Izabela Marcisz: „W życiu nie doświadczyłam takiego bólu”

fot. Patrycja Korczewska

Izabela Marcisz zajęła obiecujące dwudzieste siódme miejsce w biegu łączonym na mistrzostwach świata w Seefeld. Polka bardzo dzielnie walczyła na trasie, chodź było arcytrudno. – Gdyby nie rodzice, tobym na pewno nie dobiegła – przyznaje osiemnastolatka.

Marcisz wystartowała do dzisiejszego skiathlonu z numerem czterdziestym drugim. Justyna Kowalczyk wspominała, że miejsce poniżej numeru na plastronie będzie bardzo dobre. Polska juniorka dzielnie przesunęła się aż o piętnaście lokat. – Dla mnie ten dzisiejszy dzień jest po prostu… Ja w życiu nie doświadczyłam takiego bólu. Tym bardziej jestem z siebie dumna, ale przede wszystkim mam w głowie swoich rodziców. Gdyby nie oni, tobym na pewno nie dobiegła. Przesyłali siłę i dzięki nim mam taki charakter, że nie odpuściłam na trasie – powiedziała juniorka po biegu. Występ na poziomie czołowej trzydziestki można uznać za naprawdę udany. Podczas skiathlonu nie obyło się jednak bez problemów. – Ta wywrotka na starcie… Nie z mojej winy, ale mimo wszystko była. Na początku troszkę mnie to podłamało, ale teraz wiem, że to stanowiło taką motywację, skok adrenaliny, więc może dobrze, że tak się stało – miałam większy apetyt, żeby dobiec dziewczyny. Jak zmieniłam narty na łyżwowe, pojawił się okropny kryzys, przed którym pani trener nas, szczególnie mnie, ostrzegała, że ten pierwszy kilometr po zmianie nart będzie okropny, no ale z tego wyszło, że obydwa koła były straszne – powiedziała z uśmiechem na twarzy Marcisz.

Technika nie grała dziś dla 18-letniej Polki dużej roli. – Ja nie wiem już, w czym się lepiej czułam. Na razie niezbyt dużo pamiętam z tego biegu, ale jestem bardzo dumna, że tak to się skończyło. Nie spodziewałam się. Tak jak mówiłam wcześniej, staję na starcie i po prostu biegnę. Gdzieś tam na trasie słyszałam, że biegnę cały czas trzydziesta druga, szósta, ale wiedziałam, że końcówka musi być mocna. Jestem bardzo szczęśliwa z dwudziestej siódmej pozycji – mówi Marcisz. Dla Polki to pierwszy skiathlon w życiu. – To jest mój pierwszy raz, dlatego też nie wiedziałam, czego się spodziewać, no ale wyszło chyba dobrze. Trener nam powiedział, że jak utrzymamy miejsce względem numerów startowych będzie ok, przybliżymy się do czołowej trzydziestki będzie ok, ale jak do niej wejdziemy, to tak, jakbyśmy zdobyły medal, więc ja dzisiaj go zdobyłam. Skrzydła rosną, widać perspektywę. Z biegu na bieg mnie to motywuje – przyznaje reprezentantka biało-czerwonych. Nad pozostałym Polkami dziś miała ponad trzy minuty przewagi. – Nie podchodzę tego, jakby to była przepaść. Musimy się uzupełniać w kadrze. Im będzie wyższy poziom w kadrze, tym lepiej będzie się nam trenowało. Ja tu nie walczę z Polkami, tylko przyjechałam mierzyć się na mistrzostwa z resztą świata – rzekła. Na trasie Izabeli Marcisz dobrze pracowało się z innymi biegaczkami. – Trafiłam na bardzo fajną grupę kulturalnych dziewczyn. Musiałam mieć oczy dookoła głowy, ale nic się już złego po starcie nie wydarzyło. Nie było głupich przepychanek, w porządku – podsumowała.

Z Seefeld dla Sportsinwinter.pl, Mateusz Król

Mistrzostwa Świata w Seefeld: Program, wyniki, listy startowe
Program zawodów wg dyscyplin: biegi narciarskie | kombinacja norweska | skoki narciarskie
Składy ekip: biegi narciarskie | kombinacja norweska | skoki narciarskie
Wywiad z Apoloniuszem Tajnerem przed mistrzostwami świata
Wszystkie nasze teksty, relacje, wywiady, wyniki i wypowiedzi znajdziecie TUTAJ.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: