Kuusamo? To samo…

Kiedy spoglądam na konkursy w Klingenthal i Kuusamo, zaczynam tęsknić za ubiegłym sezonem. Tamten był wyjątkowo spokojny, bez zawirowań i sprawiedliwy (oczywiście jak na tą dyscyplinę). Skoki narciarskie w tym roku zaczynają się nie najlepiej. To jest już męczące, bo na zawody Pucharu Świata czekamy od marca z wielką niecierpliwością, tęsknotą i ciekawością. Sezon olimpijski rozpoczął się bardzo pechowo, a my wciąż nie możemy wyciągać wniosków kto jest mocny. Musimy poczekać na normalne, sprawiedliwe warunki. Miejmy nadzieję, że te nastąpią wreszcie w Lillehammer. Jesteśmy głodni sukcesów Polaków. Przecież są do sezonu świetnie przygotowani.
Źródło: skisprungschanzen.com
Jeśli rada FIS układająca kalendarze Pucharów Świata od tylu lat dawała szansę tak chimerycznemu pogodowo Kuusamo, to dziś trzeba zastanawiać się skąd w ogóle to zaufanie. Na przestrzeni lat ciężko doszukać się pozytywnych wrażeń z tych konkursów. Nie bez powodu pamiętam je jako najbardziej irytujące, niesprawiedliwe, niebezpieczne i krzywdzące. Wszystkim skocznia Rukka kojarzy się pewnie z traumatycznym upadkiem Thomasa Morgensterna w 2003 roku. Dość trudno uwierzyć, że Austriak wyszedł z tego cały i zdrowy. Skocznia ta płata figle od lat, często eliminując z gry najlepszych zawodników. Boleśnie przekonał się o tym Adam Małysz, kiedy w sezonie 2006/2007 nie awansował do finałowej serii. Także zawody w 2009 roku okazały się pechowe dla naszego Mistrza. Wówczas nie zakwalifikował się do konkursu głównego. Wiemy dziś, że w obu przypadkach Adam był w formie. Ta fińska skocznia chyba nigdy nie przynosiła nam sportowych emocji. Nie rozumiem dlaczego dostawała do tej pory aż tyle szans. Jest jednak nadzieja dla nas, że w przyszłym roku Kuusamo zostanie pozbawione praw do organizacji PŚ. Moim zdaniem byłby to odpowiedni ruch. Dość pobłażania. Warto podkreślić, że nie tylko warunki przemawiają za tym. Najważniejszym aspektem zdają się być pustki na trybunach. Finlandio – OBUDŹ SIĘ!
Źródło: Alicja Kosman/ PZN
Piątkowy konkurs skoków upłynął pod znakiem wiatru i szczęścia. Nie chcę, abyście odbierali to, co napiszę za totalnie subiektywne. Moim zdaniem Kamil Stoch w loteryjnych warunkach niemal zawsze ma pecha. Nie twierdzę, że teraz jest w wyśmienitej formie, ale przedwczoraj miał ewidentnego pecha. Trener Kruczek pochwalił naszego Mistrza Świata za dobre próby, co znaczy, że więcej w jego warunkach się nie dało. Nie umiem w tak pokręconym konkursie patrzeć na rekompensaty za wiatr. Nie wierzę w nie! Wciąż uważam je za totalną porażkę FIS. Jeśli chodziło o sprawniejsze przeprowadzanie konkursów na wypadek kręcącego wiatru, to wystarczyłyby punkty za belkę. Nie będę tutaj ściemniał też, że uważam wygraną Gregora za jakąś wielką. Zwycięstwo przyznałbym młodemu Niemcowi, ale „Gregor is Gregor”. Czasem biję się w głowę, czy chłopak nie ma więcej szczęścia niż ktokolwiek inny w stawce. W Kuusamo miał. Bez dwóch zdań. Wielkie owacje dla Marinusa Krausa. Niemieccy szkoleniowcy wskazują na niego, jako najlepszego z ich kadrowiczów w tym sezonie. Ewidentnie poradził sobie z presją w drugiej serii i tylko jakiś pech pozbawił go wiktorii. Różnica tylko pół punktu. Trzeba na niego zwrócić uwagę, bo moim zdaniem wkrótce tryśnie formą. Szkoda, że organizatorzy konkursu w Finlandii nie potrafią liczyć punktów. Koszulkę lidera najpierw zabrano naszemu Krzysztofowi Biegunowi i chciano przyznać Schlierenzauerowi. Dość bezmyślnie, ot tak. Następnie uznano, że liderem PŚ został Kraus. Nie lepiej najpierw policzyć? Kupić kalkulator? Liderem jest Biegun. Mimo wszelkich starań…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *