O kalendarzu słów kilka

Przywykłem już do tego, że skoki narciarskie potrafią wzbudzić we mnie ogromne emocje nawet w trakcie przerwy między sezonami. W tym roku dość mocno zdziwiła mnie informacja o oryginalnych treningach Norwegów. Martwię się o nich, gdyż zdecydowanie ta kadra jest moją ulubioną z zagranicznych. Jeśli nie myślę o Polakach, to im najbardziej życzę złota na Igrzyskach Olimpijskich w Sochi. Co roku jednak dość silnie odbieram nowe kalendarze Pucharu Świata. Zwykle bywałem o tej porze bardziej podirytowany, ale tym razem też nie pozostaje bez zdziwienia. Jak więc można ocenić terminarz zawodów na sezon 2013/2014?
Źródło: www.mediamond.fi
Nadchodzący sezon, to przede wszystkim czas olimpijski. Trzeba podkreślić, że przez to z kalendarza Pucharu Świata wypadają właściwie trzy tygodnie. Domyślam się, że bardzo trudno było zorganizować terminarz nadchodzącej edycji. Jednakże w radzie FIS zasiadają doświadczeni ludzie i radzą sobie z tym problemem od lat. W związku z tym od końcówki listopada do niemal końca marca zostaną rozegrane 33 konkursy, w tym 28 indywidualnych, 4 drużynowe i 1 mieszany. Podobnie jak w ubiegłym roku zmieniono miejsce rozgrywania konkursu inauguracyjnego. Zaskoczenie jest tym razem większe, gdyż po raz pierwszy od 19 lat (1994/1995), cykl rozpocznie się poza Skandynawią – w niemieckim Klingenthal. Takie zmiany oceniam na plus, zawsze jest nieco ciekawiej. Kolejną miłą niespodzianką jest powrót po ponad 6 latach Titisee-Neustadt. Skocznia ta po raz ostatni gościła zawody o Kryształową Kulę w sezonie 2006/2007. Wówczas dwukrotnie wygrywał Adam Małysz, w pierwszym konkursie wyrównał nawet rekord skoczni (145 metrów, komentarz p. Szaranowicza, wyzwalający gęsią skórkę po dziś – bezcenne). Głównie dzięki temu tak miło wspominam tą skocznię, chociaż trzeba też przyznać, że była piękna. Piszę „była”, bo została zburzona i zbudowano ją od nowa. Jak będzie teraz okaże się od 13. grudnia. Miłym akcentem jest powrót do kalendarza szwedzkiej miejscowości – Falun. Jestem świadomy, że to będzie raczej jednorazowy występ. Szwedzi po prostu muszą przeprowadzić pewną próbę przed Mistrzostwami Świata 2015. Ostatni raz Falun gościło Puchar Świata 13. marca 2002 roku. Ogromnie się cieszę, że ostatecznie udało się nam wywalczyć prawo organizacji konkursu dla Wisły! Dla nas to przecież ogromnie ważne, bo na prawdę jesteśmy najlepszymi kibicami na świecie. 
Źródło: www.skokinarciarskie.pl
Z mojej strony to tyle, jeśli chodzi o plusy. Niestety wciąż brakuje mi u ludzi mających wpływ na kalendarz konsekwencji. Skoro mówi się, że odnotowano ogromny minus za pustki na trybunach w Lahti, to dlaczego od lat wciąż nasze oczy śledzą zmagania skoczków w tej miejscowości. Konkursy w tej fińskiej miejscowości od dawna należą do jednych z najbardziej nudnych w całej stawce. Mimo to Lahti dostało prawo organizacji Mistrzostw Świata w 2017 roku. Bynajmniej dziwne… Idąc dalej. Dlaczego rada FIS nie poczyni jakichś kroków, aby Puchar Świata był w pełni Pucharem Świata, a nie tylko zawodami w Europie z jednym wypadem do Azji? Wciąż brakuje mi wyjazdów do Ameryki! Ostatni konkurs na tamtym kontynencie w ramach tego cyklu odbył się w 2009 roku, w Vancouver. Wcześniej w 2004 roku w Salt Lake City. O ile mogę uwierzyć, że w Kanadzie nie koniecznie ktokolwiek się o to ubiega, o tyle w USA wątpię. Wystarczyłoby chyba wyjść z propozycją, bo z miłą chęcią obejrzałbym konkurs na skoczni w Salt Lake City. Dawno tych obiektów nie widziałem, a skoro Puchar Kontynentalny potrafią zorganizować, to wierzę, że z Pucharem Świata by sobie poradzili. Skoro w Sapporo jest garstka kibiców i mimo wszystko się opłaca, to dlaczego nie dać przynajmniej raz na jakiś czas szansy Amerykanom. Celem powinna być popularyzacja tej konkurencji na całym świecie, a jak na razie się zamykamy. Moim zdaniem warto w przyszłym roku zwrócić uwagę, czy nie można zastąpić np. konkursu w Lahti, jakimiś zawodami w SLC, Iron Mountain, czy Vancouver. Kanada przed laty gościła przecież rokrocznie konkursy inauguracyjne. Ale lepiej przecież wpisać kolejne zawody Niemcom, Norwegom i Finom. Cieszę się, że wraca Neustadt, ale powinno to odbyć się kosztem innego niemieckiego konkursu. Tymczasem mamy w terminarzu 8(!!) konkursów w kraju Martina Schmitta, 5 w państwie Wikingów i tyle samo w ojczyźnie Janne Ahonena. Wiecie, my Polacy niby nie mamy co narzekać, w końcu mamy Wisłę i Zakopane. Różnica jednak taka, że nam dostał się tak jakby trzeci konkurs na „odczep się”, bo zrobiono jeden drużynowy. Niemcy goszczą u siebie 1/4 konkursów i w tym tylko jeden drużynowy. Dodatkowo w czasie kiedy skoczkowie będą walczyć w Zakopanem – Justyna Kowalczyk będzie walczyła w Szklarskiej Porębie. Brawo!
Źródło: archiwum prywatne
Wiecie, dopiero po napisaniu tego wszystkiego uświadomiłem sobie, że jednak targają mną emocje silne jak co roku. Nie wiem, czy są jakiekolwiek nadzieje na zmiany w organizacji kalendarzów. Walter Hoffer jest uznawany za człowieka, który przyczynił się do popularyzacji tej dyscypliny. Może i racja, ale moim zdaniem tylko w Europie. Dobrze, że są jeszcze Igrzyska w Rosji, bo na prawdę musielibyśmy ograniczyć się tylko do widoku corocznych aren. Według mnie zmiana obiektów dodałaby pikanterii do rywalizacji. Mimo wszystko nie mogę doczekać się nowej edycji. Sam kalendarza przecież nie zmienię, a szkoda… A Wy jak odbieracie rozkład „jazdy” na przyszły sezon?

2 thoughts on “O kalendarzu słów kilka

    • 25 czerwca 2013 at 21:26
      Permalink

      Ha ha! Czyżby Patryczek albo Dominiś? Gdzie jeszcze nie wstawiłeś tego linku? -,-

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *