Dobry początek mistrzostw dla Polaków. „Dziewiąte miejsce wzięlibyśmy w ciemno”

fot. M. Król

W szwedzkim Oestersund rozpoczęły się dzisiaj biathlonowe mistrzostwa świata. Polska sztafeta mieszana zajęła w inauguracyjnych zmaganiach wysokie dziewiąte miejsce. To najwyższa lokata w tej konkurencji od 2013 roku. – Przed biegiem 10. miejsce wzięlibyśmy w ciemno – mówił po biegu jeden z głównych autorów sukcesy – Łukasz Szczurek.

Sztafeta mieszana w składzie Magdalena Gwizdoń, Kinga Zbylut, Grzegorz Guzik, Łukasz Szczurek wywalczyła dziewiąte miejsce w inauguracyjnym wyścigu Mistrzostw Świata w Ostersund. Chociaż wydawało się, że nie jest to nasz najsilniejszy skład, to wszyscy stanęli na wysokości zadania. Każdy z nich miał jednak coś do udowodnienia. Dla przykładu Kinga Zbylut, która ma za sobą nie do końca udane startu za oceanem. – Domyślałam się, że trenerka będzie chciała mnie wystawić w sztafecie mieszanej, żebym miała przetarcie przed biegami indywidualnymi. Wiadomo skąd to przeczucie się wzięło – starty za oceanem nie były tymi moimi wymarzonymi. Przypętała się choroba i dochodziłam do siebie trochę dłużej niż powinnam – mówiła Zbylut w rozmowie z Polskim Związkiem Biathlonu. – Cieszę się ze strzelania, bo z nim u mnie różnie bywało. Bieg nie był jeszcze najlepszy. Zaczęłam ostrożnie, bo po takiej przerwie nie wiedziałam czy starczy mi sił do końca. Myślę, że dołożyłam swoją cegiełkę do dobrego wyniku całej sztafety. To dziewiąte miejsce to nasz mały sukces. Dobrze, że Łukasz Szczurek uwierzył w siebie na nowo po nieudanym starcie w USA – dodawała.

Wspomniany wyżej Łukasz Szczurek zdecydowanie zasłużył po dzisiejszej rywalizacji na wyróżnienie. Na swojej zmianie wykręcił bowiem lepszy wynik czasowy niż… Martin Fourcade. – Cieszę się, że udało mi się w dzisiejszym biegu zrealizować to co sobie zaplanowałem. Mam nadzieję, że jest to zwiastun poprawy formy, bo podobnie czułem się w grudniu. Miałem co prawda mały kryzys na ostatnim okrążeniu, ale udało mi się go przemóc na jednym ze zjazdów i utrzymałem dziewiąte miejsce.  Oczywiście przed startem wzięlibyśmy je w ciemno. Może jest mały niedosyt, że nie jest to lokata w ósemce, ale zdecydowanie przeważa uczucie zadowolenia z dobrze wykonanej pracy. – – Na strzelnicy byłem skupiony i wyluzowany zarazem. Udało mi się wyłączyć i zupełnie nie zwracałem uwagi na strzelanie rywali. Gdy na leżaku podnosiłem się z dywanika to byłem zaskoczony, że aż sześciu rywali wciąż jeszcze strzela. Muszę przyznać, że wzbudziło to we mnie dodatkową adrenalinę – uzupełniał.

Źródło: Polski Związek Biathlonu

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: