67. TCS: Hannawald gratulował po japońsku, Kubacki nienasycony – wypowiedzi po Bischofshofen

Ryoyu Kobayashi wygrał czwarty konkurs 67. Turnieju Czterech Skoczni, zgarniając jako trzeci skoczek w historii Wielkiego Szlema – zwyciężając we wszystkich konkursach danej edycji tournee. Tego osiągnięcia gratulował mu między innymi Sven Hannawald i to… w ojczystym języku tegorocznego triumfatora. Nieco inny nastrój towarzyszył 2 w konkursie, a 4 w Turnieju Dawidowi Kubackiemu.

Kobayashi po konkursie i dekoracji zszedł do strefy mediów, żeby porozmawiać z dziennikarzami. Tam od razu spotkał się z zainteresowaniem niemieckiego oddziału Eurosportu, w którym pracuje na TCS pierwszy z trzech zwycięzców Turnieju przy jednoczesnym Wielkim Szlemie – Sven Hannawald. Niemiec zaznaczył, że chce coś powiedzieć w jego języku i złożył gratulacje zawodnikowi, na koniec pytając jego tłumaczki, czy wszystko było zrozumiałe. Następnie po dwóch pytaniach o nastrój zawodnika (Kobayashi stwierdził, że czuje się nieprawdopodobnie) i sam konkurs, Sven życzył mu dużo szczęścia na dalszą część sezonu i miłego świętowania sukcesu w McDonald’s, co Japończyk zaplanował już wcześniej.

Najlepszym z Polaków podczas całego Turnieju okazał się Dawid Kubacki, który w rozmowie z TVP Sport nie ukrywał, że w jego przypadku podczas dzisiejszego konkursu mogło być delikatnie lepiej, zwłaszcza w drugiej serii. – Ten drugi skok był nieco spóźniony – przyznał Polak. – Nie jestem rozczarowany, ale wiem, że miejsce poza podium klasyfikacji generalnej Turnieju jest wynikiem tego, że popełniłem parę błędów, których dało się uniknąć. Moje próby mogły być delikatnie dłuższe, ale nie traktuję dzisiejszego dnia jako swojej porażki. Wiem, że zrobiłem dużo dobrego i tego się będę trzymał – zapewnił.

W Bischofshofen z kompletnego dołka jaki złapał podczas wcześniejszych konkursów, odbił się natomiast Maciej Kot, któremu w końcu udało się zakwalifikować do konkursu. – Paradoksalnie ten moment odbicia się od dna przyszedł na skoczni, którą spośród wszystkich czterech lubię najmniej, a do tego w fatalnych warunkach – mówił Kot w rozmowie z Tomaszem Kalembą dla sport.onet.pl. – Przełamałem się przede wszystkim psychicznie, bo z każdą kolejną próbą na skoczni czułem się coraz lepiej. Trzeba podążać tą drogą, a z Turnieju wyciągnąć wnioski – zakończył zakopiańczyk.

Po konkursie w Predazzo zawodników już za tydzień czekają pucharowe zmagania we włoskim Predazzo, które w kalendarzu zastąpiło odwołane konkursy w Libercu. Skoki tam to wspaniałe wspomnienia dla Polaków – zwłaszcza Kamila Stocha, który zdobywał na tamtejszych obiektach złoty medal mistrzostw świata. Zobaczymy, czy i w tym sezonie skocznie w Val Di Fiemme okażą się dla niego i reszty kadry tak szczęśliwe.

Źródło: sport.onet.pl/sport.tvp.pl/eurosport.de/informacja własna

Jakub Balcerski

Szef działu skoki narciarskie, dziennikarz Polskiego Radia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.