Martin Johnsrud Sundby obawia się o bezpieczeństwo podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2018

Martin Johnsrud Sundby w wywiadze dla norweskiej stacji telewizyjnej TV przyznał, że obawia się o swoje bezpieczeństwo przed zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi w Korei Południowej. Biegacz liczy na to, że sytuacja na Półwyspie Koreańskim nieco się ustabilizuje.

Coraz więcej sportowców podkreśla w wywiadach, że obawia się napiętej sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Miasto-gospodarza Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2018, czyli Pjongczang, dzieli bowiem zaledwie 300 kilometrów od stolicy Korei Północnej – Pjongjangu. Zawodnicy mają obawy, że Kim Dzong Un może wykorzystać fakt, że na najważniejszej zimowej imprezie czterolecia pojawią się najlepsi sportowcy ze wszystkich krajów i przeprowadzić atak na swoich sąsiadów z Korei Południowej. Napięcie podsycają również groźby i próby rakietowe. Wiele krajów europejskich już wcześniej sugerowało, że dla nich najważniejsze jest bezpieczeństwo sportowców i jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, to mogą nie wystartować na igrzyskach olimpijskich.

Podobne obawy ma Martin Johnsrud Sundby. Norweski biegacz uważa, że napięte stosunki pomiędzy Koreą Północną i Koreą Południową mogą wpłynąć na bezpieczeństwo sportowców. – Dużo o tym myślałem. Dla nas nie jest to przyjemna sytuacja. Mniej myślę o tym, żeby pojechać na igrzyska niż o tym, czy sytuacja na Półwyspie Koreańskim się nie pogorszy – mówi Norweg. – Musimy polegać na opiniach innych ludzi, bo to oni stwierdzą czy będziemy tam bezpieczni. Mam nadzieję, że sytuacja się poprawi. Wyjazd na igrzyska z myślą o tym, że Kim Dzong Un kilkaset kilometrów dalej zbiera pociski rakietowe, będzie nie do zniesienia. Muszę mieć gwarancję, że nic się nie stanie – dodał 33-latek.

Źródło: TV2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *