Nagrała trasę olimpijską dla siebie i koleżanki. Krysytyna Guzik: „Chodzi o mentalne przygotowanie się”

fot. Anna Felska

Polskie biathlonistki są już w Korei, gdzie za sześć dni rozpoczną się Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Po dobry rezultat pojechała tam Krystyna Guzik, która przed rokiem nagrała trasę olimpijską dla siebie i koleżanki. – Weroniki z nami nie było na próbie przedolimpijskiej, więc chciałam dać jej możliwość przygotowania się – powiedziała Guzik przed wylotem do Pjongczangu.

Krystyna Guzik udała się na czwarte igrzyska olimpijskie w swojej karierze. Przed wylotem wspominała, że kilka razy zdarzało jej się strzelić celnie dwadzieścia razy w ciągu biegu długiego. Jej najlepszy start w tej imprezie to piąte miejsce w biegu indywidualnym, które wywalczyła w swoim debiucie olimpijskim w Turynie. I to właśnie w tej konkurencji spisywała się najlepiej na kolejnych igrzyskach. W Vancouver była piętnasta a w Soczi dziesiąta. – Nie skupiam się na jednej konkurencji w Pjongczangu. Nie nastawiam się na zdobycie medalu czy wysokie miejsca. Chciałabym dać z siebie wszystko. Jeżeli zgra się dobra jazda nart, równe warunki dla wszystkich i świetne strzelanie, to myślę, że można zawalczyć o dobry wynik – mówiła po ślubowaniu olimpijskim Krystyna Guzik.

Nasza wicemistrzyni świata w biegu pościgowym z 2013 roku wspomniała też, że trasy w Pjongczangu są bardzo wymagające. – Jest bardzo dużo długich podbiegów, takich stromych. Zjazdy też są trudne, bardzo ostre zakręty. Kiedy pojawi się lód, to robi się niebezpiecznie i można wypaść z trasy – opowiadała Guzik. Podczas ubiegłorocznej próby przedolimpijskiej Krystyna nagrała trasy, aby zaznajamiać się z nimi przez całe dwanaście miesięcy. Nie myślała jednak tylko o sobie. – Nagrałam je także dla Weroniki Nowakowskiej, której nie mogło być z nami w Korei. Chciałam jej też umożliwić przygotowanie się do igrzysk – przyznawała biathlonistka. – Chodzi o takie mentalne przygotowanie się. Dużo razy zerkałam, chociaż teraz już nie muszę. Zamykam oczy i potrafię sobie wyobrazić tę trasę – dodawała.

Chociaż uwaga mediów skupiła się przed tym sezonem przede wszystkim na powracającej po przerwie macierzyńskiej Weronice Nowakowskiej, to w tym sezonie przypomniała o sobie sztafeta. Panie ostatni raz pobiegną w tym składzie (Guzik, Nowakowska, Hojnisz, Gwizdoń), ale to też doskonała okazja, żeby wreszcie spełnić pokładane w tę drużynę od lat nadzieje. – Jeszcze nie mieliśmy tak świetnej atmosfery w grupie. Trener Tobias Torgersen dokonał niemożliwego, bo scalił nas wszystkie znowu. Wyszło teraz, że dużo zależy od trenera – mówiła w Warszawie Krystyna Guzik. – Jesteśmy wszystkie traktowane tak samo, to ułatwiło nam pracę. Szkoda, że tak późno dostałyśmy szansę na współpracę z tym szkoleniowcem – dodawała. Koleżanka Krystyny – Weronika Nowakowska, na pewno zakończy po sezonie karierę i właśnie dlatego wiadomo już, że to będzie ostatnia szansa tej sztafety. – Skończą się igrzyska, to przyjdzie czas na podejmowanie decyzji. Teraz nie wybiegam w przyszłość – powiedziała Guzik. Pierwszy konkurs biathlonistek w Pjongczangu już za siedem dni.

Źródło: zapinamypasy.pl / sport.onet.pl / informacja własna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.