Pjongczang 2018: Wypowiedzi biegaczek po biegu łączonym

fot. Anna Felska

Pierwszy złoty medal na XXIII Igrzyskach Olimpijskich powędrował do Charlotte Kalli. Szwedka nie dała rywalkom szans w biegu łączonym w Pjongczangu. To już jej trzeci złoty medal olimpijski. 

Charlotte Kalla fenomenalnie rozegrała dzisiejszy bieg. Zaatakowała i do mety nie dała dognić się Norweżce Marit Bjoergen. Po biegu nie ukrywała, że przed biegiem bardzo się stresowała. – Byłam dzisiaj bardzo zdenerwowana, a Igrzyska Olimpijskie to coś, na czym skupiałam się przez długi, długi czas – mówiła mistrzyni olimpijska. – W tym sezonie czułam się świetnie, ale wiem, że wszyscy chcą być w formie na Olimpiadzie, rywalizacja była naprawdę ekscytująca i przyjemna – dodała. Szwedka praktycznie do samej mety była bardzo zdeterminowana i nie oglądała się na rywalki.  – Na mecie nie chciałam się odwracać i starałam po prostu skupić się na kontynuowaniu pchania – wyjaśniła.

Marit Bjoergen ty razem musiała zadowolić się srebrnym medalem.-  Wiedziałam, że Charlotte będzie tam atakować, ale nie całkiem ją dopilnowałam. Trochę mnie to zdenerwowało, ponieważ musiałam odpuścić – mówiła Bjoergen. – Jestem bardzo, bardzo zadowolona z dzisiejszego srebra. Na początku czułam się trochę ciężko, ale potem stawałam się coraz lepsza – komentowała Norweżka. Podkreślała również, że cieszy się ze złota swojej szwedzkiej koleżanki. – Jesteśmy dobrymi przyjaciółkami i często rozmawiamy. Czuję taką samą radość z medalu Charlotte, jak gdyby to była jeden z Norweżek – przyznała w wywiadzie dla NRK.

Najlepsza z Polek Justyna Kowalczyk zajęła 17. miejsce. Wracająca po wielu kontuzjach do międzynarodowej rywalizacji na najwyższym poziomie Sylwia Jaśkowiec uplasowała się na 30. miejscu. W wywiadzie dla sport.onet.pl oceniła swój dzisiejszy występ. – Bardzo się cieszę, zaczęłyśmy igrzyska! Uważam, że wyniki są bardzo dobre. Muszę też pochwalić serwis, bo świetnie przygotowali narty. Oceniam, że cała grupa dała radę. Wyniki są krzepiące przed kolejnymi startami. W biegu łączonym były trudne warunki, bo na tych trasach trzeba biegać bardzo miękko, a to kosztuje dużo energii. Pierwsza część dystansu była bardzo ważna, żeby wypracować sobie pozycje, a jednocześnie zachować siły na drugą część – mówiła Jaśkowiec. Nasza biegaczka przyznaje również, że w powrocie do sportu po perypetiach zdrowotnych pomogła jej wiara.- Jestem tu dzięki determinacji i woli walki, wsparciu rodziny i przyjaciół. To też efekt modlitw. Dostaję dużo informacji od ludzi, że się integrują, zbierają i wspierają mnie duchowo. To praca zbiorowa, więc dziękuję wszystkim, którzy we mnie wierzyli – zakończyła.

Dla Eweliny Marcisz to debiut na igrzyskach. Polka finiszowała tuż za Jaśkowiec i zajęła 31.miejsce. Nasze reprezentantki przyznały się współpracowały ze sobą w trakcie biegu. – Cieszę się z tego biegu, bo nie nastawiałam się na niego specjalnie. Zdawałam sobie sprawę, że to będzie bardzo trudny bieg, ale wiedziałam też, że dobrze mnie on przygotuje do kolejnych startów. Wiem, że są jeszcze we mnie rezerwy i jestem w stanie zajmować wyższe pozycje – komentowała dla sport.onet.pl Marcisz.

źródło: bbc.com/nrk.no/sport.onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *