Kamil Stoch: Nie muszę najszybciej jeździć, ale najdalej skakać

Kamil Stoch bez fajerwerków, ale i bez jakichkolwiek kłopotów awansował do niedzielnego konkursu indywidualnego w Wiśle. Uśmiechnięty i wyluzowany chętnie podzielił się z dziennikarzami refleksjami odnośnie dzisiejszego startu i nie tylko.

Dla kibiców i także dziennikarzy trener Doleżal to właściwie nowy człowiek, ale zawodnicy już od pewnego czasu trenują pod okiem czeskiego fachowca. – Maszyna jest już rozpędzona. Jesteśmy już grubo po rozpoczęciu sezonu przygotowawczego. Tak naprawdę to jest niekończąca się opowieść, a póki co wszystko jest na dobrej drodze potrzeba tylko trochę spokoju i cierpliwości – powiedział Stoch.

Okazuje się, że wyemitowany przez TVP film z przygotowań w Zakopanem, na którym widać nie najlepsze skoki najbardziej utytułowanego z polskich kadrowiczów był tylko fałszywym alarmem. Stoch zapewnił, iż dziennikarze trafili na jego gorszy dzień w jego treningach i w ogóle nie należy się tym przejmować i że w lecie takie dni, czy tygodnie mają prawo się zdarzyć. – Dzisiaj już to funkcjonowało dużo lepiej. Może skoki nie były wybitne, ale na pewno na przyzwoitym poziomie – zakończył ten wątek Stoch.

Stoch był zadowolony z tego dnia: zażartował że skoro żyje, jest zdrowy i może dalej skakać może zaliczyć ten dzień do udanych. Mistrz olimpijski przyznał, że tego lata chce sporo poprawić i wymaga to od niego dużo cierpliwości. – Nie chcę się na nic nastawiać, zapętlać w rywalizację bezpośrednią i pośrednią. Chcę robić swoje i zobaczymy jak to się dla mnie potoczy – zapowiedział.

Nie jest tajemnicą, że trener Doleżal chce poprawić prędkości najazdowe u skoczków, Kamil sam nie wiedział, jaka była jego prędkość na rozbiegu, po uzyskaniu tej informacji z zadowoleniem przyznał, że już jest w połowie drogi do optimum. Trening tego elementu ma mu pomóc w osiąganiu jeszcze lepszych wyników. Stoch przyznał, że takich prędkości, jak Dawid Kubacki nie ma szans osiągnąć. – Nie o to mi chodzi, by jeździć szybciej od niego, tylko by dalej skakać – przyznał pół żartem, pół serio skoczek.

Na koniec Stoch zagadnięty, czy jutro Polacy będą szczególnie rywalizować z Niemcami, najpierw kurtuazyjnie zaprzeczył, zbagatelizował rywalizację letnią, by na koniec z szelmowskim uśmiechem stwierdzić: Nie ukrywam, że byłoby lepiej być tu przed nimi.

Z Wisły dla sportsinwinter.pl – Jarosław Gracka

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: