Czy to faktycznie jest kara? Tajner: Johaug będzie w Pjongczang stać na medale

Niemal rok temu Therese Joahug została przyłapana na dopingu. Rodzima komisja antydopingowa zdyskwalifikowała biegaczkę na 13 miesięcy. Teraz mistrzyni czeka na decyzję CAS. Czeka i ostro się przygotowuje. – Johaug będzie w Pjongczang stać na medale – mówił nam Apoloniusz Tajner.

Serial z dopingowiczką Therese Johaug w roli głównej trwa już niemal rok. Jesienią u Norweżki wykryto stosowanie sterydu anabolicznego – clostebolu, za co rodzima federacja zdyskwalifikowała ją na 13 miesięcy. Na taką karę nie zgadza się FIS i dlatego dwa miesiące temu biegaczka stanęła przed CAS. Teraz czeka na decyzję. Eksperci twierdzą, że wyrok będzie surowszy. Nie wiadomo jednak, o ile kara mogłaby się przedłużyć. Siedmiokrotna mistrzyni świata nie czeka z założonymi rękami i ostro trenuje. Chociaż straciła cały ubiegły sezon zimowy, to wciąż stoi przed nią szansa na Igrzyska. – Czy to faktycznie jest kara? – pytają na forach kibice.

Warto faktycznie się zastanowić. Treningi Johaug rzeczywiście wyglądają bardzo profesjonalnie, a sama zainteresowania powiedziała po jednym z prywatnych obozów: – Pod względem fizycznym czuję się lepiej niż kiedykolwiek. Kontrowersję w maju wzbudził wspólny trening Therese z Marit Bjoergen. Mimo że zdykwalifikowana biegaczka nie może trenować oficjalnie z kadrą, to prywatnie nie ma przeciwwskazań. – Jeśli to był prywatny trening, to jak najbardziej mogły ze sobą pracować – powiedział nam w rozmowie prezes PZN Apoloniusz Tajner. I dodaje: – Ona ma warunki finansowe i jest w stanie zrobić takie przygotowanie jak te z kadrą. Johaug będzie w Pjongczang stać na medale. Wszystko pod warunkiem, że Norweżka będzie mogła tam pojechać. Decyzja powinna zostać ogłoszona w tym miesiącu.

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *