„Czysty sport to polityczna iluzja” – David Goldblatt przed IO w Pjongczangu

(fot. AP Photo/Lee Jin-man)

Dwa dni temu w Wielkiej Brytanii ukazało się nowe wydanie książki Davida Goldblatta zatytułowanej „The Games. A Global History Of The Olympics. Nasz dziennikarz przy tej okazji porozmawiał z dziennikarzem piszącym choćby dla dziennika „The Guardian” czy „The Observer” o kontekście historycznym, a także politycznych i społecznych aspektach Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu.

Jakub Balcerski: Czy wydaje się Panu, że Pjongczang to atrakcyjne miejsce do pisania olimpijskich historii?

David Goldblatt: Praktycznie nic nie jest już atrakcyjne w Igrzyskach gdziekolwiek. Jeśli Tomas Bach może z czystym sumieniem powiedzieć, że Letnie IO w Rio w 2016 roku były cudownym widowiskiem to… cała wierność prawdzie i rzeczywistości poszła z dymem. MKOl to twór jałowy i ograniczony intelektualnie. Jego kręgosłup moralny stracił swą sztywność, a niestety większość sportu na najwyższym poziomie także zmierza tą drogą.

JB: Tegoroczne Igrzyska będą spadkiem jakości w stosunku do Soczi, czy Koreańczycy zaskoczą nas pozytywnie?

DG: Ani jednym, ani drugim. Kluczowa jest w tym względzie sytuacja z Koreą Północną, z którą tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo.

JB: Możemy w jakiś sposób porównywać wydarzenia z Seulu w 1988 roku i to, co za miesiąc będzie się działo w PyeongChang, czy to dwa zupełnie różne światy?

DG: Niezbyt. Seul był pierwszą tak dużą i prestiżową imprezą dla Koreańczyków po 30 latach niezwykle dynamicznego i ciężkiego rozwoju gospodarczego, a także jako część procesu demokratyzacji po 1987 roku. Pjongczang to w najlepszym razie próba zbudowania większego przemysłu dla sportów zimowych dla klasy średniej i zamożnych osobistości, a w najgorszym zwodząca inicjatywa, która zjednując społeczeństwo, jest jednocześnie pełna niepotrzebnej infrastruktury i korupcji.

JB: Jak dużo jest w Igrzyskach „czystego sportu”?

DG: A co to jest „czysty sport”? Nie sądzę, że coś podobnego istnieje, lub kiedykolwiek istniało na IO. To absurd i niebezpieczna, polityczna iluzja.

JB: Która „era” Igrzysk odpowiada Panu najbardziej – wydarzenia, które wiele osób zna już tylko z książek, czy najnowsze, śledzone przez cały świat?

DG: Najchętniej zobaczyłbym erę, która zakończy ich upadek.

JB: Czy jest jakieś wydarzenie, które determinuje całe Igrzyska swoją popularnością i ekscytacją widzów?

DG: Tak, to zdecydowanie ceremonie otwarcia. Zawsze przyciągają największą widownię w czasie całego wydarzenia.

JB: Jako że jestem z Polski, chciałem zapytać czy jest jakaś anegdota związana z polskimi sportowcami, którą mógłby Pan przytoczyć?

DG: To nie wydarzenie z kręgu sportów zimowych, ale najszybciej przychodzi mi do głowy sytuacja ze skoczkiem o tyczce, Władysławem Kozakiewiczem i jego gestem w stronę widowni podczas Igrzysk w Moskwie w 1980 roku. Szkoda, że nie widzieliśmy czegoś podobnego w Soczi…

JB: Wraz z Igrzyskami w Pjongczangu dochodzimy do okresu czasu, gdy Azja organizuje je dwa razy z rzędu (również Pekin 2022) po 25 latach mieszania kontynentów. Na jaki kierunek może zdecydować się MKOI w kolejnych latach?

DG: Przyczyną organizowania ich w Azji jest to, że nikt inny ich nie chce. Przynajmniej publika i niektórzy politycy uświadamiają sobie, że całość Igrzysk to największy ideologiczny przekręt w historii sportu…  Po tym jak wszyscy się wycofali Pekin miał przeciwko sobie jedynie Ałmaty.

Książka Davida Goldblatta, „The Games. A Global History Of The Olympics” jest dostępna do zakupu TUTAJ, w angielskiej wersji językowej. Jeśli tylko pojawi się jej polskie wydanie, poinformujemy o tym na naszej stronie.

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *