Legendarne areny skoków – Thunder Bay

Wiele uwagi przypisuje się w sporcie bohaterom głównym, czasami także trenerom. Skoki narciarskie są taką dyscypliną, w której na sukces składa się wiele czynników. Jednym z ważniejszych elementów jest dostosowanie się skoczka do skoczni. Nie od dziś wiadomo, że dużo łatwiej skacze się zawodnikowi na swojej ulubionej skoczni. Chociaż każda arena przygotowywana jest według ściśle określonego wzoru i powinna być taka sama, to sami skoczkowie zauważają liczne różnice. Na jednych próg przychodzi szybciej, na innych jakby dużo później. W związku z tym obiekty do skoków odgrywają ważne role. Chciałbym na tym blogu poświęcić także im nieco więcej uwagi, często wspominając także te, które dzisiaj są już zamknięte.

Big Thunder Ski Jumping Center
Ostatnio coraz więcej uwagi poświęcam zdobywaniu wiedzy na temat sportów zimowych. Wciąż bardziej intensywnie poszukuję informacji na temat przede wszystkim skoków. Natchnąłem się niedawno na bardzo ciekawy filmik ukazujący dzisiejszy wygląd skoczni w Thunder Bay. Tutaj odbywały się konkursy Pucharu Świata od 1980 do 1994 roku. Przez czternaście lat skocznia zdobyła sobie sławę i zapracowała na organizację Mistrzostw Świata w 1995 roku. Wielu obserwatorów uważa ten czempionat za jeden z najpiękniejszych w historii. Mistrzostwa odbywały się po zakończeniu sezonu, po raz drugi poza granicami Europy. Puchar Świata zdobył wówczas Andreas Goldberger, ale na czempionacie nie odegrał pierwszorzędnej roli. Na normalnym obiekcie (12. marca 1995) najlepszy okazał się Takanobu Okabe. Japończyk już dzień przed zawodami ustanowił rekord skoczni 108,5 metra. W samym konkursie po pierwszej serii zajmował miejsce trzecie po skoku na 90. metr. W drugiej rundzie skoczył aż 100 metrów i wyprzedził swojego rodaka Hiroya’ego Saito aż o 9,5 punkta. To był popis Okabe, który zapewnił mu sławę do dziś. Co ciekawe, ten japoński zawodnik nigdy wcześniej nie wygrywał zawodów o Puchar Świata. Swój pierwszy triumf odniósł dopiero w 1996 roku w Kuusamo. Dla nas świetną wiadomością była dobra postawa Adama Małysza. Debiutujący na mistrzostwach Polak zajął 10. miejsce. Włodzimierz Szaranowicz często powtarzał, że wówczas zrodziła się nadzieja, iż nareszcie pojawił się ktoś, kto będzie mógł pociągnąć polskie skoki w górę. Jak wiemy nie pomylił się, chociaż na pierwszy medal trzeba było poczekać jeszcze 6 lat.
18. marca odbył się konkurs o tytuł Mistrza Świata na dużej skoczni. Tutaj wielką niespodziankę sprawił Tommy Ingebrigtsen, który wywalczył złoty medal. Zaskoczenie była tak ogromne, gdyż młody Norweg wygrał przed samym czempionatem Mistrzostwa Świata Juniorów. Wszyscy wiedzieli, że jest w dobrej formie, ale powiedzmy sobie szczerze… Który Mistrz Świata Juniorów potrafi od razu zdobyć medal Mistrzostw Świata Seniorów? I to w jakim stylu! Tommy prowadził już po pierwszej serii, w której osiągnął 127,5 metra. Przed jego skokiem w finale na pewno pojawiały się opinie, że tak młody zawodnik może nie wytrzymać presji. Gdyby tak się stało, zdobywca Kryształowej Kuli Andreas Goldberger cieszył by się z tytułu Mistrza Świata. Na szczęście dla Norwegów Ingebrigtsen utrzymał ciężar oczekiwań. Skoczył aż 137 metrów, bijąc rekord skoczni pogromił rywali. Jego przewaga nad Austriakiem wyniosła 13,1 punktu! Brązowy medal zdobył legendarny niemiecki skoczek – Jens Weißflog. Kolejny raz wysokie miejsce zajął Adam Małysz. Tym razem Orzeł z Wisły ukończył zawody na 11. pozycji. Na żadnej ze skoczni nie udało się któremukolwiek z reprezentantów gospodarzy wskoczyć do finałowej trzydziestki. Chociaż Kanadyjczycy mieli wcześniej fantastycznego skoczka, Mistrza Świata Juniorów, 13-krotnego zwycięzcę konkursów w Pucharze Świata, drugiego w klasyfikacji generalnej PŚ 1982/83 – Horsta Bulau, to nikomu później nie udało się powtórzyć jego sukcesów. Śmiało można twierdzić, że taki brak świetnego skoczka trwa po dziś dzień.
Dwa dni przed konkursem indywidualnym na skoczni K-120, odbyły się zawody drużynowe. Wydawało się, że to raczej Japończycy po zawodach na skoczni normalnej odegrają tutaj główne role. Niestety nie udało się im wywalczyć złotego medalu, zajęli miejsce trzecie. Także Niemcy, którzy mieli wtedy świetną ekipę nie zdobyli tytułu Mistrzów Świata. Finowie wyprzedzili ich o 6,5 punktu. Warto podkreślić, że później na dużej skoczni w konkursie indywidualnym reprezentanci Finlandii spisali się nie najlepiej. Najwyżej sklasyfikowany był Janne Ahonen – 9. miejsce.
Dziś skocznia w Thunder Bay właściwie nawet nie przypomina wielkiej areny skoków narciarskich. Kiedy widzę te obrazki robi mi się bardzo przykro. Od 1997 roku nie oddano na niej żadnego skoku. Zdewastowana, ogrodzona i zamknięta. Władze prowincji Ontario zamknęli ją z powodów ekonomicznych. Wielka szkoda, bo niesie w sobie wiele historii. W Kanadzie ten sport nie należy do najpopularniejszych, ale trzeba poczynić wszelkie kroki, aby go spopularyzować. Puchar Świata powinien zagościć przynajmniej raz na jakiś czas na skoczniach w Vancouver. Jeśli nie chcemy, aby spotkał je ten sam los. Chociaż, co my możemy zrobić…

One thought on “Legendarne areny skoków – Thunder Bay

  • 22 września 2013 at 01:37
    Permalink

    „Dziś skocznia w Thunder Bay właściwie nawet nie przypomina wielkiej areny skoków narciarskich. Kiedy widzę te obrazki robi mi się bardzo przykro.”

    Ano, prawdziwe i smutne. Jak ja to lubię nazywać: była to skocznia z duszą.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *