Pjongczang 2018: Ole Einar Bjoerndalen jednak pojedzie na igrzyska olimpijskie?

fot.: olympics.nbcsports.com

Wśród powołanych Norwegów na igrzyska olimpijskie w Pjongczang nie znalazł swojego miejsca Ole Einar Bjoerndalen. Mistrz olimpijski i obecnie najbardziej utytułowany zimowy sportowiec może jednak pojechać do Korei i otrzymać akredytację.

Ole Einar Bjoerndalen podczas igrzysk olimpijskich może pojawić się w barwach reprezentacji Białorusi. Taki plan ma białoruska federacja, która już prowadzi rozmowy z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim. Możliwość prezentowania tego państwa wynika głównie z tego, że jego żoną jest Daria Domraczewa, czyli największa nadzieja Białorusinów. Norweg często odwiedza narodowość swojej małżonki i jest tam bardzo lubiany. W Mińsku Bjoerndalen wybudował wielką willę w kształcie statku. Podjęcie decyzji o zabraniu norweskiego sportowca byłoby korzystne dla Domraczewej, która, jak sama przyznaje, potrzebuje wsparcia podczas startów w Pjongczang.

Viktoria Tarasewicz, rzecznik białoruskiej federacji biathlonu, powiedziała w rozmowie z jednym z norweskich dzienników, że Bjoerndalen jest bardzo mile widziany w roli trenera i doradcy. – Napisaliśmy już list do MKOl, lecz jeszcze nie mamy odpowiedzi. Widzimy go w roli przede wszystkim trenera Darii, która liczyła na start męża i jego bliską, codzienną obecność w Pjongczang i potrzebuje wsparcia, lecz również jako ważna pomoc dla innych zawodników. Jego doświadczenie jest przecież bezcenne – oznajmiła.

Sekretarz generalny białoruskiej telewizji Anatolij Stromskij powiedział natomiast, że jeżeli otrzymają akredytację na Bjoerndalena, to zamieszka on w wiosce olimpijskiej jako członek reprezentacji Białorusi. Norweg oświadczył, że będzie w Korei, aby wspierać swoją żonę, ale nie wypowiedział się jeszcze na temat propozycji płynącej z reprezentacji Białorusi. Na antenie kanału telewizji TV2 biathlonista podkreślił, że jest załamany decyzją norweskich szkoleniowców w sprawie jego udziału na igrzyskach. – Wiem, że taki dzień musiał kiedyś nadejść, lecz uważam, że decyzja nie jest sprawiedliwa – oświadczył.

Źródło: sport.onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.