Karoline Pichler: „Wydawało się, że nigdy nie będę mogła wrócić do profesjonalnego sportu” [Wywiad]

fot. Archiwum Karoline Pichler / CC BY-SA via Wikimedia Commons

W ostatnich latach wielokrotnie nękana przez kontuzje, a mimo to wciąż się nie poddaje. Trzy wygrane w Pucharze Europy, srebrny medal mistrzostw świata juniorów i pierwsze punkty Pucharu Świata, to największe sukcesy 23-letniej włoskiej narciarki. Jak mawiał Winston Churchill „To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku!”. Po kolejnej długiej przerwie narciarka powróciła już do treningów na nartach i przygotowuje się do przyszłego sezonu, który ma nadzieję przejść już bez żadnych komplikacji. O kim mowa? Oczywiście o Karolinie Pichler, która specjalnie dla Sportsinwinter.pl odpowiedziała na kilka pytań.

Marek Cielec: Na wstępie chciałbym Cię zapytać, jak czujesz się po kilku tygodniach spędzonych na nartach?

Karoline Pichler: Moje wrażenia z jazdy na nartach są znakomite. Przygotowałam się dobrze fizycznie i mentalnie. Jestem bardzo zadowolona z tego jak się teraz czuję.

MC: Historia Twoich kontuzji jest niestety dość długa: cztery poważne kontuzje w zaledwie 3 lata. Myślisz, że limit pecha został już wyczerpany?

KP: To prawda, że w ostatnich latach byłam bardzo gnębiona przez kontuzje. Pomimo tego nie wierzę w pecha. Te wypadki pomogły mi się rozwinąć i teraz nie mogę się doczekać powrotu do ścigania.

MC: Wiele dziewczyn, z którymi rywalizowałaś na równym poziomie kilka lat temu, teraz jest w czołówce Pucharu Świata. Jednak Ty spędzałaś swój czas na rehabilitacjach. Czy miałaś wtedy momenty zwątpienia, na przykład po kontuzji z października 2016 roku w Val Senales lub po kolejnej tuż przed początkiem minionego sezonu? Myślałaś o tym, że może trzeba będzie skończyć z wyczynowym sportem?

KP: Po ciężkiej kontuzji z października 2016 roku wydawało się, że nigdy nie będę mogła wrócić do profesjonalnego uprawiania sportu, ale dzięki dużemu zaangażowaniu i świetnej ekipie medycznej jaką miałam przy sobie, mogłam wrócić na narty. To było najważniejsze zwycięstwo w mojej karierze. Obserwowanie innych dziewczyn uzyskujących znakomite wyniki w Pucharze Świata dało mi tylko dodatkową motywację, ponieważ wiem, że jestem w stanie z nimi konkurować.

MC: Po raz ostatni brałaś udział w zawodach ponad 2 lata temu. Czy było Ci przez ten czas ciężko utrzymać kontakt z przyjaciółmi ze stoku?

KP: Prawdziwych przyjaciół nigdy nie traci się z oczu. Oczywiście byłam nieco dalej od środowiska narciarskiego, ale moje myśli zawsze były blisko świata zawodów.

MC: Ostatnia kontuzja nie była tak ciężka jak poprzednia, więc masz teraz możliwość przepracować w pełni okres przygotowawczy. Czy ustaliłaś sobie konkretne cele na przyszłą zimę czy jeszcze o tym nie myślałaś?

KP: Wróciłam na narty nieco ponad miesiąc temu i wszystko przebiega dobrze. Głównym celem jest oczywiście powrót do rywalizacji w zawodach i przejść przez cały sezon bez komplikacji.

MC: Jaki sukces z Twojej kariery jest dla Ciebie najważniejszy. Wygrane w Pucharze Europy, srebrny medal Mistrzostw Świata Juniorów, a może pierwsze punkty PŚ lub jeszcze coś innego?

KP: Wszystkie sukcesy, które wymieniłeś są dla mnie ważne. Regularne wyniki w PE są znakiem pewnej kontynuacji, a tym samym było to coś bardziej trudnego do osiąnięcia, biorąc pod uwagę fakt, że pozostałe sukcesy związane są z pojedynczymi wyścigami. Jednak medal MŚJ i pierwsze punkty PŚ na zawsze pozostaną w moim sercu.

MC: Jak dużo czasu poświęcasz na trening poszczególnych konkurencji? Pomijając Twoje wyniki, czy gigant jest Twoją ulubioną konkurencją, a może preferujesz bardziej zjazd lub SG?

KP: Po tych wszystkich wypadkach koncentruję się oczywiście najbardziej na gigancie. Później chciałabym jak najbardziej wrócić do jazdy również w super G i zjeździe, gdyż uważam się za wszechstronną narciarkę.

MC: Czy masz jakiegoś idola, kogoś na kim się wzorujesz? Być może we włoskiej kadrze jest ktoś kogo styl Ci odpowiada?

KP: Nie mam określonego idola, jest wiele sportowców, których podziwiam. Mam duży szacunek do tych sportowców, którzy nigdy się nie poddali, niezależnie od tego jakie przeszkody znalazły się na ich drodze.

MC: Posiadasz jakiś talizman lub zestaw czynności, które zawsze wykonujesz przez zawodami? Na przykład zakładanie zawsze lewego buta przed prawym?

KP: Na rozgrzewce zawsze wykonuję te same ćwiczenia, te same powtórzenia, w tej samej kolejności. Jako talizman mam ze sobą śrubę, która została wyjęta z mojego kolana 😉

MC: Jaki jest Twój ulubiony sposób na relaks w czasie wolnym od zawodów i treningów?

KP: Lubię spędzać czas z przyjaciółmi i chodzić na zakupy. Dla relaksu chodzę także na spacery, lubię oddychać świeżym powietrzem i rozmyślać.

MC: Gdybyś miała możliwość zmienić coś w przepisach związanych ogólnie z narciarstwem alpejskim lub konkretnie z Pucharem Świata, to jakiej zmiany byś dokonała?

KP: Myślę, że Puchar Świata funkcjonuje wystarczająco dobrze. Oczywiście zawsze jest coś co można poprawić, ale to nie należy do mnie.

MC: W poprzednim roku ukończyłaś studia na Uniwersytecie w Bolzano. Czy mogłabyś zdradzić coś więcej na temat swoich studiów i tematu pracy dyplomowej?

KP: Zgadza się, uzyskałam dyplom z zarządzania turystyką, sportem i wydarzeniami. Zawsze lubiłam studiowanie i chociaż nie jest łatwo pogodzić tego z uprawianiem sportu to zdołałam ukończyć studia w zaledwie trzy lata. Tytuł mojej pracy to: „Sponsoring indywidualnych sportowców”. Wybrałam go, ponieważ to temat, z którym mam do czynienia na co dzień.

MC: Dziękuję za rozmowę.

KP:Dziękuję

Wywiad przeprowadził: Marek Cielec

Współpraca: Patrycja Korczewska

Źródło: własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *