjskich sportowców do czynienia. I nie piszę tu jako kibic rosyjskich biegów narciarskich, którym nie jestem, a jako dziennikarz starający się zachować obiektywność. Wielki minus dla działaczy. Anty-nagroda w kategorii męskiej, gdyż zdecydowanie więcej panów ucierpiało w wyniku całej afery.

KOBIETY

I. OLIMPIJSKIE HENRYKI

ZWYCIĘŻCZYNIE

WYRÓŻNIENIA

Maiken Caspersen Falla (Norwegia) – niby tylko srebro indywidualne w sprincie (nie obroniła złota z Soczi) i brąz w sprincie drużynowym. Ale – Falla zasługuje na to wyróżnienie bowiem od MŚ 2013 na każdej wielkiej imprezie wywozi indywidualny medal w sprincie. Val di Fiemme 2013 – brąz, Soczi 2014 – złoto, Falun 2015 – brąz, Lahti 2017 – złoto, Pjongczang 2018 – srebro. Niesamowita skuteczność!

Charlotte Kalla (Szwecja) – potrafiąca od lat zmobilizować się na medalowe imprezy Szwedka po ośmiu latach znów indywidualną mistrzynią olimpijską. Tym razem w biegu łączonym. Dołożyła trzy srebra w biegu indywidualnym na 10 km i w obydwu konkurencjach drużynowych.

Stina Nilsson (Szwecja) – rodaczka Kalli powetowała sobie średnio udane zeszłoroczne MŚ w Lahti. Dwa indywidualne medale w dwóch niejako przeciwstawnych konkurencjach – złoto w sprincie i brąz w maratonie. Do tego dwa medale srebrne w drużynie. Udane igrzyska ciągle bardzo młodej Stiny.

Krista Parmakoski (Finlandia) – w pojedynkę i bardzo skutecznie broniła honoru fińskich biegaczek. Aż trzy indywidualne medale: dwa brązy (bieg łączony i indywidualny) oraz srebro za maraton. Świetna forma cenionej Finki.

NAGRODA

Marit Bjoergen (Norwegia) – nie ma wątpliwości. Niezłomna Norweżka dzięki zwycięstwu w narciarskich maratonie zdobyła swój piąty indywidualnie, a ósmy w ogóle złoty medal olimpijski! Żadna zawodniczka w historii nie ma tylu osiągnięć co Marit i nie należy o tym zapominać. Wcześniej siódme złoto zdobyła w drużynie zwykłej, a dorzuciła do kolekcji jeszcze medal srebrny (za bieg łączony) i dwa brązowy (bieg indywidualny – ex aequo z Parmakoski oraz drużyna sprinterska).

SENSACJE:

WYRÓŻNIENIA:

Julia Belorukowa (Olimpijka z Rosji) – specjalnie do medalowych pozycji nie typowana, a jednak brązowa w sprincie – co było sporą niespodzianką, na pewno większą niż brąz w drużynie.

Jessica Diggins (USA) – niby żadna sensacja. Amerykanka jest trzecia w PŚ i ma cały świetny sezon. Brak medalu indywidualnie może nawet zasługiwałby na jarmuż, ale – wespół z Kikkan Randall w drużynie sprinterskiej wywalczyły dla Stanów Zjednoczonych pierwsze złoto w historii startów olimpijskich.

Astrid Uhrenholdt Jacobsen (Norwegia) – nie osiągnęła sensacyjnego wyniku, niemniej nominacja jak najbardziej uzasadniona. Otóż fakt, iż w sztafecie norweskiej, która wywalczyła złoto, znalazła się akurat ta zawodniczka (był to jej jedyny start w Pjongczangu!) jest sensacją samą w sobie i dla siebie.

Kikkan Randall (USA) – złoto wespół z Diggins, ale wyróżnienie nawet większe (bliżej jej było do nagrody). Otóż 17 lat debiucie w PŚ i 12 lat po debiucie olimpijskim doświadczona Amerykanka zdobywa swój pierwszy medal olimpijski i to od razu złoty! Nie ma co wybrzydzać, że „tylko” w konkurencji drużynowej.

NAGRODA

Ranghild Haga (Norwegia) – niby pięć podiów w tym sezonie, czołówka PŚ, ale nie była typowana do złotych medali. Po raczej bezbarwnym biegu łączonym Ranghild wygrała we wspaniałym stylu bieg indywidualnym. Dołączyła też drugie złoto w drużynie. W silnej konkurencji przyznaję jej nagrodę Henryka za sensację Igrzysk.

JARMUŻE

WYRÓŻNIENIA

Sadie Bjornsen (USA) – siódma zawodniczka PŚ nie potrafiła w żadnym z trzech indywidualnych startów zmieścić się bodaj w pierwszej „’10” zawodów. Nie jest to na pewno wynik, z którego Amerykanka mogłaby być zadowolona,

Kerttu Niskanen (Finlandia) – o ile Parmakoski świetnie reprezentowała Finlandię podczas Igrzysk, to Kerttu się to nie udało. Słabe starty w sprincie i biegu łączonym nie zostały zrekompensowane przez całkiem niezły start w maratonie.

Teresa Stadlober (Austria) – świetny sezon w PŚ – co prawda „tylko” dwa podia, ale bardzo wysokie, piąte miejsce w PŚ mogło zwiastować świetne Igrzyska dla reprezentantki niezbyt utytułowanego (zwłaszcza jeśli chodzi o kobiece biegi) kraju. Nie udało się. Niemniej – nie to zadecydowało o wyróżnieniu: miejsca powiem siódme (bieg łączony) i dziewiąte (bieg indywidualny i maraton) nie są na pewno złe. Niemniej – jak się walczy o medal, jak Stadlober w biegu na 30 km, nie powinno się mylić trasy. To ją naprawdę kosztowało więcej, niż umieszczenie wśród wyróżnionych za rozczarowanie Igrzysk.

włoska drużyna – nikogo nie da się wyróżnić personalnie, to wyróżnienie jest za kolejne, trzecie Igrzyska bez medalu Włoszek, które kiedyś niemal nie schodziły z podium.

ANTY-NAGRODA

Heidi Weng (Norwegia) – nie było wątpliwości. Liderka Pucharu Świata po prostu zepsuła Igrzyska. Niby w żadnych zawodach indywidualnych nie zeszła poniżej miejsca jedenastego, ale też nie udało się jej zająć miejsca powyżej ósmego. Ale największe upokorzenie Heidi przeżyła w momencie ogłoszenia składu sztafety biegowej. Norwegia zdobyła złoto – Heidi w tej drużynie nie było.

źródło: własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.