Magia Zimowych Igrzysk Olimpijskich

Zimowe Igrzyska Olimpijskie to od zawsze największa i najpiękniejsza impreza, na której goszczą skoki narciarskie. O olimpijskim złocie marzy każdy skoczek, który rozpoczyna swoją karierę. Do tej pory Zimowe Igrzyska gościły w 11 państwach na całym świecie, rozdano 123 medale i wyłoniono 26 Mistrzów Olimpijskich. Smutno powiedzieć, że wśród złotych medalistów był tylko jeden Polak – Wojciech Fortuna, a dla porównania, aż 8. Norwegów. Co powoduje, że Igrzyska są tak prestiżową imprezą, skoro obowiązują na nich właściwie te same zasady, co w trakcie zwykłych konkursów Pucharu Świata? Dlaczego często najlepsi, dominujący zawodnicy PŚ, mają problem ze zdobyciem upragnionego złota? Czy to magia starożytności?
Każdy sportowiec wie, że aby osiągać fantastyczne rezultaty musi ciężko pracować. Ale każdy też wie, że sam trening często nie wystarcza. Aby zdobyć wymarzony medal olimpijski potrzebna jest dobra kondycja psychiczna i bądź, co bądź szczęście. Bardzo często zdarzało się w historii skoków na Igrzyskach, że najlepsi zawodnicy wszech czasów w pucharowych zmaganiach, nie mogli zdobyć mistrzostwa na Zimowej Olimpiadzie. Daleko szukać przykładu nie trzeba. Doskonale nam znany Adam Małysz zakończył swoją karierę z czterema złotymi medalami Mistrzostw Świata i czterema pucharami świata. Ale niestety nigdy nie udało mu się sięgnąć po złoty medal na Olimpiadzie. Nawet wtedy, gdy dominował w Pucharze Świata, będąc faworytem do złota olimpijskiego, przegrał. Z przed nosa mistrzostwo sprzątnął mu młodziutki Simon Ammann. Jakże ogromna niespodzianka. Los zagrał nam na nosie, a Adam Małysz musiał zadowolić się dwoma medalami: srebrnym i brązowym. Dlaczego tak się stało? Czy tak utalentowanego i wielkiego zawodnika jakim był Adam mogła zjeść trema? Czy to możliwe, aby akurat w trakcie Igrzysk zaliczył lekką obniżkę formy? Mnie się w to wierzyć nie chce, tym bardziej, że na tych samych Igrzyskach zawiódł inny wielki zawodnik, faworyt Niemców – Sven Hannawald. Ten wspaniały zawodnik, również nie ma na swoim koncie złota olimpijskiego.
Chociaż Finowie mają na koncie kilku Mistrzów Olimpijskich, to mogą być bardzo zniesmaczeni faktem, iż ich ostatni wielki skoczek, Janne Ahonen, nie ma tego tytułu. Co ciekawe w sezonie olimpijskim 2005/2006 był w formie, wygrał Turniej Czterech Skoczni, ale nie zdołał pokonać młodych zawodników (Lars Bystoel i Thomas Morgenstern – Mistrzowie Olimpijscy z Turynu 2006). Ahonen zajął odpowiednio 6. i 9. miejsce. Tym samym zakończył swoją karierę (chociaż teraz ponownie wraca) bez żadnego medalu olimpijskiego! Jak to ma się do faktu, iż Janne jest dwukrotnym indywidualnym mistrzem świata, pięciokrotnym tryumfatorem Turnieju Czterech i dwukrotnym zdobywcą Pucharu Świata? Moim zdaniem, to kolejny przykład, że Igrzyska owiane są duchem starożytności. Tym bardziej, że na Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver (2010) zwiódł kolejny wielki faworyt – Gregor Schlierenzauer. Chociaż święcił tryumfy w Pucharach Świata, nie był w stanie pokonać Simona Ammanna (ten zaś kolejny raz zabrał Małyszowi złote medale). Gregor jest postawiony, w o tyle lepszej sytuacji, że jest jeszcze młody i będzie miał nie jedną okazję, aby po mistrzostwo na Igrzyskach sięgnąć.

Mimo faktu, że odpowiedzi na pytanie: Dlaczego Igrzyska są tak wyjątkowe i sprawiają nam takie niespodzianki? – oficjalnie nie znamy, to śmiało możemy stwierdzić, że to musi być sprawa magiczna. Może to wydawać się dziecinne, ale zapewniam, że nie mam na myśli magii z bajek. Mam na myśli magiczną atmosferę, która może pochodzić ze starożytności. Nie wiem jak Wy, ale ja już zacieram ręce, na kolejne Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Kto wie co przyniesie Nam to wydarzenie? Czy Gregor Schlierenzauer zaprzeczy moim tezom i sięgnie po mistrzostwo? A może aktualny mistrz Kamil Stoch da nam upragnione złoto? Na te pytania odpowiedzi poznamy już za około 250 dni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *