Alpejski PŚ w Levi – Kolejne lapońskie renifery na celowniku

fot. Christophe Pallot/Agence Zoom

Polowanie na renifery w Levi podczas alpejskiego pucharu świata w slalomie trwa od sezonu 2013/2014. Brzmi brutalnie? Nie, jeśli używa się do tego krótkich nart i formy, którą buduje się przez cały okres przygotowawczy.

Kiedy zasiadamy na okazałych trybunach lub siedzimy przed telewizorem z reguły myślimy kto znajdzie się na podium i która z nagród pieniężnych komu przypadnie. Niektórzy z nas zaciskają zęby wyczekując spektakularnej ekwilibrystyki i przedwczesnych wyjazdów z trasy. Cóż taka natura niektórych z nas.

Jednak narciarstwo alpejskie jest dalekie od pierwotnych instynktów. Dewizą tej dyscypliny jest zdrowa rywalizacja, radość z pokonywania przeciwieństw – kapryśna aura, podłe warunki na stoku, czy też okrutnie trudne (nigdy złośliwe) ustawienie przejazdu.

Slalom w Levi poszedł o krok dalej. Kto kiedykolwiek pomyślałby, że oprócz wyżej wspomnianych gratyfikacji, pretendenci mierzą również w renifera. Nie, proszę się nie obawiać, żadnych złych intencji. Wręcz przeciwnie, na najlepszych po drugim przejeździe czeka niezwykła nagroda – sposobność nadania imion reniferom.

Od 2013 triumfatorka i zwycięzca slalomów w Levi  „celują” w renifera, piękny symbol lapońskiego krajobrazu. Mikaela Shiffrin i Marcel Hirscher byli pierwszymi „rodzicami” reniferów. Shiffrin ma już pod swoją opieką dwójkę. Imiona, które im nadała to Rudolph (ponoć żebyśmy uwierzyli) i Sven (ukłon w stronę fanów Krainy Lodu) – świątecznie i baśniowo. Czekamy na trzeciego podopiecznego. Jakie imię tym razem? Poobstawiamy?

Źródło: teamusa.org, levi.fi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *