Alpejski PŚ w Sölden: Kogo zabraknie na otwarciu sezonu? (Aktualizacja)

fot. Rosmarie Knutti / rk-photography.ch

W przyszły weekend czołówka światowego narciarstwa alpejskiego pojawi się w Sölden na inauguracji Pucharu Świata. Oczywiście możemy mówić głównie o czołówce slalomu giganta, bowiem w tej konkurencji będą ścigać się zawodniczki i zawodnicy. Alpejczycy specjalizujący się wyłącznie w slalomie czy konkurencjach szybkościowych na pierwsze starty poczekają do listopada lub grudnia. Poza tym w zawodach na lodowcu Rettenbach zabraknie wiele znakomitych postaci, które nie będą mogły wziąć udziału w zawodach głównie z powodu problemów zdrowotnych. Lista jest całkiem długa.

Najbardziej znane i jednocześnie utytułowane osoby to oczywiście Marcel Hirscher, Anna Veith, Lindsey Vonn, Aksel Lund Svindal oraz Lara Gut. To jednak tylko sam początek obszernej listy nazwisk. Chyba najbardziej widoczne są braki w kadrze Austrii. W ostatnich latach Hirscher nie miewał wielkich problemów ze zdrowiem. Dzięki temu całkiem spokojnie mógł kolekcjonować duże kryształowe kule. Dobra passa jednak w końcu się skończyła i Marcel doznał latem złamania nogi. Nie oznacza to jednak, że kolejnej kryształowej kuli nie zdobędzie, ale do walki o nią przystąpi z drobną stratą punktową i oczywiście ze stratą jeśli chodzi o czas spędzony przed sezonem na śniegu. Marcel na śnieg już wrócił, podobnie jak Anna Veith, która w poprzednim sezonie miała już swój powrót, ale nie na długo, gdyż musiała poddać się kolejnej operacji. Veith podobnie jak Hirscher do ścigania powinna powrócić w grudniu. Kolejny nieobecni z kadry Austrii to Eva-Maria Brem, Michaela Kirchgasser, Philipp Schörghofer, Daniel Meier i Rosina Schneeberger. Cała piątka przy dobrym stanie zdrowia mogłaby być brana pod uwagę przy ustalaniu składu na inaugurację w Sölden. Brem ma za sobą cały sezon przerwy po złamaniu nogi i niedługo powinna zacząć się ścigać, ale Sölden jest dla niej jednak za wcześnie. Również Michaela Kirchgasser jest już zdrowa i na narty wróciła już miesiąc temu. Z kolei Philipp Schörghofer urazu doznał całkiem niedawno i będzie pauzował jeszcze kilka tygodni. W gorszej sytuacji są Rosina Schneeberger i Daniel Meier, którzy sezon mają już z głowy. Niepewna jest jeszcze sytuacja Elisabeth Kappaurer. O tym czy będzie ona mogła wystąpić w Sölden dowiemy się wkrótce, gdy zostanie ogłoszona austriacka kadra na te zawody. Z problemami zdrowotnymi w ostatnim czasie borykały się również inne Austriaczki: Mirjam Puchner, Bianca Venier, Anna Hofer, Christine Scheyer, Cornelia Hütter i Sabrina Maier (dla niej sezon również już się zakończył), jednak gigant nie jest ich najmocniejszą stroną, w związku z czym nawet zdrowe prawdopodobnie w Sölden by nie wystąpiły.

O ile w męskiej kadrze Szwajcarii sytuacja jest w tym roku wyjątkowo dobra, to u kobiet wygląda to nieco gorzej. Lara Gut wprawdzie już trenuje i widać u niej dużą radość i motywację do powrotu w niedługim czasie, ale jej występu należy spodziewać się raczej dopiero w Lake Louise lub nieco wcześniej w Killington. Chora jest mistrzyni świata juniorów Camille Rast, która debiutowała w PŚ przed rokiem w Sölden. 18-latka cierpi na mononukleozę, którą zdiagnozowano u niej w czerwcu. Powoduje ona m.in. duże zmęczenie, co uniemożliwia treningi w pełnym wymiarze. Przez kilka tygodni pauzować będzie Michelle Gisin z powodu uszkodzenia więzadła pobocznego piszczelowego. Srebrnej medalistki MŚ w gigancie nie będzie nie tylko w Sölden, ale również w Levi.

Po kontuzji kolana bardzo dobry powrót (3 razy na podium) w poprzednim sezonie zaliczył Aksel Lund Svindal. Gdy wydawało się, że będzie walczył o triumf w Pucharze Świata i na MŚ w Sankt Moritz, okazało się, że kolano nie jest do końca wyleczone i po kilku występach Svindal znów trafił na operacyjny stół. Jak sam przyznaje, czuje się teraz lepiej niż przed rokiem, jednak występ w Sölden nie jest brany pod uwagę. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy mogli zobaczyć Svindala podczas rywalizacji w konkurencjach szybkościowych w Lake Louise pod koniec listopada. Po kraksie na treningu, z udziału w zawodach w Sölden musiał wycofać się również rodak Svindala – Aleksander Aamodt Kilde.

