Kto zdobędzie Puchar Świata? Łukasz Kruczek nie ma wątpliwości

fot. Anna Felska

Łukasz Kruczek już trzeci sezon poprowadzi włoską ekipę skoczków narciarskich. Start w Wiśle może zaliczyć do udanych, bo jego podopieczny zdobył punkty. O inauguracyjnych zawodach, możliwościach Italii oraz faworycie Pucharu Świata z byłym polskich szkoleniowcem rozmawiał Mateusz Król.

Mateusz Król: Możemy chyba narzekać na warunki. Ten konkurs nie był najłatwiejszy, prawda?

Łukasz Kruczek: Myślę, że właśnie nie powinniśmy narzekać. Mamy najszybciej rozgrywany konkurs Pucharu Świata w historii, mamy zimową scenerię i chyba o to chodziło. Skoki to nie jest dyscyplina rozgrywana w hali, zatem myślę, że te warunki kapryśne, mamy zazwyczaj w siedemdziesięciu procentach konkursów.

MK: W przypadku pana podopiecznego (Alexa Insama), chyba nie można było dużo lepiej wymarzyć sobie pierwszego startu. Otwarcie sezonu i od razu punkty.

ŁK: Myślę, że to jest właśnie najważniejsze. Na razie w nic wyżej nie celujemy. Tylko tyle, żeby skakać regularnie i punktować. Jestem zadowolony z tego startu. Widać jednak mankamenty, które trzeba cały czas poprawiać. Myślę jednak, że ten początek jest po prostu udany.


MK: Znając pana, na pewno ma pan w głowie różne pomysły na włoskie skoki. Pytanie, czy da się tam je wprowadzać?

ŁK: Ciężko. To nie jest tak elastyczna grupa i nie z tak dużymi możliwościami. Z różnych powodów. Nie wszystkie pomysły udaje się wprowadzić. Na pewno nie tak szybko, jakby się chciało.

MK: Długo po sezonie trwało, aż przedłużył pan kontrakt. Miał pan twarde warunki?

ŁK:  Miałem warunki, ale ten okres oczekiwania nie był bezpośrednio spowodowany moją osobą, co wymianą kadr kierowniczych, które są ponad trenerami. Te opóźnienia były we wszystkich dyscyplinach. Kadra była wymieniona i w większości dyscyplin wyszła we Włoszech dwumiesięczna zwłoka.

MK: Puchar Świata wraca do Predazzo. To będzie dla pana ekipy najważniejszy start sezonu?

ŁK: Myślę, że to będą jedne z ważniejszych konkursów. Nie ma jednak co ukrywać, że punktem docelowym są mistrzostwa świata.


MK: Był pan zaskoczony tym, że Polacy pokazali w konkursie drużynowym tak świetną formę po piątkowych perturbacjach?

ŁK: Te perturbacje po prostu się zdarzają, natomiast konkurs drużynowy przed własną publicznością dodatkowo mobilizuje. Nie widziałem naszych zawodników w ostatnich tygodniach, natomiast słyszałem od innych, że skakali generalnie bez większych problemów. Może nie jest tak, że cała grupa prezentuje wysoki poziom, ale cały czas jest taka czwórka, która potrafi zdominować konkurs drużynowy.

MK: Kto jest pana faworytem w tym sezonie?

ŁK: Kamil. Absolutnie.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: