Monika Hojnisz: „Jakby przyszło mi kończyć, to nie czuję się spełniona” [wywiad]

fot. M. Król

Chociaż nie ma za sobą udanego sezonu, to na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich wykręciła najlepszy rezultat z całej biathlonowej ekipy. Mowa o Monice Hojnisz, która pięć lat temu zdobyła brąz mistrzostw świata, ale od tamtej pory, nie może wrócić na stałe do wysokiej formy. – Chciałabym móc jeszcze raz udowodnić sobie, że stać mnie na spektakularny wynik – powiedziała Hojnisz w rozmowie ze Sportsinwinter.pl.

Mateusz Król: Udało się odpocząć po sezonie? Był jakiś urlop?

Monika Hojnisz: Na urlop jeszcze nie było czasu i nie wiem czy będzie. Może uda się gdzieś pojechać na majówkę. Teraz trochę innych ważnych spraw na głowie, takich którymi w sezonie ciężko się zająć, czas na studia itd.

To chyba nie był wymarzony sezon dla Pani?

Rzeczywiście nie był to najlepszy i wymarzony sezon. Gdyby wyciąć Igrzyska , mogłabym powiedzieć tragedia…

Jak bardzo trudny to był okres?

W okresie sezonu przygotowawczego czułam się dobrze i miałam cichą nadzieje, że to może własnie w tym roku coś pójdzie do przodu. Niestety, tak nie było i nawet daleko do przeciętności. Był to trudny dla mnie okres startowy…

Był jakiś moment, w którym uwierzyła Pani, że to wszystko idzie w dobrą stroną? Może igrzyska, które chyba może uznać Pani za udane?

Był, ale nie wiem czy był to dobry punkt odniesienia… Zwykle pierwsze zawody kontrolne nie szły mi najlepiej, powiedziałabym nawet, że kiepsko. W tym roku takie zawody odbyły się w Norwegii, na których obsada była godna a ja byłam w czołowej szóstce. To był dla mnie dobry impuls przed pierwszym Pucharem Świata, jednak później było już tylko gorzej.

Były już analizy sezonu z trenerem? Zna Pani przyczyny słabszych występów?

Cały sezon i po każdym starcie sama próbowałam wyciągnąć wnioski, ale nie jest to takie łatwe. Na wynik i jego brak składa się wiele czynników, a w biathlonie nawet mnóstwo!

Jak się współpracuje z nowym trenerem? Co się zmieniło w treningach i podejściu do szkolenia? To jednak trener z kraju z tradycjami.

Na pewno od razu widać odmienną mentalność i podejście. Tobias jest młodym człowiekiem z ogromną energią i zaangażowaniem. Sam kiedyś był zawodnikiem, wiec potrafi przekazać swoje doświadczenie i wiedzę.

Spodziewała się Pani więcej? Były jakieś chwile zniecierpliwienia?

Oczekiwałam więcej. Jednak patrząc przez pryzmat całego sezonu, z wyniku na Igrzyskach powinnam się cieszyć, chociaż nie jest to najlepsze podejście.

Od Pani medalu w Nowym Mieście minęło 5 lat… czy rośnie głód takiego sukcesu?

Rośnie i to z dnia na dzień. Myślę sobie czasami, że jakby przyszło mi kończyć moją przygodę ze sportem, to nie czuję się dziś spełniona, więc chciałabym móc jeszcze raz udowodnić sobie, że stać mnie na spektakularny wynik.

W przyszłym sezonie zabraknie w kadrze Wasze koleżanki Weroniki. Będzie jej Pani brakowało? Nie szkoda?

Weronika podjęła taką decyzję już wcześniej. Każda z nas o tym wiedziała i już powoli oswajałyśmy się z tą myślą. Trzeba to uszanować, a ja ją rozumiem. Ma dla kogo zostawić świat biathlonu, ma medale Mistrzostw Świata na koncie i najważniejsze, że jest z tą decyzją szczęśliwa.

O sztafetę tak bardzo martwić się chyba nie musimy. Kamila Żuk w pani polu widzenia faktycznie jest tak wielkim talentem? Możemy już następnej zimy Wam mocno pomóc?

Jak można było zauważyć już w tym sezonie, Kamila jest w stanie walczyć w Pucharze Świata. Od momentu, kiedy pojawiła się w głównej kadrze i została objęta centralnym szkoleniem, zrobiła ogromny postęp. Jest pracowita, ale przede wszystkim zmotywowana. Myślę, że teraz o tak kolosalny postęp będzie już tylko trudniej, ale jeśli będzie odpowiednio prowadzona i tak samo zmotywowana, będzie walczyła w Pucharach.

A kto Pani pomaga? W kim ma Pani największe oparcie?

Przede wszystkim rodzina, siostra z którą jestem w stałym kontakcie, gdy nie ma mnie w domu oraz chłopak, który doskonale rozumie specyfikę tego sportu.

Gdyby miała Pani dokończyć zdanie: “Za 4 lata polski biathlon będzie…

…miał same talenty i medale na IO.

Dziękuję za rozmowę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *