Alpejski PŚ w Wengen: Kto przygarnie niechcianą kryształową kulę za kombinację? (lista startowa)

fot. Martin Lee via flickr.com / CC BY NC SA

W szwajcarskim Wengen już jutro rozstrzygnie się kwestia przyznania małej kryształowej kuli za kombinację alpejską. Odbędą się tam bowiem drugie i ostatnie w tej edycji Pucharu Świata zawody w kombinacji. Nie weźmie w nich udziału lider klasyfikacji tej konkurencji – Alexis Pinturault.

W kalendarzu PŚ na sezon 2017/2018, tak jak na sezon poprzedni, znalazło się miejsce tylko na dwa konkursy w kombinacji alpejskiej mężczyzn. Pierwsze takie zawody odbyły się tuż po Bożym Narodzeniu w Bormio, a drugie zostaną przeprowadzone jutro w Wengen. Aby sięgnąć po małą kryształową kulę wystarczą zatem dwa dobre dni. Sensacyjnymi rozstrzygnięciami zakończyły się zawody w kombinacji alpejskiej w Wengen w ubiegłym roku. Najpierw pogoda zmusiła organizatorów do zamiany kolejności konkurencji i najpierw alpejczycy jechali w slalomie, a później na trasie zjazdu. W trakcie drugiego przejazdu warunki znacznie się zmieniły (śnieg sypał już z większą intensywnością) i przewagę mieli zawodnicy jadący na początku, czyli Ci, którzy po slalomie zajmowali miejsca pod koniec drugiej dziesiątki rankingu. Wygrał wtedy Niels Hintermann. Na podium stanęli też Francuz Maxence Muzaton i Austriak Frederic Berthold. Na co dzień cała trójka punktuje w PŚ raczej sporadczynie i nie zachwyca wspaniałymi wynikami. Jednak w ten jeden dzień świetnie wykorzystali okazję, która się nadarzyła. Za to oczywiście należą im się brawa.

Mimo tamtych zaskakujących wyników, zdobywca małej kryształowej kuli nie był niespodziewany. W związku z tym, że Hinterman nie miał wcześniej punktów za kombinację, to trofeum trafiło w ręce Alexisa Pinturault, który wygrał pierwsze takie zawody. Również w tym sezonie Pinturault wygrał pierwszą kombinację, ale postanowił, że nie będzie walczył o obronę tytułu. Francuz zrezygnował ze startu w jutrzejszej rywalizacji i tym samym nie zdobędzie już żadnego punktu. Aby zachować pierwsze miejsce, jutrzejsze zmagania musiałby wygrać ktoś, kto jeszcze nie punktował w kombinacji, a pozostali zawodnicy nie mogliby też uzbierać więcej niż 100 punktów. To scenariusz zbyt nieprawdopodobny. Wobec braku Pinturaulta, brakuje zdecydowanego faworyta. W tej chwili na najlepszej pozycji znajduje się zatem Peter Fill, który w Bormio był drugi. Trzeci jest Kjetil Jansrud, czwarty Mauro Caviezel, piąty Thomas Dressen, a szósty Matthias Mayer. Wydaje się, że w tej chwili to Jansrud powinien mieć największe szanse na wygraną. W Bormio poradził sobie najlepiej w slalomie spośród czołowych zjazdowców. Jeśli w zjeździe pojedzie na miarę swoich możliwości, które pozwalają mu na wygrywanie zjazdów, to w slalomie będzie musiał postawić tylko kropkę nad „i”. Problemem w przypadku zjazdowców jest też brak pewności w slalomie, co wiąże się z większym ryzykiem złapania tyczki slalomowej czy wypadnięcia z trasy. Cała czołówka to typowi specjaliści konkurencji szybkościowych. Tylko Pinturault był w czołówce kombinacji przedstawicielem specjalistów od konkurencji technicznych. Ma on już jednak w dorobku kilka kryształowych kul za kombinację i teraz ważniejsze jest dla niego dobre przygotowanie do Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Na Igrzyskach w Soczi zdobył on brązowy medal, a w Pjongczang z pewnością chciałbym sięgnąć po złoto.

W treningach zjazdu w Wengen brał udział Carlo Janka, który powraca po kontuzji kolana. Choć na tle swoich kolegów z reprezentacji Szwajcarii spisywał się on całkiem nieźle, to postanowił, że najbliższe dni spędzi jeszcze na spokojnym treningu, a na udział w zawodach jest jeszcze za wcześnie. Janka na razie wraca zatem do domu, a w zawodach PŚ zobaczymy go nieco później. Przy okazji warto dodać, że Carlo w swojej karierze dwukrotnie wygrywał małą kryształową kulę za kombinację. Pierwszy raz dokonał tego w 2009 roku, a po raz drugi w roku 2015.

Lista startowa

Pierwszy przejazd kombinacji (zjazd) rozpocznie się o godzinie 10:30, a drugi (slalom) o 14:00. Z numerem 1 w zjeździe pojedzie Peter Fill. Numer 2 otrzymał Frederic Berthold, a numer 3 Mauro Caviezel. Matthias Mayer na trasie Lauberhorn pojawi się jako ósmy zawodnik, Kjetil Jansrud jako piętnasty, a Thomas Dressen jako dziewiętnasty. Nie zobaczymy w tych zawodach żadnego Polaka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *