Kot, Ziobro i Hula po sobotnim konkursie indywidualnym

fot. Mateusz Król
fot. Mateusz Król

W sobotę, 1 sierpnia na skoczni w Wiśle-Malince odbył się pierwszy konkurs indywidualny z cyklu Letniej Grand Prix. Świetnie spisali się w nim reprezentanci Polski. Na dalszych miejscach znalazł się Maciej Kot, Stefan Hula oraz Jan Ziobro, z którymi udało nam się porozmawiać po konkursie.

Maciej Kot, który w sobotę zajął 12. miejsce, stwierdził iż warunki na skoczni nie były łatwe.
– Warunki na skoczni na pewno ciężkie, bo wiatr wiał w plecy ale myślę, że były równe i nie wypaczyły na pewno wyników – mówi Kot. Jak wiemy, od tego sezonu Maciej został przesunięty do kadry B i rozpoczął współpracę z trenerem Maciusiakiem. Po pierwszych startach wszystko wskazuje na to, że nowe otoczenie, praca z psychologiem i nowe wizje skoków przynoszą efekty. Nad czym jednak Maciek musi jeszcze popracować?  –  W każdym elemencie można coś znaleźć. Przede wszystkim największym mankamentem myślę, że jest lot, nad którym najwięcej trzeba pracować ale także nie można zapomnieć o odbiciu. W każdym elemencie coś zmieniłem, trzeba to dobrze poskładać. Często jest tak, że jeden element działa a drugi w tym samym momencie szwankuje, jak przestaje się na nim koncentrować. Także trzeba to jeszcze wszystko złożyć i dalej pracować – stwierdza.

Jedynym skoczkiem, który nie zdołał awansować do drugiej serii konkursu, był Jan Ziobro. Jak skomentował swój występ?
– Tak jak było widać. Rewelacji w moim wykonaniu nie było. Jeszcze jakieś dwa, trzy tygodnie temu skakałem tutaj dobrze i byłem w dosyć dobrej dyspozycji, jednak teraz gdzieś się rozjechała moja pozycja dojazdowa. Jestem takim zawodnikiem, że jeżeli nie mam tej pozycji dojazdowej, to można śmiało powiedzieć, że  nie istnieje. Dziś dałem popis tego, że właśnie nie istnieje i nie było dobrze – mówi. – Przedwczoraj na kwalifikacje dostałem nowe narty i skaczę teraz na krótszych nartach. Są nowe pomiary i dosłownie brakowało mi 3 milimetrów, żeby zostać na nartach, które były dobre, które były wcześniej. Teraz mam troszkę inne narty, są twarde i 3 centymetry krótsze. Nie zwalam winy na narty ale w jakimś sensie też to wpływa na to, że jest tak, a nie inaczej – wyjaśnia Ziobro. Od tego sezonu letniego obowiązują nowe przepisy dotyczące pomiarów kombinezonu przed skokiem. Ziobro uważa, że jest to pozytywna zmiana. – Wydaje mi się, że teraz jest lepiej. Każdy ten krok ma tak, jak powinien mieć. Wydaje mi się, że będzie sprawiedliwej i lepiej. Na pewno te przepisy będą obowiązywały zimą – komentuje. W najbliższy weekend odbędą się kolejne zawody w Wiśle, tym razem z cyklu Letniego Pucharu Kontynentalnego, natomiast piątka najlepszych zawodników, uda się na zawody LGP w Hinterzarten.  – Dalej trenujemy, świat się na tym nie kończy. Ja trenuje teraz ciężko i wierzę w to, że będzie dobrze. Wiadomo, że mamy kwotę 5 zawodników w Letniej Grand Prix, a ja w tym momencie nie jestem w tej piątce najlepszych, także moim celem jest powrót do reprezentacji – kończy Ziobro.

Stefan Hula, był siódmym zawodnikiem reprezentacji Polski, który zdołał awansować do serii finałowej. Ostatecznie zajął 22. lokatę. Podczas serii próbnej przed konkursem Stefan zaliczył jednak niegroźny upadek przy lądowaniu.
– Wypięła mi się kostka z przodu, przy lądowaniu i nie wytrzymałem, po prostu straciłem równowagę – opowiada. Od pewnego czasu Stefan startuje również na nowych nartach firmy Sport 2000. – Fajne narty, pomagają w powietrzu, dobrze się na nich czuję – mówi.  Stefan podczas weekendu w Wiśle zaprezentował się z dobrej strony, podkreśla jednak, że nadal mocno pracuje nad pozycją dojazdową. Przed Hulą kolejny start w Wiśle, a później krótkie wakacje – Za tydzień Puchar Kontynentalny tutaj, w Wiśle i później mamy trochę przerwy – zakończył.

Pełne wypowiedzi w wersji wideo możecie znaleźć tutaj:
Maciej Kot
Jan Ziobro
Stefan Hula

Z Wisły dla Sportsinwinter.pl – Franciszek Damboń 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *