Pjongczang 2018: Zwycięzcy, przegrani i sensacje w biathlionie

fot: rossingol.com

Ostatnią dyscypliną, w której przyznam swoje Olimpijskie Henryki i Jarmuże będzie biathlon. Jeden z najbardziej widowiskowych i ciekawych sportów zimowych dostarczył bardzo wielu emocji fanom tej dyscypliny, których w Polsce nie brakuje.

MĘŻCZYŹNI

I. OLIMPIJSKIE HENRYKI

ZWYCIĘZCY

WYRÓŻNIENIA

Johannes Thingnes Boe (Norwegia) – biłem się z myślami, gdzie umieścić Norwegia, ale jednak wyróżniam go w kategorii zwycięzców. Fakt, wicelider PŚ zawiódł nieco – bardzo słabo wypadł w sprincie i biegu pościgowym, ale pokazał hart ducha i zwyciężył w biegu indywidualnym. Dodał też do kolekcji srebro w drużynie męskiej i mieszanej.

Jakov Fak (Słowenia) – dorobek niby niezbyt imponujący w Pjongczangu, bo „tylko” srebro w biegu indywidualnym, ale wyróżnienie za całokształt sezonu – powrót po kontuzji w świetnej formie okraszony srebrem olimpijskim.

Arnd Peiffer (Niemcy) – Niemiec wysoko klasyfikowany jest w PŚ, ale na podium w tym sezonie stawał tylko raz. Dość niespodziewanie jednak sięgnął po złoto w sprincie, dodał do tego brąz w drużynie męskiej. Za wysoko jest notowany, by – jednak dość niespodziewane srebro – nominować w kategorii sensacje.

szwedzka drużyna – Szwedzi, w PŚ nie spisywali się jakoś nadzwyczajni, ale potrafili tak mocno zmobilizować się na zawody drużynowe, że zgoła niespodziewanie sięgnęli po złoto. Dobrze też jeździli indywidualnie, ale w kategorii zwycięzcy wyróżniam cała drużynę: Peppe Femling, Jesper Nelin, Sebastian Samuelsson, Fredrik Lindstroem.

NAGRODA

Martin Fourcade (Francja) – o skali jego poziomu sportowego świadczy fakt, że jego wspaniały wynik w Pjongczangu był w pewnym sensie… rozczarowaniem. Fourcade bowiem jest w stanie wygrać dosłownie wszystko. W Pjongczangu złoto w biegu pościgowym i indywidualnym oraz w drużynie mieszanej. Jego dominacja w bardzo silnej konkurencji wśród bardzo wszechstronnych zawodników trwa i nic nie wskazuje na to, by się miała skończyć.

SENSACJE

WYRÓŻNIENIA

Peppe Femling (Szwecja) – było wyróżnienie w kategorii „zwycięstwa” dla szwedzkiej drużyny, będzie wyróżnienie w kategorii „sensacje” personalnie dla Femlinga. Indywidualnie bez szału, ale świetny bieg w drużynie zawodnika, który potencjalnie mógł zniweczyć szwedzkie nadzieje. I tak złoty medal olimpijski za drużynę wędruje do zawodnika, który w tym sezonie nie zdobył ani jednego punktu PŚ.

Tomas Kaukenas (Litwa) – to takie wyróżnienie z dalszej pozycji, ale całkowicie zasłużone. W ogóle nie zdobył do tej pory w sezonie PŚ punktów, a w Pjongczangu zajął siedemnaste miejsce w sprincie i trzynaste w biegu pościgowym! Świetny wynik!

Michal Krcmar (Czechy) – tylko raz stał na podium PŚ – w sezonie 2016/17. W bieżącym sezonie raptem 24. pozycja w PŚ i raczej nie był brany pod uwagę w przypadku medalowych szans. Tymczasem 27-letni Czech zdobył srebro w sprincie.

Dominik Landertinger (Austria) – w każdym innym sezonie nie uznałbym wyniki Austriaka za powód do wyróżnienia w kategorii „sensacje”, ale – bardzo utytułowany zawodnik ma słaby sezon PŚ (ledwie 46. pozycja), a na ZIO potrafił zdobyć brąz w biegu indywidualnym. Dodajmy – jedyny medal w biathlonie dla Austrii.

NAGRODA

Sebastian Samuelsson (Szwecja) – wyróżnienie dla Femlinga, a nagroda dla Samuelssona. Dopiero drugi sezon w PŚ długowłosego Szweda, który specjalnie w tym cyklu nie zachwycał nigdy nie mieszcząc się choćby w pierwszej dziesiątce. W Pjongczangu – po niezłym, ale w sumie nie jakimś bardzo wybitnym czternastym miejscu w sprincie w pościgu miał bieg życia i awansował na pozycję drugą! Do tego złoto w drużynie i zasłużona nagroda Olimpijskiego Henryka za sensację.

II. OLIMPIJSKIE JARMUŻE

WYRÓŻNIENIA

Tarjei Boe (Norwegia) – tylko srebro w drużynie panów i brak jakiegokolwiek medalu indywidualnie. Tarjei Boe, jako iż ze startujących biathlonistów w Pjongczangu jest najwyżej sklasyfikowany w PŚ (szóste miejsce) wśród tych, którzy medalu nie zdobyli z automatu dostaje wyróżnienie w kategorii Jarmuże.

Arnd Peiffer (Niemcy) – czy można być nominowanym zarówno do nagrody i do antynagrody. Można – tak jak Shiffrin w narciarstwie alpejskim, tak Peiffer w biathlonie dostaje wyróżnienia w przeciwstawnych kategoriach. Peiffer za to, iż mając niemal pewne złoto w drużynie mieszanej popisowo zmarnował Niemcom ostatnią zmianę i pozbawił ich w ogóle jakiegokolwiek medalu.

Benjamin Weger (Szwajcaria) – tu też wyróżnienie z automatu. Szwajcar bowiem jest najwyżej sklasyfikowanym w PŚ zawodnikiem, który startował w Pjongczangu i w ogóle nie zdobył żadnego medalu – indywidualnie, czy w drużynie. Choć szczerze mówiąc jakoś specjalnie na to chyba nikt nie liczył.

pozaeuropejski  biathlon – cóż, wiadomo że w sportach zimowych Europa jest największą potęgą, ale przecież w historii czy to IO, czy MŚ zdarzało się, że zawodnicy spoza Europy zdobywali medale. Tymczasem już drugi raz z rzędu medale są wewnętrzną sprawą europejskich biathlonistów.

NAGRODA

Odpowiedzialny za absencję Antona Szypulina – nie wiem, kto. Nie wiem dlaczego, niemniej… decyzje komitetu olimpijskiego w sprawie dopingu rosyjskich sportowców przypominają ruchy pijanego dziecka we mgle. Ewentualnie pokazują, że dobrze opłacani urzędnicy to jakaś niekompetentna czereda. Szipulin nie miał nic wspólnego z wynikami komisji Oswalda, nie był zamieszany nigdy w doping, wszystkie kontroli, jakie przeszedł w życiu wykazały, że jest czysty. Niemniej – do Pjongczangu go nie wpuszczono. Parodia, zemsta, skandal, amatorszczyzna, głupota działaczy, bezduszność, sobiepaństwo. Nie wiem jaka była przyczyna takiej decyzji, ale z chlubną przecież walką o czystość sportu nie miała nic wspólnego.

KOBIETY

I. OLIMPIJSKIE HENRYKI

ZWYCIĘŻCZYNIE

WYRÓŻNIENIA

białoruska drużyna – ze szczególnym wskazaniem na Darię Domraczewą. Dość niespodziewanie Nadieżda Skardino, Irina Kriuko, Dzinara Alimbekawa i Daria Domraczewa wywalczyły złoto w drużynie pań. Choć nie była to sensacja, więc wyróżnienie w tym miejscu. Daria wcześniej dała sygnał do świetnych startów zdobywając srebro w biegu ze startu wspólnego.

Marie Dorin Habert (Francja) – niby tylko medale w drużynie – złoto w mieszanej, brąz w kobiecej. Ale ponieważ w sezonie przesympatyczna Francuzka nie pokazywała medalowej formy, a – mimo wielkiej klasy sportowej – ma ona tendencje czasem do psucia startów. W Pjongczangu nie zawiodła.i

Anastasija Kuźmina (Słowacja) – siostra pokrzywdzonego Szypulina, wiceliderka PŚ Kuźmina reprezentująca Słowację świetnie wypadła w Pjongczangu i na trzecich z rzędu Igrzyskach Olimpijskich zdobyła złoto – w biegu masowym. Dodała srebro w biegu pościgowym i indywidualnym. Bardzo dobry start naturalizowanej Słowaczki.

Veronika Vitkova (Czechy) – skromnie, bo tylko z brązem za sprint, ale to jedyny medal dla Czechów i ogólne zwieńczenie dobrego sezonu. Brakuje Koukalovej, ale Czesi nie zostali sami na placu boju – jest Vitkova.

NAGRODA

Laura Dahlmeier (Niemcy) – tak, jak w przypadku Fourcada. Miarą jej klasy, jest to, że w sumie… zawiodła. W Hochfilzen podczas zeszłorocznych MŚ bowiem wygrała niemal wszystko – pięć złotych medali i jeden srebrny – za sprint. W Pjongczangu akurat sprint wygrała. Poza tym jednak „tylko” jeszcze jedno złoto za bieg pościgowy i brąz za indywidualny. Subiektywnie więc – trochę poniżej oczekiwań i możliwości. Obiektywnie rzecz biorąc jednak to wspaniały wynik i zasługuje na nagrodę Olimpijskiego Henryka.

SENSACJE

Dzinara Alimbekawa (Białoruś) – wyróżnienie indywidualne dla członkini drużyny zwycięskiej. Bo o ile zdobyć złoto bez punktów w PŚ w bieżący sezonie (jak w przypadku Femlinga) już jest dość sensacyjne, to 22. latka z Białorusi złoto olimpijskie w drużynie zdobyła przed jakimkolwiek punktem PŚ. To jest coś!

Tiril Eckhoff i Marte Olsbu (Norwegia) – dwie Norweżki osobno wyróżnione, ale razem opisane. Nie są wysoko notowane w bieżącym sezonie PŚ (odpowiednio 31. i 18. pozycja), ale obydwie zdobyły medal indywidualny (Olsbu – srebro w sprincie, Eckhoff – brąz w biegu ze startu wspólnego) i srebro w drużynie mieszanej. Dość zasłużone wyróżnienie.

Kamila Żuk (Polska) – piszę to już po wspaniałych dla naszej zawodniczki mistrzostwach świata juniorów i pewnie ma to jakiś wpływ na umieszczenie Kamili tutaj. Niemniej – nadspodziewanie dobrze wykorzystała swoją jedyną szansę w sztafecie mieszanej i trochę szkoda, że więcej szans nie dostała.

NAGRODA

Hanna Oeberg (Szwecja) – to jest historia! Raptem 58. pozycja w PŚ i nigdy bodaj najniższy stopień podium w PŚ, tymczasem 22. latka, na którą nikt nie stawiał zdobyła złoto w biegu indywidualnym w sposób absolutnie sensacyjny! Dodała do tego srebro w drużynie. Nikt nie sprawił w Pjongczangu większej sensacji.

OLIMPIJSKIE JARMUŻE

WYRÓŻNIENIA

Denise Herrmann (Niemcy) – eks biegaczka miała mocne wejście w sezon, ale w jego trakcie zdecydowanie straciła parę. Nie udało się jej w Pjongczangu zdobyć choćby jednego medalu.

Weronika Nowakowska (Polska) – długo zbierałem się do tego mając poważne wątpliwości przy tym wyróżnieniu, bo – po pierwsze – bardzo szanuję panią Weronikę, po drugie – daleki jestem do postawy pełnej krytykanctwa, którą prezentują „niedzielni kibice”, niemniej złożenie dwóch czynników zadecydowało o obecności w tym miejscu pani Weroniki. Po pierwsze: każdemu czasem puszczają nerwy, niemniej nawet w słusznej sprawie, powinno się zachowywać pewne formy, a w niesławnym filmiku Weronika Nowakowska pewne bariery przekroczyła. Mimo, iż w samej rzeczy miała dużo racji. A drugie – niby też nie zawaliła sztafety pań, ale wbiegła na zmianę jako liderka, skończyła na siódmej pozycji – to znamienne. Z ciężkim sercem mimo wielkiego uznania i sympatii – wyróżniam w tej kategorii.

Dorothea Wierer (Włochy) – trzecia zawodniczka PŚ nie zdobyła indywidualnie żadnego medalu – tylko brąz w drużynie mieszanej, jeśli chodzi o oczekiwania to były znacznie większe wobec świetnej Włoszki.

ukraińska drużyna – zupełny zawód. Olena Pidruszna (wcześniej członkii ukraińskiego rządu, która wróciła do czynnego uprawiania sportu) ostatecznie nie wystąpiła w sztafecie pań (tylko w mieszanej) niemniej wyciekła jej wypowiedź do mediów, na temat tego, że drużyny ukraińskiej de facto nie ma. Złote medalistki z Soczi zajęły dopiero jedenaste miejsce – fatalny wynik.

NAGRODA

Kaisa Makarainen (Finlandia) – bez dwóch zdań największe rozczarowanie igrzysk. Finka jechała do Pjongczangu jako liderka PŚ, zawodniczka z wieloma sukcesami, a równocześnie – nie mająca w dorobku choćby jednego olimpijskiego medalu. I nie udało jej się tego medalu zdobyć. Więcej – najlepszy jej wynik to dziesiąta pozycja w biegu ze startu wspólnego. Co w sumie daje powtórkę z Soczi – 4 lata temu również z pozycji faworytki zawaliła Igrzyska. Finka ma już 35 lat, co może oznaczać, że następnej szansy na medal już nie dostanie.

Źródło: własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.