Również włoska reprezentacja prawdopodobnie nie będzie reprezentowana przez najsilniejszy skład. Największe braki mogą być widoczne w kadrze kobiet. Do formy próbują powrócić po kontuzjach Federica Brignone, Francesca Marsaglia, Elena Curtoni i Nadia Fanchini, ale PŚ w Sölden może być dla tych zawodniczek trochę za wcześnie. Zdrowa jest Lindsey Vonn, która wróciła do jazdy w drugiej części poprzedniego sezonu. Amerykanka musi czuć się naprawdę dobrze, gdyż wciąż głośno mówi o tym, iż chciałaby dostać szansę rywalizowania w PŚ z mężczyznami. Choć ma na swoim koncie wygraną w gigancie w Sölden w 2011 roku to ostatnio koncentruje się głównie na konkurencjach szybkościowych, a w pozostałych startuje sporadycznie. Nie należy się zatem spodziewać jej występu w Sölden. Pisząc o amerykańskich alpejkach należy pamiętać o Julii Mancuso. Przez kontuzje Mancuso nie wystartowała w żadnych zawodach Pucharu Świata od marca 2015 roku. Nie rezygnuje jednak z powrotu, ale najwcześniejszy przewidywany termin to grudzień. Swój skład na te zawody podała już szwedzka federacja i nie ma w nim utytułowanej Szwedki – Marii Pietilä-Holmner, która nie czuje się jeszcze najlepiej i wolałaby zacząć sezon trochę później. Pewna jest także absencja Francuzki Adeline Baud-Mugnier, która leczy uraz. Pod znakiem zapytania stoi występ w Sölden Słowenki Any Drev, podobnie jak Niemca Fritza Dopfera, który złamał nogę w listopadzie ubiegłego roku. Więzadła krzyżowe zerwał we wrześniu inny z niemieckich gigancistów – Benedikt Staubitzer i jego nie zobaczymy już przez cały sezon olimpijski.

AKTUALIZACJA

Niestety z przykrością trzeba przyznać, że tak wcześnie napisany tekst wymaga małej aktualizacji. Zaledwie kilka godzin po publikacji tego artykułu pojawiła się łamiąca wiadomość o kontuzji jednej z najlepszych alpejek poprzedniego sezonu – Ilki Stuhec. Podczas treningu na lodowcu w Pitztal Słowenka uszkodziła poważnie kolano. Być może opuści nawet cały sezon.

Początek tygodnia, w którym zaplanowana jest inauguracja sezonu przynosi kolejne informacje o urazach. Cały sezon straci na pewno Marlene Schmotz, która była przewidywana do udziału w gigancie w Sölden. Przynajmniej kilka tygodni przerwy czeka Francuzkę Coralie Frasse Sombet, której nazwisko widniało już na ogłoszonej przez francuską federację liście reprezentantów na PŚ w Sölden.

Pisząc o dobrej sytuacji zdrowotnej w męskim zespole Szwajcarii nieco się pospieszyłem. We wtorek na treningu na Diavolezza więzadła krzyżowe uszkodził Carlo Janka i czeka go teraz rehabilitacja. Dobra informacja jest taka, że prawdopodobnie operacja nie będzie potrzebna, co pozwoli na wcześniejszy powrót.

Z niepewnych występu Włoszek, tylko jedna zdecydowała się na start w Sölden. Jest to Elena Curtoni. Najbardziej widoczny może być brak Federiki Brignone, która ma już na swoim koncie wygraną w PŚ w Sölden. Również Francesca Marsaglia i Nadia Fanchini odłożyły swój powrót na później.

Środa pechowa była dla Szwajcarki Simone Wild. 23-latka złamała kość piszczelową i czeka ją kilka tygodni przerwy. Szwajcarzy znów będą musieli dokonać zmiany w składzie.

Choć o braku występu Lindsey Vonn napisało już wiele osób, w tym ja, to okazało się, że Lindsey prawdopodobnie wystartuje. Sprawa nie jest pewna na 100%, bowiem Vonn nie zamierza ryzykować jazdy w kiepskich warunkach. Amerykanka nie ma punktów w gigancie na liście WCSL i może liczyć najwyżej na 31. numer startowy. Jeżeli warunki na trasie nie będą korzystne to możliwe jest, że Lindsey Vonn na trasę nie wyruszy.

Źródło: własne, skionline.ch, skiweltcup.tv, luzernerzeitung.ch, skidor.com, siol.net, neveitalia.it, aftenposten.no

Program alpejskiego PŚ w Sölden

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *