Maryna Gąsienica-Daniel: Chciałabym wrócić na końcówkę Pucharu Świata [wywiad]

Maryna Gąsienica-Daniel powoli dochodzi do siebie po kontuzji odniesionej w trakcie przygotowań do nowego sezonu w Nowej Zelandii. W dzień startu tegorocznej kampanii pojawiła się na targach Snow Expo w Warszawie, które drugi raz w historii odbyły się we wnętrzach PGE Narodowego. Najpierw opowiadała o swoim urazie i rehabilitacji na spotkaniu z kibicami, a następnie porozmawiała z dziennikarzem naszego portalu o celach, możliwej dacie powrotu na śnieg i psychice, którą uraz w przypadku naszej zawodniczki testuje najbardziej.

Jakub Balcerski: Widząc stabilizator na nodze, muszę zapytać o zdrowie. Jak się pani czuje, czy rehabilitacja przebiega pomyślnie?

Maryna Gąsienica-Daniel: Wszystko idzie w naprawdę dobrym kierunku, wraca na dobre tory. Cały sztab, który się mną opiekuje – lekarze i fizjoterapeuci – są zadowoleni i myślę, że jesteśmy na dobrej drodze do powrotu do sportu.

JB: A z kim dokładnie współpracuje pani przy powrocie do zdrowia?

MG-D: Byłam operowana w Scanmed w krakowskim szpitalu św. Rafała z dr Mateuszem Mackosiem i jestem u niego na kontrolach co jakiś czas. Ma panowanie nad całym przebiegiem tej rekonwalescencji. Wszystko sprawdza też fizjoterapeuta Marek Migdał i parę innych osób, z którymi mam kontakt w Zakopanem, w tym fizjoterapeuta mojego zespołu, czyli Przemek Buczyński.

JB: Kontuzja to coś nowego w pani karierze. Oczywiście nic pozytywnego, ale jak to zmieniło Pani postrzeganie sportu?

MG-D: Od zawsze wiedziałam, że stając na starcie zawodów narciarstwa alpejskiego, podejmuję pewne ryzyko. Ma się świadomość tego, że różnie może być. Przez to, że kocham ten sport i poświęcam dla niego wszystko, nie myślę o tym, czy to niebezpieczne, tylko o tym, co zrobić, żeby start wyszedł mi jak najlepiej. Skoro tak się przytrafiło, to jest to oczywiście nowa sytuacja dla mnie jako zawodniczki, której muszę stawić czoła i wyjść z tej walki zwycięsko. Mam dużo osób wspierających mnie dookoła – rodzinę, przyjaciół, czy sztab – i przez to wszystko powinno pójść dobrze. Okres rehabilitacji jest długi i żmudny, ale jest też dużo pracy, na którą wcześniej nie było czasu podczas pełnego programu treningowego, więc temu się oddaję. Trenuję, nie obciążając nogi, ale też nadrabiam zaległości, które nagromadziły się w ostatnich miesiącach. Staram się wzmocnić górną partię mięśniową na tyle, żeby przed powrotem zostało mi jedynie przywrócenie do formy nogi, albo obu nóg. Wtedy będę mogła wrócić na narty.

JB: Trener Marcin Orłowski wspominał, że kluczowym elementem w tym powrocie będzie Pani psychika. To trudne dla sportowca odnieść taki uraz, zwłaszcza w momencie, gdy się go raczej nie spodziewa.

MG-D: Zgadzam się, że to trudne, ale w tym pomaga mi to spore wsparcie, które mam i czuję, że nie jestem w tym sama. Wszyscy wierzą w ten powrót i każdy motywuje, żeby wrócić jak najszybciej do tej ciężkiej pracy. W poprzednim sezonie miałam wysoką formę i chciałabym wrócić na tak samo wysoki poziom, na jakim kończyłam poprzednią kampanię. Myślę, że wiem, jak walczyć z rehabilitacją i przerwą, ale pewnie ważne będzie, żeby udać się do specjalisty, który wskaże, jak poradzić sobie z najgorszymi momentami.

JB: Ta ambicja też trochę nie przeszkadza? Spotykamy się w dniu, w którym zaczyna się kolejny sezon i Pani na razie tam nie ma. To chyba nie do końca łatwe, żeby zdać sobie z tego sprawę.

MG-D: W Sölden startowałam co roku, więc to trudny dzień, kiedy jestem po raz pierwszy od paru lat poza tym miejscem. W związku z tym, że warunki są świetne, a do dnia, gdy przytrafił się ten uraz moja forma wyglądała bardzo dobrze, to niełatwe, żeby poradzić sobie z tym, że mnie tam nie ma. Ale nie tylko mnie, więc teraz będę się starała oglądać to ze zrozumieniem, wyciągać coś od dziewczyn, śledząc ich przejazdy. Liczę, że w jakiś sposób mi to pomoże w przygotowaniach do powrotu.

JB: Jest jakaś konkretna data, o której możemy mówić? Niedawno mówiło się o powrocie na śnieg w styczniu.

MG-D: Trudno o taką, bo każdy proces rehabilitacji jest trochę inny i ciało inaczej reaguje na wszystkie interwencje chirurgiczne, na to, jak się wszystko regeneruje. Ja też liczę na styczeń, ale nie mogę na dziś powiedzieć, czy to pewna data, czy nie.

JB: W takim razie co do tego sezonu są jeszcze jakieś oczekiwania? Pomimo skupienia na rehabilitacji głowa pewnie trochę ucieka w kierunku tego, co po niej.

MG-D: Tak, mamy trochę planów. Niektóre są bardziej, inne mniej ambitne, ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i w styczniu stanę na narty, to po wprowadzeniu konkretnego planu treningowego można pomyśleć o jakichś celach. Chciałabym wrócić na końcówkę Pucharu Świata, być wśród zawodniczek już od połowy marca. Jednak nie będziemy robić niczego na wyrost. Jeżeli nie będę gotowa do tych startów, to po prostu tam nie pojadę. Plan zakłada powrót na ten sam poziom, jaki prezentowałam wcześniej, więc wolałabym nie zrobić tego zbyt szybko. Zobaczymy, jak to wyjdzie, ale powoli myślimy o tych dwóch ostatnich startach w sezonie.

JB: Mówiąc o tym sezonie, jest w stawce zawodniczka, która mogłaby zdetronizować Mikaelę Shiffrin? Ma Pani jakiś typ na kogoś nowego, kto mógłby pozytywnie zaskoczyć?

MG-D: Dzisiejsze zawody w gigancie wygrała Alice Robinson i mimo że była już na podium Pucharu Świata w zeszłym sezonie w Andorze, to chyba teraz nadchodzi jej czas. To młoda zawodniczka z Nowej Zelandii, która potrafi wytrzymać presję i wykonywać te świetne przejazdy bez większych problemów. Powinna liczyć się w stawce, podobnie jak Włoszki, a w ogólnej klasyfikacji najmocniejsza jest jednak Shiffrin. Nie ma tylu dziewczyn, które startują w praktycznie wszystkich konkurencjach i potrafią w nich rywalizować z najlepszymi. Ona jest w stanie wygrać każdą z nich.

JB: Podpatrujecie to, co robi na miejscu zawodów? To dla was taki wzór zawodniczki ?

MG-D: Tak, jest niesamowita. Od początku, gdy pojawiła się w zawodach FIS, albo i nawet wcześniej wiadomo było, że zbliża się zawodniczka, która ma świetne czucie, jest wszechstronna i będzie walczyć o podium i zwycięstwa w Pucharze Świata. Myślę, że każdy od każdego coś podpatruje i może nie podczas samej rywalizacji, ale zwłaszcza podczas oglądania video z jej startów wypatruję poszczególnych elementów. Nie jest jednak łatwo o tym mówić.

JB: Na najbliższy czas dla Pani bardziej marzenia, czy cele?

MG-D: Warto marzyć, więc one zawsze są z tyłu głowy na długoterminowe założenia i plany, ale na ten moment mam coś do wykonania – powrót do formy po kontuzji, na ten poziom sprzed niej. I to jest mój cel.

Dziękuję za rozmowę.

Jakub Balcerski

Szef działu skoki narciarskie, dziennikarz Polskiego Radia

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: