Alpejski PŚ: Smutne otwarcie w Lake Louise

fot. Andrew Baillie

Otwarcie sezonu konkurencji szybkościowych wśród panów nie przyniosło wielu emocji – po tragedii, która spotkała Davida Poisson po prostu przynieść nie mogło. Nie znaczy to jednak, że zupełnie nic się w Kanadzie ciekawego nie działo. Jako, iż same zawody zostały już na naszych łamach opisane skupię tu się na pewnego rodzaju wrażeniach po pierwszym weekendzie za Oceanem u panów.

Starzy mistrzowie są jak wino

Nie da się ukryć, specjalnego zaskoczenia nie było. Zjazd wygrał 30-latek po przejściach Beat Feuz, przed młodzianem w gronie weekendowych podiumowiczów 27-latkiem Matthiasem Mayerem i 35-latkiem po jeszcze większych przejściach – Akselem Lundem Svindalem – ten ostatni jak tylko nie jest połamany to jeździ wspaniale. Niestety nie jest on Herminatorem i tylko dlatego Marcel Hirscher mógł ostatnie sześć sezonów wznosić do góry kryształową kulę. W supergigancie pamiętający czasy wspomnianego Herminatora Hannes Reichelt stanął na najniższym stopniu podium za kolejnymi „repami” – Jansrudem i Franzem. Czy pojawi się ktoś nowy?

Jedno nazwisko

OK, napiszę o jednym zawodniku, który choć Kanady nie zwojował zwrócił moją uwagę – 23 letni Szwajcar Gilles Roulin był dwunasty w zjeździe i dwudziesty piąty w supergigancie, niby niewiele, ale głupio tak pisać ciągle o tych samych zawodnikach.

Kryształową kulę za zjazd i tak zdobędzie Peter Fill

Bo jest równy niemal jak linijka. W ostatnich dwóch sezonach zjazdowych Włoch Peter Fill (rówieśnik Svindala) wygrał więcej klasyfikacji generalnych zjazdu niż zawodów pucharu świata w zjeździe – w tym sezonie powinien wnieść się na jeszcze wyższy poziom abstrakcji i wygrać klasyfikację zjazdu bez stawania na podium – czemu by nie.

Polak też jechał

Michał Kłusak był 69. w zjeździe, a supergiganta nie ukończył. Zawsze kibicuję polskim sportowcom, ale jakoś nie potrafię poważnie traktować prób zdobycia punktów PŚ w konkurencjach szybkościowych. Nie udało się przez 51 sezonów i raczej nie uda się w sezonie pięćdziesiątym drugim. Lepiej pod tym względem stoi np. drużyna Holandii i Chile.

Na innych frontach

Nie sposób nie wspomnieć o kontuzji zawodnika, który w Lake Louise nie jechał, bo i jechać nie miał po co, za to intensywnie planował trenować slalom – Felixa Neureuthera. Napisać, że to wielka szkoda, to nic nie napisać. Celem dodania do artykułu pewnej dawki patosu napiszę, że niemal rozpłakałem się na tą hiobową wieść. Zupełnie już na serio – zdrowiej Felix!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.