Historycznie medalowa sobota!

Nareszcie mogę napisać, że mamy za sobą iście udaną, piękną i przede wszystkim medalową sobotę. Kolejny raz potwierdza się powiedzenie, że w sporcie nigdy nic nie jest pewne. Dzisiaj gorzko przekonali się o tym skoczkowie z Norwegii. Nieco możemy być zniesmaczeni brakiem złota dla Justyny Kowalczyk. Polka wyjeżdża z Predazzo z „zaledwie” jednym medalem – dzisiaj wywalczonym srebrnym. Nie można jednak o nic złościć się na nasza Mistrzynię Olimpijską. Wiemy przecież, że starała się zrobić dla nas wszystko. Dla wszystkich jest to wielkie zaskoczenie, że zdobyła jeden medal. Przypomnijmy, że nie jest łatwo startować w roli faworytki. Podobnie było w Vancouver! Przed startem wyliczono, że Kowalczyk zdobędzie cztery złote medale. Tymczasem wywalczyła jeden tytuł mistrzowski, jedno srebro i jeden brąz. Nie ukrywam, że sam nieco się porwałem przed czempionatem tym razem. Tylko jak tu nie być optymistą, kiedy przed startem na najważniejszej imprezie Justyna miażdżyła Marit Bjoergen? Była w wielkiej formie, brakło na początku nieco szczęścia, ale i rozwagi. Potem dołek psychiczny, a dzisiaj… dzisiaj jednak szczęście gościło na twarzy Polki. Przyznam, że łza mi się w oku zakręciła, kiedy widziałem polską flagę między dwiema flagami „sportowej armii czerwonej”. Na otuchę dodam, że Justyna Kowalczyk jest jedyną biegaczką, która zdobywa medal od Liberca na każdym czempionacie. Za rok są Igrzyska… i znowu będziemy w nią wierzyć. Tymczasem cieszmy się ze srebra i z po raz czwarty z Pucharu Świata!
Teraz… o czymś bardzo, bardzo miłym. Mistrz Świata Kamil Stoch poprowadził dzisiaj w iście mistrzowskim stylu drużynę polskich skoczków do historycznego medalu w drużynie! No to jest moment, o którym mówimy już od dawna. Nie chcieliśmy pompować balonika, ale jednak chyba każdy z nas po cichu marzył o medalu. Brązowy medal nie przyszedł nam jednak tak od razu. Pogodziliśmy się z porażką, czwartym miejscem o 0,8. Po czym zupełnie niespodziewany zwrot akcji. Okazuje się, że sędziowie źle zliczyli notę Andersowi Bardalowi za pierwszy skok i… MAMY BRĄZ! I to zupełnie zasłużenie. Po tylu latach mamy największy sukces w drużynowych startach skoczków narciarskich. Przez ostatnie lata brakowało na prawdę niewiele. Zawsze coś, zawsze ktoś psuł. Dzisiaj właściwie mieliśmy genialnego Mistrza Świata, który znokautował ponownie rywali. Ale posiadaliśmy także trzy asy w rękawie, które spięły się w sobie i zdobyły ten upragniony medal. To jest niesamowite uczucie! Świadomość, że mamy trzecią drużynę na świecie! Tym bardziej wielki szok dla kibiców, którzy od dawna śledzą skoki. Pamiętamy przecież, że jeszcze niedawno mieliśmy tylko Adama i nikogo dobrego poza nim. Powoli dołączył do niego Kamil Stoch. Dwójka świetnych skoczków to było za mało 2 lata temu. Dzisiaj jesteśmy w pełni szczęścia. Gratulacje dla trenera Łukasza Kruczka oraz całej ekipy. To sukces, który zupełnie przyćmiewa nam początek sezonu. Wielu pisało, żeby Kruczka wywalić! Mój pierwszy wpis na tym blogu dotyczył tego tematu. Apelowałem o rozsądek, bo w głębi duszy wiedziałem, że nie byłby to dobry ruch. Teraz jesteśmy świadkami historii. Polscy skoczkowie odebrali dzisiaj puchary od Ministry Joanny Muchy. Gratulacje jeszcze na skoczni składał cały sztab szkoleniowy Austrii. Wszyscy wiedzą, jak wielki jest to dla nas wyczyn. Wzruszenie niesamowite… a dodać do tego jeszcze, że do srebra brakło tylko pół metra? W Sochi możemy walczyć o najwyższe laury, a tymczasem… mamy najlepszą drużynę w historii polskich skoków na podium Mistrzostw Świata w Val di fiemme! Marzenia się spełniają!
Dla nas zakończyły się tym samym te mistrzostwa. Mamy doskonały dowód na to, jak zmieniają się nasze oczekiwania w trakcie dużych imprez. Przed startem w sondażu na naszym blogu optymistyczna część osób uważała, że zdobędziemy 5 medali. Gro osób uważało, że z czterema z Predazzo wyjedzie Justyna Kowalczyk. Nie ma co ukrywać, że to dla nas największe rozczarowanie tego czempionatu. Nie mam na celu ukazać jakiegoś gniewu. Justyna jest i będzie naszą wielką mistrzynią, ale te mistrzostwa jej nie wyszły. Przykro mi, bo wolałbym nigdy tego nie pisać. Wierzę jednak, że to taki lekki oddech przed Olimpiadą za rok. Kowalczyk kończy ten cykl z jednym medalem. Zero złota, jedno srebro i zero brązu. Nie ma mowy o sukcesie biorąc pod uwagę wszystkie starty. Bo gwiazdą tych mistrzostw była znowu Marit Bjoergen! Cztery złote medale! Vice-mistrzostwo to tak na otarcie łez dla nas…
Zdecydowanie oczekiwaniom sprostali natomiast skoczkowie. Proszę mi powiedzieć, kto na tydzień przed mistrzostwami stawiał, że zdobędziemy złoto i brąz? No niesamowite! Kamil Stoch to chyba największa gwiazda mistrzostw świata w skokach narciarskich tego roku. Anders Bardal też został Mistrzem Świata, ale chyba w nieco mniej zachwycającym stylu. Kamil po zdobyciu tytułu poprowadził drużynę do brązowego medalu. Sam skoczek zdobył aż 301,9 punktu! Znokautował rywali i wzbudził podziw. Skoki to ważny dla nas sport i cieszy fakt, że drużyna wreszcie zdobyła medal. W klasyfikacji medalowej w tej dyscyplinie zajęliśmy trzecie miejsce. Mówiłem przed tą imprezą, że medal drużyny i Stocha nie będzie niespodzianką, bo są w gronie faworytów. Grono najlepszych było szerokie i dlatego te medale są dla nas tak cenne. Jestem  teraz zupełnie spokojny o naszą przyszłość w skokach. Zapewniam, że do końca tego sezonu Kamil Stoch będzie już tylko błyszczał.

„Jest znakomicie! Jest pięknie! Może być medal nareszcie naszej drużyny! Fantastyczny skok! Marek, jak on to zrobił?! Jak to wytrzymał? 130 metrów!”

 – Włodzimierz Szaranowicz, Predazzo 2013

2 thoughts on “Historycznie medalowa sobota!

  • 3 marca 2013 at 02:56
    Permalink

    uff, dzień pełen emocji, które do tej pory nie opadły, musi minąć chyba jeszcze trochę czasu żeby wszystko wróciło do normy. Przepiękne MŚ w wykonaniu skoczków,są niesamowici i wielkie brawa dla Kamila – największej gwiazdy tych Mistrzostw 😉
    Czapki z głów 😉

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *