Adam Małysz: „Skoków nie zapomina się nigdy” [wideo]

Adam MałyszPodczas Letniego Pucharu Kontynentalnego w Wiśle, który odbył się w dniach 8-9 Sierpnia, udało nam się zadać kilka pytań mistrzowi Adamowi Małyszowi.

Na wstępnie poprosiliśmy Adama Małysz o ocenę  rozwoju polskich skoków narciarskich po zakończeniu jego kariery. – Moim zdaniem jest bardzo dobrze. Rozwijają się zawodnicy nie tylko w wieku seniorskim, ale przede wszystkim młodzież, która cały czas idzie do przodu. Nasze miejsca w Pucharze Świata, czy w Pucharze Kontynentalnym są bardzo wysokie. Wydaje mi się, że polskie skoki mają się jak najlepiej i tak powinno być.

Adam Małysz od lat przygląda się treningom młodszych skoczków. Zapytaliśmy się czy udziela jakiś wskazówek trenerom. – Nie mogę dawać trenerom wskazówek sam z siebie. Robię to tylko wtedy, gdy trenerzy mnie o to proszą – tłumaczy Orzeł z Wisły. – Zawsze mam jakieś spostrzeżenia. Skoki narciarskie bardzo się zmieniły, kombinezony i sprzęt się zmienił. Trochę inny jest styl skakania. To jednak zawsze są skoki. Ktoś, kto ma to we krwi, czuje to cały czas i wie co jest grane.

Wszystkich kibiców nurtuje pytanie, czy Małysza nie ciągnie na skocznie swojego imienia, aby oddać jakiś skok. – Gdyby to było rok, dwa lata po zakończeniu kariery, to pewnie nie byłoby takiego problemu – opowiadał Małysz. Teraz byłem skoczkowi byłoby już ciężko, bo minęły cztery lata od zakończenia jego kariery. Przybrał trochę na wadze i musiałby skakać innym stylem. Zanim jednak mógłby skoczyć na dużej skoczni, musiałby najpierw spróbować na mniejszych skoczniach. – Te charakterystyczne odruchy dla skoczka, które były pozostają i tego się nie zapomina – przyznał Adam.

W ostatnim czasie sporo mówi się o stanie polskich skoczni. Szczególnie o sytuacji w Zakopanem. – Myślę, że cały problem jest w zarządzaniu. Szczyrk bardzo dobrze sobie radzi. Wisła również, bo jest przejęta przez Polski Związek Narciarski. Zakopane jest w rękach Centralnego Ośrodka Sportu. Tam mentalność jest zupełnie inna – mówi czterokrotny mistrz świata. Zdaniem naszego rozmówcy, w stolicy polskich Tatr remonty robi się tylko wtedy, gdy zaistnieje na to potrzeba. – Nie idzie się w tym kierunku, żeby cały czas modernizować, ulepszać, żeby później nie było takich problemów jakie powstały w tym roku – opowiadał były skoczek. – Tory to nie jest świeża sprawa. Cały czas to odkładano, aż teraz nie da się tam skakać, bo muszą to po prostu wymienić – mówił Małysz. Mamy nadzieję, że to się zmieni i Zakopane odżyje. Jednak jest to kolebka sportów zimowych. Nie powinno być tak, że tam nie można skakać.

Adam Małysz po odwieszeniu nart na kołek został kierowcą rajdowym. Skoczkiem narciarskim był od dziecka. Przez 15 lat utrzymywał się na wysokim poziomie. – Patrząc z perspektywy rajdów to przede mną jest długa kariera. Dobre jest to, że czuje postępy. Sprawia mi to wielką frajdę. Tak jak to było w skokach narciarskich – opowiada Małysz. W rajdach samochodowych zupełnie inaczej się pracuje. Jest motywacja i można dążyć do swoich celów. Jest duża różnica pomiędzy rajdami, a skokami. Rajdy samochodowe są bardzo drogim sportem. – Gdyby nie moi sponsorzy to nie miałbym szans żeby je uprawiać. W skokach narciarskich jest inna sytuacja. Nawet jak brakuje pieniędzy to ciężką pracą można je zdobyć – porównał na koniec czterokrotny zdobywca Pucharu Świata.

Z Wisły dla Sportsinwinter.pl,
Franciszek Damboń

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *