Pjongczang 2018: Zapowiedź kombinacji alpejskiej kobiet (lista startowa)

fot. Andrea Miola

Czy dla zawodniczki, która w jednym sezonie potrafi wygrać zawody i w zjeździe i w slalomie może być jakaś przeszkoda w wygraniu złotego medalu w kombinacji alpejskiej, która jest połączeniem tych dwóch konkurencji? Na szczęście tak i choć Mikaela Shiffrin (bo o tej zawodniczce na wstępie mowa) będzie główną faworytką i jest zawodniczką, o której niektórzy mówią, że złoto ma już w kieszeni, to slalom w Yongpyong pokazał, że wszystko jest możliwe. Już jutro rywalizacja o ostatnie indywidualne medale kobiet na IO za narciarstwo alpejskie. Zjazd do kombinacji rozpocznie się o 3:30, a slalom o 7:00.

W tym sezonie w Pucharze Świata odbyły się tylko jedne zawody w kombinacji. Według wstępnych założeń miały one zostać przeprowadzone w Sankt Moritz, ale tam udało się tylko zawodniczkom przejechać slalom do kombinacji, a supergigant odwołano. W zamian za kombinację z Sankt Moritz, której nie udało się dokończyć, zorganizowano zawody w Lenzerheide, w których zwyciężyła mistrzyni świata Wendy Holdener. Drugie miejsce zajęła tam Marta Bassino, a trzecie Ana Bucik. Zarówno dla Bassino jak i Bucik było to pierwsze podium w kombinacji w karierze. Mikaela Shiffrin w tamtych zawodach nie startowała, pojawiła się za to Lindsey Vonn, która zajęła czwarte miejsce. Shiffrin nie startowała także w kombinacji na MŚ w Sankt Moritz. W sumie Amerykanka brała udział w tej konkurencji w PŚ tylko 2 razy. W debiucie w Soldeu w 2016 roku była ósma, a w poprzednim sezonie wygrała rywalizację w Crans Montana. Mimo tak skromnej liczby startów w kombinacji, sympatycy narciarstwa alpejskiego dobrze znają potencjał Shiffrin zarówno w slalomie jak i zjeździe. Nawet gdyby zjazd nie udał się Amerykance idealnie, to w slalomie jest w stanie nad wieloma dziewczynami dużo nadrobić.

Są jednak konkurentki, na które Mikaela musi szczególnie uważać jeśli chodzi o slalom. Są to Wendy Holdener, Petra Vlhova i Michelle Gisin. Holdener już została tu przedstawiona. Poza tym, że jest mistrzynią świata w kombinacji i zwyciężczynią jedynych w PŚ 2017/2018 zawodów, ma także na swoim koncie małą kryształową kulę za tę konkurencję. Petra Vlhova w kombinacji dopiero zaliczy debiut na tak wysokim poziomie. Do tej pory w PŚ startowała tylko w slalomach i gigantach. W treningach zjazdu plasowała się zawsze blisko Wendy Holdener, w okolicach 30. miejsca. Michelle Gisin, która w PŚ rozpoczynała od slalomu, ostatnio coraz lepiej poczyna sobie w konkurencjach szybkościowych. Obecnie nazywanie jej specjalistką od slalomu czy specjalistką od konkurencji szybkościowych jest nieadekwatne do jej statusu. Chyba najbardziej pasuje określenie „zawodniczka wszechstronna”. W poprzednim sezonie wyżej sklasyfikowana była w slalomie, natomiast obecnie wyższe miejsce zajmuje w zjeździe i supergigancie. Slalom udało jej się tylko raz zakończyć w czołowej dziesiątce, w związku z tym powinna starać się uzyskać jak największą przewagę w zjeździe, a utrzymanie jej w slalomie powinno być dla niej o wiele łatwiejsze niż dla typowych specjalistek od zjazdu. Na MŚ w Sankt Moritz zajęła ona w kombinacji drugie miejsce za swoją koleżanką z reprezentacji – Wendy Holdener. Zanim przejdę do typowych specjalistek zjazdu, poświęcę jeszcze kilka słów Włoszce Federice Brignone. Dała się ona poznać przede wszystkim jako świetna gigancistka. W kombinacji mamy jednak zazwyczaj do czynienia ze slalomem i zjazdem lub slalomem i supergigantem. Kombinacja slalomu z supergigantem byłaby dla Brignone zdecydowanie bardziej korzystna, jednak Federica ze zjazdem radzi sobie również przyzwoicie. Brignone jest zresztą zawodniczką, która dwukrotnie w karierze punktowała we wszystkich pięciu konkurencjach w sezonie. Udało jej się to w sezonie 2015/2016 i 2016/2017. Obecnie niewiele jest takich alpejek. Wiadomo zatem, że ani zjazd, ani slalom nie są jej obce. Problemem może być tu kontuzja z jaką Brignone zmagała się przed sezonem i przez którą później rozpoczęła starty. Z tego powodu Włoszka miała mniej czasu na trenowanie wszystkich konkurencji. Nie jest łatwo pogodzić treningi slalomu, giganta i konkurencji szybkościowych. W Lenzerheide Brignone była druga po supergigancie, ale slalomu nie ukończyła. Pewności w slalomie nie zdobywa się od razu i dla zawodniczek, które na co dzień go nie trenują, jazda slalomu do kombinacji to często walka o przetrwanie.

A co z paniami, które zdecydowanie wolą konkurencje szybkościowe? Na pierwszy plan wysuwa się Lindsey Vonn. Wydaje się, że w końcu wróciła do regularnej, szybkiej jazdy w zjeździe. Wygrała dwa ostatnie zjazdy w PŚ, a w dzisiejszych zawodach na IO była trzecia. Kombinację w Lenzerheide ukończyła na czwartym miejscu i choć w slalomie ostatnimi czasy nie startuje, to należy pamiętać, że i w tej konkurencji niegdyś w Pucharze Świata wygrała. Bardzo dobrze w Lenzerheide zaprezentowała się Ramona Siebenhofer, której występ w slalomie pozwolił awansować na piąte miejsce, choć jej główną domeną jej zjazd. W kombinacji wystąpią także Sofia Goggia, Ragnhild Mowinckel i Stephanie Venier. Goggia, która jest świetna w zjeździe i dziś zdobyła złoty medal, już raz stała na podium PŚ w kombinacji, jednak zazwyczaj ma problemy ze skuteczną jazdą w slalomie. Jeśli jednak stworzyłaby sobie dużą przewagę w zjeździe, mogłaby celować w medal w kombinacji.

Na poprzednich igrzyskach olimpijskich, w Soczi, medale za kombinację zdobyły Maria Hoefl-Riesch, Nicole Hosp i Julia Mancuso. Te zawodniczki już mają za sobą zakończenie kariery. Z czołowej dziesiątki tamtej kombinacji, w jutrzejszych zmaganiach wezmą udział tylko dwie zawodniczki. Marusa Ferk, która była wtedy dziesiąta oraz Ragnhild Mowinckel, która zajęła szóste miejsce. Dziś w zjeździe Mowinckel spisała się na medal, zgarniając swój drugi srebrny krążek tych igrzysk. Norweżka jest obecnie w wysokiej formie i nie będzie niespodzianką jeśli wróci do domu z trzema medalami za indywidualne konkurencje.

W ubiegłym sezonie klasyfikację kombinacji w PŚ wygrała Ilka Stuhec, czyli specjalistka od zjazdu i super G. W tym sezonie z powodu kontuzji nie startuje, ale być może w kombinacji medal jest w stanie zdobyć jej rodaczka? Ana Bucik stanęła na poidum w PŚ w Lenzerheide. Po supergigancie była dopiero 30., ale świetny slalom wywindował ją na trzecią pozycję. Słowenki mają również Marusę Ferk, która co jakiś czas w PŚ zakręci się w okolicy podium w kombinacji, choć jeszcze nigdy nie udało jej się znaleźć w czołowej trójce. Nie zapominam oczywiście o Marcie Bassino, która chyba równie niespodziewanie co Bucik, znalazła się na podium w Lenzerheide, na drugim jego stopniu, w głównej mierze dzięki supergigantowi. Czy jednak uda jej się powtórzyć tak dobry występ w kombinacji na igrzyskach?

Inne zawodniczki, na która należy zwrócić baczną uwagę to na pewno Denise Feierabend, Ricarda Haaser, Anne Sophie Barthet, które potrafią w kombinacji zająć wysokie miejsca przy odrobinie szczęścia.

Maryna Gąsienica-Daniel właśnie w kombinacji alpejskiej zdobyła swoje pierwsze punkty PŚ w karierze, w poprzednim sezonie w Crans Montana. W tym roku w Lenzerheide nie udało jej się ukończyć slalomu do kombinacji, a po supergigancie była 23. Polka rozpoczęła igrzyska w Pjongczang od 27. miejsca w gigancie, następnie była 26. w super G, a dziś 24. w zjeździe. Oby utrzymała tę tendencję do poprawy.

Lista startowa

Pierwszy przejazd rozpocznie się o 3:30 czasu polskiego a finałowy slalom zaplanowano trzy i pół godziny później. Rywalizację rozpocznie Michelle Gisin. Petra Vlohova pojedzie z plastronem, na którym będzie widniał numer dwa a tuż po niej wicemistrzyni świata Wendy Holdener. Lindsey Vonn pojedzie z „trzynastką” a dopiero sześć numerów później zobaczymy Mikaelę Shiffrin. A z numerem 26. na trasę wyruszy Maryna Gąsienica-Daniel.

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: