Maciej Kurowski: „Teraz cieszę się z historycznego wyniku”

epa06510878 Maciej Kurowski of Poland in action during the Men’s Luge Singles Run 1 competition at the Olympic Sliding Centre during the PyeongChang 2018 Olympic Games, South Korea, 10 February 2018. EPA/VASSIL DONEV
Dostawca: PAP/EPA.

Igrzyska olimpijskie w Pjongczangu zostały zakończone. Dla Macieja Kurowskiego były to udane zawody. Polski saneczkarz startujący w jedynkach zajął 19. miejsce. Jest to najlepszy wynik reprezentanta Polski w jego trzech startach na igrzyskach.

– Treningi zaczęły się bardzo obiecująco. Pierwszy trening z damskiego startu i dobre przejazdy wirażu numer 9. Drugi dzień już ze startu właściwego przebiegł dramatycznie. Złe przejazdy „9-ki” i problemy na szykanie. Efekt to pęknięta płoza i konieczność klejenia jej 3 dni przed startem głównym. Chyba nie muszę mówić, że to dość niekomfortowa sytuacja. Udało się to zrobić dzięki mechanikowi FIL (Międzynarodowej Federacji Saneczkarskiej). Do drugiego dnia treningów przystąpiłem szczególnie zmotywowany. Z każdym ślizgiem stawałem się coraz lepszy i rosłem w siłę i wiarę końcowego wyniku. I tak było faktycznie – powiedział Maciej Kurowski o ostatnich przygotowaniach do startu na igrzyskach.

– Pierwszy dzień zmagań i super pierwszy ślizg. Nie udało się tego powtórzyć, dzięki błędowi na „5-ce”, który spowodował straty czasowe. „Przewaga” nad konkurentami jednak wystarczyła do obrony 19. miejsca. Był to mój słabszy ślizg. Ślizg numer 3 to już spokojna jazda w górnej części toru. Jednak nie ustrzegłem się minimalnej obcierki na szykanie. Jednak mogłem się cieszyć z awansu do olimpijskiego finału z 20. pozycji – podsumował pierwsze 3 ślizgi reprezentant Polski.

– Ostatni czwarty ślizg to już tak zwana jazda perfekcyjna. Dobry start jak na mnie i czas zdecydowanie poniżej 48 sekund i awans na 19. miejsce. Wynik zadowalający, jednak była realna szansa na osiągnięcie lepszego. Przy czterech perfekcyjnych przejazdach może pokusiłbym się o awans o 2 miejsca. Jednak tor w Korei nie wybacza najmniejszych błędów i ciężko szukać zawodnika, który przejechał 4 ślizgi bezbłędnie – powiedział Kurowski o swoim ostatnim ślizgu.

– Mogę nazwać swój ślizg takim na pozostawienie najlepszego wrażenia. Przejechałem dobrze gorę i już tylko czekałem na idealne trafienie z „9-ki”. To pozwoliło mi się dobrze napędzić i wygrać z bezpośrednimi konkurentami. Wszyscy pojechaliśmy bezbłędnie i mogliśmy cieszyć się z 8. miejsca – podsumował polski saneczkarz rywalizację drużynową.

– Powiem w zaufaniu. Nigdy wcześniej tego nie mówiłem. Chciałem nawet oddać swoje miejsce Mateuszowi Sochowiczowi w drużynie, aby każdy z nas mógł mieć szansę walki o stypendium. Swoje zagwarantowałem sobie na Mistrzostwach Europy w Siguldzie. Na zwołanym zebraniu przeze mnie, doszliśmy do wniosku ostatecznie, że to ja pojadę. Z tego miejsca dziękuję trenerowi i kolegom za wiarę w moje umiejętności i poparcie mimo mojej propozycji- dodał Maciej Kurowski.

źródło: informacja własna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.