Harrachov okiem kibica – Część 1.

Kiedy usypiasz z myślą, że następnego dnia zobaczysz na żywo to, co kochasz, masz wrażenie, że wszystko dookoła jaśnieje. Noc w jednym momencie zamienia się w dzień. Pamiętam ten stan z czwartku oraz sprzed roku. Zwykle nie chętnie wstaję wcześnie rano, jednakże z taką myślą wyskakuje z łóżka, co najmniej tak, jakby parzyło. Świetne uczucie, szkoda, że już za mną…
Kiedy przekroczyłem granicę, właściwie już w oko rzuciły się skocznie. Miałem wrażenie, że jadę prosto do niej. W gruncie rzeczy w podświadomości jechałem tylko do niej. Od miejsca noclegu na Certak miałem około 3 km, większość drogi pod górkę. Zupełnie bez żadnej myśli, że to męczące. Pełen zapału dotarłem na miejsce, flaga i trąbka… trzeba dopomóc naszym. Zdumienie, zadziw… skocznia mamucia robi ogromne wrażenie. Zatyka dech w piersi. Ile trzeba mieć w sobie odwagi, determinacji, aby odepchnąć się z samej góry i polecieć. Oni są szaleni! 
Po przekroczeniu bramy wejściowej rzucił mi się ważny aspekt w oczy. Boże! Ile Polaków! Harrachov już w trakcie piątkowych treningów i kwalifikacji był biało-czerwony. Spiker pozdrawiał w różnych językach wszystkich kibiców. Właściwie, kiedy pozdrowienia były kierowane do Polaków, robiło się najgłośniej. Przyjemnie dla nas, kiedy na obcej ziemi Polscy kadrowicze mają większe wsparcie niż gospodarze. Mówmy, co chcemy, ale w Harrachovie tak było.
To był dzień, w którym można było oglądać loty właściwie bez większych problemów. Świetnie wygląda lot skoczka od dołu, widzisz niemal każdy detal… żadna kamera telewizyjna nie wypaczy elementu lądowania. W związku z tym, że nasi skoczkowie w tym sezonie radzą sobie świetnie, trzeba było poczekać chwilę, na pierwszy skok. Później, już każda próba wprawiała w coraz większe osłupienie. Mimo, że były to tylko treningi i kwalifikacje, to emocje sięgały zenitu. Świetne skoki oddał niemal każdy reprezentant naszego kraju. Nieco zawodził Piotrek Żyła, który chyba od zawsze powtarzał, że ta skocznia nie bardzo mu leży. Tego dnia, chyba największą furorę zrobił jednak Maciej Kot. Biorąc pod uwagę wszystkich skoczków startujących w zawodach (51). Dwa skoki ponad 200 metrów, na tej skoczni robią ogromne wrażenie. Dookoła słychać tylko mój ulubiony odgłos podziwu „OOOooo!”. Echo niesie się kapitalnie! To są już skoki na miarę zwycięstwa w zawodach. Wszyscy mieliśmy ogromne apetyty. Zobaczyć naszą bardzo mocną kadrę na żywo, z takimi lotami… bezcenne.
Przyjemnie było zobaczyć najlepszych lotników świata. We wszystkich seriach treningowych oraz kwalifikacjach startowali Mistrzowie Świata w lotach z ostatnich trzech czempionatów. Gregor Schlierenzauer, Simon Ammann oraz Robert Kranjec dali kibicom możliwość zaspokojenia potrzeby na ujrzenie czegoś na najwyższym światowym poziomie. To zdecydowanie największe gwiazdy, które można było zobaczyć w Harrachovie. Trójka PŚ w lotach właściwie od samego początku była uważana za faworytów. Już wówczas mogłem stwierdzić, że Simona Ammana lubi cały świat. Kiedy spiker wymawiał jego nazwisko, nagle robił się ogromny szum. To skoczek, który zjednał swymi wyczynami chyba wszystkich kibiców skoków narciarskich na całym świecie.
Właściwie w piątek nie byłem świadomy, że w trakcie tego weekendu będę świadkiem wydarzenia historycznego. Ale o tym w kolejnych relacjach. Na koniec skok Ole Mariusa Ingvaldsena. Niech to będzie mała zapowiedź innych zdjęć i nagrań :). Zapraszam!
fot. Archiwum własne
video: Archiwum własne

3 thoughts on “Harrachov okiem kibica – Część 1.

  • 4 lutego 2013 at 16:11
    Permalink

    Post oczywiście napisany świetnie..;p
    Zazdroszczę Cie naprawdę..;) Z chęcią bym się z Tobą zamieniła choćby na minutę..; D

    Reply
  • 4 lutego 2013 at 23:05
    Permalink

    Ja też powoli zaczynam zazdrościć… Musiałeś się świetnie bawić, to jest to! Robić to, co się kocha, bezcenne 🙂

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *