Magdalena Gwizdoń nie myśli o sportowej emeryturze: „Mam naprawdę wielką motywację”

fot: eurosport.onet.pl

Magdalena Gwizdoń od wielu lat startuje w biathlonowym Pucharze Świata i jest jedną z najbardziej doświadczonych zawodniczek w całej stawce. Polka w rozmowie z Tomaszem Kalembą z eurosport.onet.pl przyznała jednak, że nie myśli jeszcze o zakończeniu kariery.

Miniony sezon był dla Magdaleny Gwizdoń dziewiętnastym w karierze. Polka zakończyła zmagania w Pucharze Świata z dorobkiem 237 punktów i dwukrotnie plasowała się w czołowej dziesiątce zawodów pucharowych (sprint w Oberhofie i Ruhpolding), co dało jej 34. miejsce w klasyfikacji generalnej. Zawodniczka z Cieszyna jest także pierwszą Polką w historii, która wygrała zawody Pucharu Świata (sezon 2006/2007).

Weteranka biathlonowych tras, pomimo wielu sukcesów, nie zamierza jeszcze kończyć kariery. 37-latka w rozmowie z eurosport.onet.pl przyznała, że nadal ma motywację do treningów, a rywalizacja nadal ją cieszy. – Chciałabym – nie tylko sportowcom, ale przede wszystkim dzieciakom – życzyć takiej motywacji, jaką mam. Gdyby każdy był taki jak ja, to chyba wszyscy przenosiliby góry. Mam naprawdę wielką motywację i ogromną chęć do pracy. I to powoduje, że wciąż startuję – powiedziała Polka. – Nie czuję się jeszcze wypalona – dodała.

Gwizdoń w wywiadzie odniosła się także do atmosfery wokół kadry narodowej i treningów z Adamem Kołodziejczykiem. – Atmosfera w kadrze była gęsta w ostatnich latach. Dwa lata temu przestałam z nią trenować i ćwiczyłam z Mikołajem Panitkinem. Całkiem inaczej wyglądała praca z tym ostatnim szkoleniowcem. Ja nie mogę już wykonywać pewnych ćwiczeń. Dlatego ten sam trening, co młodych zawodniczek, nie dawał u mnie efektu – zaznaczyła doświadczona biathlonistka.

Trzykrotna olimpijka cieszy się również ze zmian w sztabie szkoleniowym i bardzo chwali sobie metody treningowe Tobiasa Torgersena. – Zajęcia teraz wyglądają całkiem inaczej. Jeżeli pójdziemy tokiem myślenia przedstawionym przez Tobiasa Torgersena, to powinno być naprawdę dobrze – tłumaczy Gwizdoń.

Źródło: eurosport.onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *