Łukasz Kruczek: „Dawid dostał pozytywnego kopa”

fot. Agnieszka Białek
fot. Agnieszka Białek

Łukasz Kruczek w miniony weekend był z pewnością jednym z najszczęśliwszych trenerów na świecie. Jego podopieczni wygrali w sobotę konkurs drużynowy, a dzień później zajęli dwa czołowe miejsca w zawodach indywidualnych. – Śmialiśmy się, że to mistrzostwa Polski – żartował szkoleniowiec.

Kadra naszych skoczków chce w tym roku dość obwicie startować w LGP. Plany są jasne, trzeba dobrze startować, aby zyskać większą kwotę startową na zimę. W Wiśle plan wykonany idealnie. W czołowej dziesiątce konkursu indywidualnego znalazło się aż 4 naszych reprezentantów. – Dobry początek to jest podniesienie poprzeczki i teraz musimy cały czas to utrzymywać i być czujnym – mówił Łukasz Kruczek. Wielu kibiców zastanawia się jednak, jak oceniać letnie zmagania. Szkoleniowiec potwierdza, że lato jest okresem treningu, bo każdy celuje w zimę. Jest jednak jedno „ale”. – Kiedy przychodzi do zawodów, to każdy zawodnik podchodzi do tego jak w zimie – wytłumaczył trener.

Zwycięzcą konkursu indywidualnego w Wiśle okazał się Dawid Kubacki. Trener nie wykazywał większego zaskoczenia tym triumfem. – Nie ma wielkiej różnicy w skokach Dawida. Te obecnie różnią się tylko od tych słabszych skoków – opowiadał Łukasz Kruczek. – Kubacki ma świetną prędkość w locie i to jest to, do czego się cały czas dążyło. Dostał pozytywnego „kopa” do działania – dodał szkoleniowiec. Drugie miejsce w konkursie przypadło Piotrkowi Żyle, który w drugiej serii oddał najdłuższy skok (134 m). – Piotrek popełnił jednak podobny błąd, co w drugiej próbie w konkursie drużynowym – mówił trener. – Nie ma jednak skoków idealnych, cały czas można się czegoś doszukiwać – dodał. Kruczek wytłumaczył nam, że skoki Kamila Stocha są jeszcze dalekie od optymalnych. Nasz mistrz miał przez pewien okres kryzys, dopiero od dwóch tygodni zdarzają mu się skoki dobre. – W kratkę skacze na treningach, kiedy ubiera jeden z kombinezonów totalnie niedziałających. Kiedy ubiera już ten lepszy, wszystko wraca do normy – mówił trener kadry A.

Sporo emocji podczas pierwszych zawodów LGP wzbudziły nowe przepisy FIS, których efektem było aż 8 dyskwalifikacji w kwalifikacjach. Skoczkowie kombinezony mierzone mają przed startem, po czym nie mogą już dokonywać żadnych ruchów, mogących naciągać strój. – To krystalizuje sport – mówi Łukasz Kruczek. – Po dwóch dniach zawodów nikt nie sugeruje już, że ktoś kombinował z kombinezonem – dodawał. Zdaniem naszego szkoleniowca mamy teraz czysty obraz, kto manipulował przy strojach. – Dawid był zawsze zwolennikiem przepisowych kombinezonów i teraz to procentuje – pewnie powiedział Kruczek.

[WIDEO]

Z Wisła dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *