Norwegowie myślą nad nazwą swojego „Turnieju Czterech Skoczni”

DSC_0580-Copy1Wiele niespodzianek przyniósł prowizoryczny kalendarz Puchar Świata w skokach narciarskich na sezon 2016/2017. Najprawdopodobniej nadchodzącej zimy będziemy świadkami narodzin nowego cyklu porównywanego do Turnieju Czterech Skoczni.

Nad norweską wersją Turnieju Czterech Skoczni pracuje od dwóch tygodni około 50 osób z Norweskiego Związku Narciarskiego. – Nie powiem nic konkretnego, dopóki nie spotkamy się z Walterem Hoferem i nie przedstawimy mu naszych propozycji – mówił dyrektor sportowy NZN, Clas Brede Braathen. Takie spotkanie z dyrektorem Pucharu Świata ma odbyć się pod koniec kwietnia lub na początku maja. Norwegowie szykują jednak coś wyjątkowego. – Ważne jest, że nasz turniej dostał pierwszy znak. Nie wprowadzimy jednak rzeczy, które będą trudne w odbiorze dla ludzi. To wszystko musi być wartością dodaną dla skoków – tłumaczy Braathen.

Norwegowie dążą do tego, aby stworzyć turniej zupełnie nieporównywalny z rozgrywanym na przełomie roku niemiecko-austriackim Turniejem Czterech Skoczni. Zapisano już wiele pomysłów. Mówi się także, że zwieńczające turniej zawody w Vikersund, miałyby się odbywać w systemie ćwierćfinałów, półfinałów i finałów. Organizatorzy myślą także, jak zatrzeć różnice między skoczniami dużymi a tą mamucią w Vikersund. Prawdopodobne są bonusowe punkty w pierwszych zawodach w Oslo. Zainteresowanie prawdopodobną imprezą już jest duże. – Kontaktowali się ze mną już sponsorzy. Udzielałem także wywiadów dla polskich dziennikarzy. Tego wcześniej nie było – zachwalał Clas Brede Braathen.

Osoby pracujące przy powstaniu norweskiego touru zastanawiają się także nad nazwą, bo oczywistym jest, że musi to być nazwa własna. Na Facebooku fani podpowiadali działaczom nazwy, jakie ich zdaniem mógłby nosić turniej. Padały takie propozycje, które mogłyby uczcić największe norweskie sławy skoków narciarskich, np. „Wirkola Week” czy „Birger Ruud Tournament”. Ciekawym pomysłem jest „VOLT” od pierwszych liter wszystkich miast gospodarzy (Vikersund, Oslo, Lillehammer i Trondheim). – W nazwie musi być coś odwołującego się do Norwegii, ale musimy słuchać ludzi, którzy znają się lepiej na marketingu od nas – tłumaczy Clas Brede Braathe. – Chcemy tutaj sprawić, aby każdy czuł się jak w domu. Chcemy gościć największe i najważniejsze narody w sportach zimowych – dodawał.

Źródło: Nrk.no

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *