Biało-czerwone to barwy niezwyciężone [felieton]

fot. Anna Felska

Dla nas – kibiców, biało-czerwone barwy są niezwykle ważne. Dzisiaj obchodzimy Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej i to właśnie skłoniło mnie, by napisać kilka słów o naszym polskim kibicowaniu, o biało-czerwonych barwach i patriotyzmie, który objawia się pod skoczniami na całym świecie.

Zakopane co roku na trzy dni zamienia się w biało-czerwoną krainę czarów. Każdy, kto choć raz był na trybunach Wielkiej Krokwi, nie wyobraża sobie kibicowania bez narodowych barw, bez flagi, czapki, czy szalika. To właśnie tam co roku jesteśmy świadkami prawdziwego biało-czerwonego szaleństwa. Nie sposób jest się nie wzruszyć, gdy 30 tysięcy gardeł śpiewa polski hymn. Każdy kto kocha swój kraj, właśnie w takich chwilach czuje ten duch patriotyzmu. Zakopane ma swoją magię. Zimowa stolica Polski stwarza atmosferę niepowtarzalną. Na skoczni o świetną zabawę dba Crowd Supporters, którzy nadają rytm kibicowaniu. Przyznam szczerze, że nigdy nie przypuszczałam, że na jakiejkolwiek innej skoczni poczuję takie wzruszenie i dumę, że jestem Polką, jak podczas śpiewania hymnu pod Wielką Krokwią po zwycięstwie Kamila Stocha. Myliłam się.

Miś Krokiewka fot. Anna Felska

W tym roku skromna reprezentacja naszej redakcji wybrała się na zawody Pucharu Świata do Oslo. Holmenkollen – mekka skoków narciarskich. Miejsce niewątpliwie historyczne dla sportów zimowych. Żywa tradycja narciarstwa klasycznego. Nie sądziłam, że mogłabym w stolicy Norwegii poczuć się jak w domu, jak w Polsce.  A jednak.

Kibice w Oslo fot. Anna Felska

Polscy kibice w tym roku zdominowali trybuny pod skocznią w Holmenkollen. Wiedziałam, że w Norwegii  nasi rodacy przeważnie są większością ale nie wyobrażałam sobie, że aż na tak dużą skalę. Czapki, szaliki w biało-czerwonych barwach, flagi z napisanymi miejscowościami, trąbki. Bez tego nie mogło się obyć. Atmosfery panującej na trybunach podczas konkursów nie da się porównać do tej z Zakopanego, ale można było poczuć się jak w Polsce. Spikerzy norwescy nauczyli się nawet jednego zdania po polsku, które stało się hasłem i sygnałem do kibicowania. Zabrakło Crowd Supporters, którzy poprowadziliby doping ale kompletnie nie przeszkodziło to w wspieraniu naszych skoczków. Kibice przejęli inicjatywę i mogliśmy poczuć się jak na polskim stadionie. Nasze kibicowskie przyśpiewki niosły się po całym Holmenkollen: „Biało-czerwone to barwy niezwyciężone”, „Polska biało-czerwoni”, „Dziękujemy”. To jednak, co sprawiło, że po plecach przeszedł mnie dreszcz, zdarzyło się w sobotę po konkursie drużynowym, w którym Polacy zajęli 3. miejsce. Gdy polscy kibice z szacunkiem wysłuchali hymnu zwycięzców, czyli reprezentacji Austrii, od razu zaczęli śpiewać Mazurka Dąbrowskiego. Zagłuszyli spikerów, orkiestrę. Wszyscy razem, mimo braku wygranej Polaków, pozostali na skoczni, wzięli do rąk polskie flagi i odśpiewali hymn. Piękne zachowanie. Piękne podziękowanie za zdobycie, tydzień wcześniej, mistrzostwa świata. Trudno było nie być wzruszonym. Takie spontaniczne reakcje pokazują jakimi jesteśmy kibicami i jakimi jesteśmy patriotami.

Flaga Polski w Oslo fot. Anna Felska

W niedzielę swoje urodziny obchodził Dawid Kubacki. Dlatego też kilka razy na skoczni słychać było głośne „Sto lat” dla Dawida. Gdy Kamil Stoch w drugiej serii ratował się przed upadkiem, kibice zaśpiewali „Nic się nie stało”. Mistrz olimpijski choć nieco podłamany wyciągnął rękę, uśmiechnął się i pomachał w stronę trybun, dziękując za okazane wsparcie. Gdy po konkursie udzielał wywiadu norweskiemu dziennikarzowi wskazał palcem na kibiców i powiedział, że jest dumny, że jest Polakiem, że ma takich kibiców, że skoczył dla nich i uderzył się w pierś. Czy jest wymowniejszy gest? Cieszę się, że mogłam doświadczyć takich chwil z tysiącami naszych rodaków, którzy na co dzień pracują w Norwegii. Niektórzy z nich przyszli pod skocznię pewnie z tęsknoty za ojczyzną, a przecież przez dwa dni mogli tam poczuć się jak w Polsce. „Skaczemy u siebie” – powiedział po konkursie Dawid Kubacki. Tak właśnie było. Polacy stworzyli atmosferę niesamowitą, bez pomocy spikera, czy dj-a. Ten doping popłynął z serc i gardeł. To właśnie było najwspanialsze.

Kibice w Oslo fot. Anna Felska

W taki dzień jak dziś, takie wspomnienia wywołują jeszcze większy uśmiech na twarzy. Kibicowanie jest piękną formą patriotyzmu, a Polacy są najlepszymi kibicami na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *