O debacie, której być nie powinno!

To już niemal trzy miesiące od fantastycznych chwil uniesień Kamila Stocha podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Sochi. Z pewnością wspominając o tych wydarzeniach do końca naszych dni będziemy przeżywali to ogromnie. Ciężko przejść obojętnie obok tak wielkiego wyczynu. Dwa złote medale w skokach narciarskich to dla nas jak jakiś cud. Marzenia się spełniły i doczekaliśmy się. Tyle lat trzymania kciuków za Adama Małysza, a tu Kamil Stoch… szkoda, że poszło to wówczas nie do końca w tą stronę, co powinno. Porównywanie tych dwóch skoczków, to jak strzelanie sobie kulą w łeb. Nie wolno tego robić, bo…

Adam Małysz to zupełnie inna bajka, historia i przede wszystkim czasy. Pamiętajmy, że przez te lata wielkiej małyszomanii zmieniała się nasza mentalność, sytuacja gospodarcza i ekonomiczna. Dzięki niemu staliśmy się dojrzałymi odbiorcami każdego sportu w Polsce. Czy zawsze musimy wskazywać tego większego? Zwłaszcza, że jeden z nich jeszcze nie doleciał do końca. Jeszcze wiele kilometrów przed nim i oby złotych. Przed Igrzyskami jeszcze spora część społeczeństwa mówiła, że Stoch nie był, nie jest i NIE BĘDZIE lepszy od Małysza. Dwa konkursy potrafiły momentalnie zmienić ludzkie zdanie. Zaczęły się debaty, ankiety i osądy. Przecież Adam nie zdobył dla nas upragnionego złota, a Kamil przywiózł nam aż dwa. Znowóż Adam Małysz ma na koncie dużo więcej sukcesów od Kamila Stocha. Ten drugi od jakiegoś czasu musiał walczyć z tymi stałymi porównaniami i wydawało się, że teraz to wszystko się urwie. Sport zawsze jest rywalizacją, ale takowa nie powinna mieć miejsca. Można byłoby ich porównać, gdyby skakali w tym samym czasie. Przecież przez te lata zmieniło się w skokach tak wiele, że ciężko już sobie przypomnieć, jak ta dyscyplina właściwie wyglądała, kiedy była jeszcze naturalna. Inni przeciwnicy, sposób oceny skoku, kombinezony i z pewnością zupełnie nowa technika szkolenia. Inne warunki, mentalność i trenerzy. Suche wyniki zawsze są elementem porównań, bo możemy powiedzieć, kto miał lepsze. Ciężko jednak podkreślić, które nazwisko było lepsze.

Mam takie ogromne marzenie, abyśmy w przyszłości zasiadali przed konkursami skoków narciarskich w wielkim gronie zaciskając kciuki, aby każdy kolejny nasz zawodnik był lepszy od Małysza i Stocha. Tak, abyśmy osiągali co raz więcej i żebyśmy nie musieli martwić się, który był lepszy. Nasz największy kłopot polega chyba na tym, że wielkich skoczków nie mieliśmy wielu. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego jednego, wielkiego idola i wciąż jakby tego się trzymamy. Puśćmy wodzę wyobraźni i mówmy zawsze, że obaj są wielcy, ale najlepsi dopiero przed nami! Tak krótki wpis, który może niewiele wniesie do naszego myślenia, ale mi pozwolił przekazać Wam, że możemy myśleć pozytywnie. Skoki narciarskie w naszym kraju dopiero nabierają tempa, więc wielcy zdobywcy nadchodzą.

foto: sochi2014.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *