Mistrz Olimpijski – to brzmi dumnie!

Polska oszalała! Starsi czekali na ten moment od 42 lat. Nie udało się w Salt Lake City, Turynie i Vancouver Adamowi Małyszowi. Wielkiej legendzie i jednemu z najwybitniejszych skoczków w historii. To nic takiego. Wielki Ahonen nie ma przecież medalu żadnego na Igrzyskach (indywidualnie). Przy trzech tytułach wicemistrzowskich i jednym brązie Małysza – powiedzmy sobie szczerze, że Fin wygląda bladziutko. Adam zapytany w niedziele, czy zamieniłby swoje cztery krążki na jeden złoty Kamila odpowiedział jasno: – „Oczywiście!”. W ogóle się nie dziwię. To jest rzecz wielka!
Trzeba mieć w sobie tą cząstkę wielkości. Mieć twardą głowę. W sytuacji, gdy Polska tak liczy na wielki wynik, świat wskazuje, że jesteś faworytem i skaczesz jako lider Pucharu Świata – nie jest łatwo! A ON usiadł na belkę, odepchnął się, skoczył i wylądował. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie nokaut! Jeżeli w sytuacji tak wielkich oczekiwań skoczkowi udaje się pobić rekord skoczni, to świadczy o jego wielkiej klasie i fakcie, że nikt nie może się z nim równać. Tyle razy na tym blogu podkreślałem jego możliwości, że ciężko jest napisać coś oryginalnego. Musiało minąć kilka dni, abym był w stanie napisać cokolwiek. Wydobyć swoje uczucia. Kamila Stoch Mistrzem Olimpijskim! Wiecie jakie to uczucie, kiedy spora część społeczeństwa sceptycznie krzyczy, że złota nie będzie, a ty walczysz o to, aby myśl była optymistyczna? Jak w ogóle można było pomyśleć, że Kamil nie da rady? Mówiono nawet, że Prevc jest skoczkiem wyższej klasy. Śmieję się im teraz prosto w twarz. Na szczęście Stoch pokazał kto rządzi. Nie chodzi o to, że czuję się lepszy, bo wierzyłem. Jakie to ma znaczenie? Wszyscy jesteśmy Polakami! 11,5 miliona widzów to wynik, który pokazuje, że to nasz sport narodowy. Chcemy wielkich sukcesów, a dzięki temu skoczkowi mamy ich z roku na rok coraz więcej. Całkiem realne jest drugie złoto, bo na prawdę nie widać nikogo, kto może mu zagrozić.
Najpiękniejszy moment w tym wszystkim, to dekoracja w Parku Olimpijskim. Odebranie medalu przez polskiego sportowca zawsze wiąże się z niesamowita dumą i refleksją. Szczególnie w sportach zimowych, na których taką okazję nasze społeczeństwo ma dopiero trzeci raz. W 1972 roku Wojciech Fortuna, po 38 latach Justyna Kowalczyk i dziś Kamil Stoch. Spójrzmy jak trudno jest nam wywalczyć tak wielkie sukcesy. Dzięki temu właśnie cenimy je tak mocno, jak żadne inne. Właśnie w ten sposób Kamil zapisał się na stałe w kanony naszego sportu. Łzy wzruszenia i wielka euforia. Tak będzie nam od teraz kojarzył się dzień 9. lutego 2014 roku. Bądźmy dumni!
foto: sochi2014.com
Mateusz Król

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *